statystyki

Ustawa o buncie wyciągnięta z lamusa. Kiedy prezydent USA może wysłać wojsko na ulice?

autor: Emilia Świętochowska16.06.2020, 10:34; Aktualizacja: 16.06.2020, 11:31
Jak zauważyli prawnicy, paradoks jest taki, że konkretny paragraf, którym Trump straszył protestujących – dotyczący zagwarantowania równej ochrony prawnej obywateli przy pomocy wojska – to ten sam, po który sięgali John F. Kennedy i Lyndon Johnson, aby zapewnić czarnym studentom w południowych stanach wstęp na uniwersytet, gdy lokalne władze stawiały opór, albo bezpieczny przemarsz uczestników pokojowych marszów na rzecz praw obywatelskich

Jak zauważyli prawnicy, paradoks jest taki, że konkretny paragraf, którym Trump straszył protestujących – dotyczący zagwarantowania równej ochrony prawnej obywateli przy pomocy wojska – to ten sam, po który sięgali John F. Kennedy i Lyndon Johnson, aby zapewnić czarnym studentom w południowych stanach wstęp na uniwersytet, gdy lokalne władze stawiały opór, albo bezpieczny przemarsz uczestników pokojowych marszów na rzecz praw obywatelskichźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: JUSTIN LANE

Paragraf, którym Donald Trump straszył protestujących przeciwko rasizmowi, to ten sam, po który sięgali prezydenci USA w latach 60., by zapewnić ochronę uczestnikom marszów na rzecz praw obywatelskich.

W blisko 170-letniej historii „New York Timesa” jego dziennikarze jeszcze nigdy tak masowo i ostentacyjnie nie złamali zasady bezstronności i neutralności, którą szczyci się ta redakcja: 3 czerwca dziennik opublikował na swojej stronie internetowej opinię Toma Cottona, republikańskiego senatora i czołowego sojusznika Donalda Trumpa w Kongresie, zatytułowaną „Przyślijcie oddziały” (ang. „Send In the Troops”). Cotton wzywał w niej prezydenta, aby wyekspediował federalne wojsko wszędzie tam, gdzie lokalne władze nie chcą albo nie są w stanie zdecydowanie stłumić zamieszek, które wybuchły po śmierci George’a Floyda. Rozruchy – dowodził republikański polityk – nie mają nic wspólnego ze sprzeciwianiem się rasizmowi i brutalności policji; kryminaliści wykorzystali te hasła jedynie jako pretekst do plądrowania i podpaleń. „Jedno przywróci porządek na naszych ulicach: przytłaczający pokaz siły w rozpraszaniu, zatrzymywaniu i odstraszaniu sprawców łamania prawa” – pisał Cotton.

Wielu komentatorów skrytykowało poglądy senatora jako faszystowskie i wichrzycielskie, ale największe gromy spadły na sam „New York Times” za dopuszczenie tekstu na łamy – i to ze strony członków zespołu redakcyjnego. 800 pracowników gazety podpisało się pod listem do kierownictwa gazety, który wyrażał oburzenie wobec zaakceptowania artykułu zawierającego niepotwierdzone i kłamliwe informacje oraz maskującego opinie jako fakty. Wielu dziennikarzy i redaktorów potępiło przesłanie Cottona w social mediach, wbrew firmowej polityce zakazującej im formułowania sądów o charakterze politycznym i opowiadania się po jednej ze stron sporu na forum publicznym. „Publikacja tego tekstu naraża czarny personel NYT na niebezpieczeństwo” – to zdanie, które wielokrotnie przewinęło się na profilach społecznościowych pracowników gazety.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane