Autopromocja

"Trybunał w Strasburgu jak echo sądów krajowych"

Jakub Wołąsiewicz, ambasador
Jakub Wołąsiewicz, ambasadorDGP
26 czerwca 2009

Rozmawiamy z ambasadorem JAKUBEM WOŁĄSIEWICZEM - W sprawie Hutten-Czapskiej po raz pierwszy w historii Trybunału w Strasburgu udało się Polsce przełamać schemat myślenia, że jedynym rozwiązaniem, gdy naruszone zostały prawa majątkowe właścicieli, jest odszkodowanie.

● Polska przegrywa coraz więcej spraw w Strasburgu. Wyższe musimy też płacić kary i odszkodowania. Czy ta tendencja może zostać odwrócona?

– Kwoty słusznego zadośćuczynienia zależą od rodzaju naruszenia oraz od statusu poziomu ekonomicznego skarżącego państwa. W stosunku do najczęściej pojawiających się rodzajów naruszeń, np. nadmiernej długości postępowania sądowego, Trybunał wypracował schemat obliczania słusznego zadośćuczynienia, a zatem dokonał swoistej standaryzacji. Zdarzają się jednak wyroki, w których obok słusznego zadośćuczynienia pojawia się również odszkodowanie. Dotyczy to przykładowo spraw związanych z naruszeniami art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji – ochrona mienia, ale również niektórych praw podmiotowych o charakterze materialnym. Niekiedy to odszkodowanie jest także skapitalizowaną formą świadczeń periodycznych – typu rentowego. W tego rodzaju sprawach odszkodowania dochodzą nawet do 2 milionów euro. Wykonując taki wyrok, państwo ma obowiązek nie tylko zadośćuczynić indywidualnie skarżącemu, ale również stworzyć system efektywnego środka kompensacyjnego dla wszystkich potencjalnych ofiar naruszenia systemowego.

Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png