statystyki

Nowe zasady delegowania pracowników: Obalamy sześć mitów

autor: Magdalena Cedro30.07.2020, 09:27; Aktualizacja: 30.07.2020, 13:11
Jednym z największym mitów jest twierdzenie, że dyrektywa 2018/957 wyrówna pensje polskich pracowników delegowanych z zatrudnionymi na miejscu.

Jednym z największym mitów jest twierdzenie, że dyrektywa 2018/957 wyrówna pensje polskich pracowników delegowanych z zatrudnionymi na miejscu.źródło: ShutterStock

Wokół przepisów, które od dziś mają zastosowanie we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej, narosło wiele wątpliwości. Warto je więc rozwiać, a przekłamania sprostować

– Na pewno będzie drożej i trudniej, ale nowe przepisy nie oznaczają końca delegowania – podkreśla dr Marek Benio z Inicjatywy Mobilności Pracy. Chodzi oczywiście o dyrektywę 2018/957 z 28 czerwca 2018 r. zmieniającą dyrektywę 96/71/WE dotyczącą delegowania pracowników w ramach świadczenia usług (Dz.Urz. UE z 2018 r. L 173, s. 16). W jego ocenie polityczna atmosfera nie jest i nie będzie dobra dla delegowania, a sytuacja prawna jest o wiele bardziej niepewna, jednak rynki krajów zachodnich nadal będą go potrzebowały i do niego zachęcały. Jak przypuszcza, niepewność dotycząca nowego reżimu delegowania może trwać około pół roku – do wykształtowania się pierwszych praktyk administracyjnych.

Na razie wielką zagadką jest to, jak ostro prawo będzie egzekwowane przez kraje przyjmujące. – Prawdopodobnie administracje poszczególnych państw członkowskich też nie są jeszcze przygotowane do stosowania nowych przepisów – dodaje ekspert. Niemiecki Bundestag np. uchwalił prawo krajowe wdrażające dyrektywę dopiero w drugiej połowie lipca. ‒ Zanim wytworzy się jakaś praktyka czy choćby interpretacja, to musi minąć trochę czasu. Mimo że dyrektywa zaczęła już obowiązywać w nocy z 29 na 30 lipca, to spodziewam się, iż będzie pewien okres przejściowy łagodniejszego stosowania nowych przepisów – mówi dr Benio.

Większość firm obawia się nowych przepisów. Są też jednak takie, które twierdzą, że dla nich nie zmienia się nic, bo płacą już swoim pracownikom stawki obowiązujące w kraju przyjmującym. To jednak mit. Najmniej zmienia się dla agencji pracy tymczasowej, bo one już od 1996 r. mają obowiązek równego traktowania pracowników, jeśli chodzi o wynagrodzenie i warunki zatrudnienia. Każde inne przedsiębiorstwo – także to delegujące pracownika wewnętrznie, np. do zagranicznego oddziału – musi teraz, już od pierwszego dnia delegowania, płacić wszystkie obowiązkowe w danym państwie składniki wynagrodzenia, a nie tylko wynagrodzenie zasadnicze, które – co istotne – nadal może być minimalne. Po 12 lub 18 miesiącach delegowania trzeba będzie stosować wszystkie warunki zatrudnienia wymagane przez prawo państwa wykonywania pracy. Zmiana nie będzie konieczna tylko wówczas, gdy w kraju wysyłającym warunki są dla pracownika bardziej korzystne.

Żadne państwo członkowskie nie opublikowało jeszcze na stronach internetowych warunków zatrudnienia pracownika delegowanego długoterminowo, tj. powyżej 12 lub 18 miesięcy (stan na 28 lipca). Brak tej informacji na przeznaczonej do tego jednolitej stronie internetowej stanowi naruszenie dyrektywy; nie zwalnia to jednak pracodawcy z obowiązku stosowania warunków zatrudnienia panujących w państwie wykonywania pracy, choć powinno złagodzić ewentualną karę. A sankcje są dotkliwe, bo złamanie przepisów tylko wobec jednego pracownika to koszt od kilku do kilkuset tysięcy euro.

Przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego nie zmieniają się – na razie. Ich zmiana jest negocjowana w Unii Europejskiej, ale nie ma żadnego związku z dyrektywą o pracownikach delegowanych (tj. dyrektywą 96/71 z 16 grudnia 1996 r. dotyczącą delegowania pracowników w ramach świadczenia usług; Dz.Urz. UE z 1997 r. L 18, s. 1). Nadal – przez 24 miesiące – podlegają oni dotychczasowemu systemowi ubezpieczeń społecznych, mimo że na mocy znowelizowanej dyrektywy po 12 lub 18 miesiącach muszą już stosować warunki zatrudnienia państwa przyjmującego. – Przyznaję, że różne okresy w odniesieniu do prawa pracy i do ubezpieczeń społecznych tworzą chaos. To, że prawo pracy zmienia się dla pracownika w innym momencie niż system zabezpieczenia społecznego, jest problematyczne, bo część uprawnień z zakresu prawa pracy w jednym państwie traktowana jest jak świadczenia z ubezpieczenia społecznego w innych państwach, i odwrotnie – mówi dr Marek Benio.


Pozostało 65% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Teresa(2020-07-30 16:57) Zgłoś naruszenie 00

    Cieszę się, że mam pracę, którą kocham. To chyba najważniejsze, a po liceum nie wiedziałam co mam robić. Dlatego zdecydowałam się, że zrobię kierunek technik dentysta na Studium Pracowników Medycznych i Społecznych i to była najlepsza decyzja na świecie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane