Instytucja skargi nadzwyczajnej nie może służyć polemice z ustaleniami faktycznymi sądu i negowaniu przeprowadzonych dowodów, jeśli zostały one przeprowadzone z zachowaniem wymaganych reguł - wskazał Sąd Najwyższy oddalając jedną ze skarg nadzwyczajnych Prokuratora Generalnego.
ikona lupy />
ShutterStock

Jak dodano w informacji o tym - zapadłym przed kilkoma dniami orzeczeniu - SN zwrócił uwagę na to, że "rozpoznając skargę nadzwyczajną nie jest kolejną instancją odwoławczą, lecz działa w ramach wyjątkowego środka zaskarżenia, służącego eliminowaniu z obrotu prawnego jedynie tych wadliwych orzeczeń, które nie dadzą się pogodzić z podstawowymi zasadami demokratycznego państwa prawnego".

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Obecnie przewiduje ona m.in. możliwość składania do Sądu Najwyższego takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat. Dotychczas do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN wpłynęło w przybliżeniu 130 skarg nadzwyczajnych, a najwięcej - ponad sto - złożył właśnie Prokurator Generalny.

Dotychczas Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, która zajmuje się rozpoznawaniem tych skarg, rozpoznała merytorycznie ponad 30 spośród nich. Wskazania, o których poinformowano w komunikacie na stronie sądu, zawarto w uzasadnieniu jednego z ostatnich orzeczeń zapadłych na kanwie skargi nadzwyczajnej dotyczącej podlegania ubezpieczeniu społecznemu.

Skarga ta odnosiła się do sprawy kobiety, wobec której poznański sąd apelacyjny prawomocnym wyrokiem z listopada 2016 r. orzekł, że z tytułu zatrudnienia w jednej z firm nie podlegała ubezpieczeniom społecznym. "Strony umowy o pracę zawarły ją pozornie, czyli w celu zgłoszenia ciężarnej już wówczas Katarzyny B. do ubezpieczenia społecznego" - uznał SA.

Orzeczenie sądu apelacyjnego zmieniło tym samym wyrok sądu I instancji, który był korzystny dla kobiety i uznawał, że kobieta podlegała ubezpieczeniom społecznym. Jak ocenił Prokurator Generalny w swojej skardze, sąd II instancji zmieniając wyrok m.in. "subiektywnie ocenił sytuację życiową ubezpieczonej, zgodnie z którą nie była ona w stanie świadczyć pracy u kilku pracodawców". Ponadto - według PG - ustalenia sądu II instancji zostały dokonane wbrew zeznaniom złożonym przez niektórych świadków.

Jednak - jak zaznaczył SN w uzasadnieniu wyroku oddalającego skargę nadzwyczajną - "to nie interpretacja wskazanych uregulowań prawnych, lecz analiza i ocena przeprowadzonych w sprawie dowodów, a w konsekwencji ustalenia stanu faktycznego sprawy, przesądziła o uznaniu przez sąd odwoławczy przedmiotowej umowy za pozorną". "Nie może być przy tym mowy o wyjściu poza granice wyznaczone zasadą swobodnej oceny dowodów" - dodał SN.

"W świetle powyższego SN raz jeszcze stanowczo podkreśla, że instytucja skargi nadzwyczajnej nie może służyć polemice z ustaleniami faktycznymi poczynionymi w skarżonym orzeczeniu, negowaniu przeprowadzonych dowodów i przedstawianiu nowych, tak długo, jak zostały one przeprowadzone z zachowaniem stosownych uregulowań procesowych, a w szczególności z zasadą swobodnej oceny dowodów" - zaznaczono w uzasadnieniu tego wyroku.

Podkreślono w nim jednocześnie, że "przyjęcie odmiennego poglądu uczyniłoby z postępowania ze skargi nadzwyczajnej kontynuację postępowania merytorycznego – swego rodzaju trzecią instancję". "To zaś niewątpliwie wypaczyłoby ustrojową rolę i miejsce Sądu Najwyższego w polskim porządku konstytucyjnym" - uznał SN.

Jak zaznaczył ponadto w przypadku skargi nadzwyczajnej, "stwierdzone naruszenia muszą być na tyle poważne" uzasadniały "ingerencję w powagę rzeczy osądzonej".

Składowi Izby Kontroli Nadzwyczajnej rozpatrującemu tę sprawę przewodniczyła i jej sprawozdawcą była prezes SN Joanna Lemańska.