Wprowadzenie domniemania istnienia stosunku pracy lub możliwości przekształcania umów decyzją administracyjną (inspektorów pracy) budzi kontrowersje. Wymaga pogłębionych analiz i dyskusji partnerów społecznych. Skala stosowania kontraktów cywilnoprawnych w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy powinna być zbadana. Takie wnioski zawiera stanowisko Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP (ROP) w sprawie problematyki zatrudnienia na podstawie umów cywilnoprawnych w świetle nowych uregulowań. Przyjęto je na wczorajszym posiedzeniu ROP. W praktyce oznacza to, że w najbliższym czasie nie można się spodziewać zmian w prawie, które ułatwiłyby walkę z nadużywaniem zleceń lub samozatrudnienia. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że to sam rynek unormuje sytuację, głównie ze względu na brak rąk do pracy oraz możliwy gwałtowny wzrost płacy minimalnej.

To samo

Zapowiedź przeprowadzenia„pogłębionych analiz” i „badań skali nadużyć” w omawianej kwestii nic nie zmieni. Dyskusje partnerów społecznych w sprawie śmieciówek trwają od lat i na razie nie wpłynęły na uskutecznienie walki z nadużyciami. Podobnie jak kolejne raporty w tej sprawie. Państwowa Inspekcja Pracy od lat przedstawia wyniki kontroli przestrzegania zakazu zastępowania umów o pracę kontraktami cywilnoprawnymi. W ubiegłym roku nieprawidłowości ujawniono w 1,6 tys. takich wizytacji. Umowę o pracę otrzymało 14,6 tys. osób (firmy zawarły je dobrowolnie po interwencji inspektorów). Te działania – zdaniem inspekcji – byłyby skuteczniejsze, gdyby zmieniły się przepisy. Corocznie PIP przedstawia wnioski de lege ferenda, w tym propozycję domniemania istnienia stosunku pracy. Chodzi o uznanie, że jeśli praca spełnia warunki określone w art. 22 kodeksu pracy (czyli jest świadczona osobiście, pod kierownictwem zatrudniającego, w miejscu i czasie przez niego wskazanym), to zatrudnionego łączy z firmą umowa o pracę.

– Pożądanym rozwiązaniem w walce z nielegalnym zatrudnieniem byłoby również wprowadzenie obowiązku zgłaszania do ubezpieczenia każdego pracobiorcy podlegającego ubezpieczeniu społecznemu jeszcze przed dopuszczeniem go do wykonywania pracy – tłumaczył Wojciech Gonciarz, dyrektor departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Pracy (na poprzednim posiedzeniu Rady).

ROP w swoim stanowisku dostrzegła te problemy.

– Należy zwrócić uwagę na fakt, że łamanie zasad przewidzianych w art. 22 k.p. i dotyczących umów cywilnoprawnych jest przejawem nieuczciwej konkurencji – wskazywał Zbigniew Żurek, wiceprzewodniczący ROP i wiceprezes Business Centre Club (który przedstawiał projekt stanowiska na posiedzeniu Rady). Ale konkretnych rozwiązań tego typu problemów działająca przy Sejmie Rada nie zaproponowała.

Kto tyle zapłaci?

Możliwe, że w tej kwestii ustawodawcę wyręczy rynek. Coraz częściej brakuje na nim rąk do pracy, więc firmy oferują coraz lepsze warunki zatrudnienia, w tym umowy o pracę zamiast cywilnoprawnych. Na dodatek jeśli najbliższe wybory parlamentarne wygra obecna partia rządząca, to w górę poszybuje płaca minimalna, w tym najniższa stawka godzinowa dla zleceniobiorców i samozatrudnionych. Teraz to kwota 14,70 zł, ale w przyszłym roku wyniesie 17 zł, w 2021 r. – ok. 20 zł, a w 2024 r. już ok. 26 zł. Skoro firmy i tak muszą kogoś zatrudnić (a czasem nawet powalczyć o kandydata) i zapewnić mu tak wysoką pensję, to właściwie częściej mogą się godzić na zawieranie umów o pracę (te cywilnoprawne przestaną być dla nich znacząco atrakcyjniejsze).

– Nie można tego wykluczyć. Choć oczywiście pojawia się wątpliwość, czy rodzaj zadań wykonywanych dotychczas np. na zleceniu będzie odpowiadał umowie o pracę i czy sam pracobiorca będzie zainteresowany zawarciem takiego kontraktu – wskazuje Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP.

Podkreśla, że na razie pracodawcy liczą koszty ewentualnego, tak gwałtownego, wzrostu minimalnego wynagrodzenia. Dopiero wtedy będzie można prognozować dalsze jego skutki.

– Na pewno trzeba jednak brać pod uwagę rozrost szarej strefy. Na podstawie umów cywilnoprawnych często zatrudnia się osoby do wykonywania prac prostych. Część firm nie będzie w stanie ponieść tak podwyższonych kosztów i zacznie szukać innych rozwiązań. Można wyobrazić sobie, że przedsiębiorca porozumie się z zatrudnionym i oficjalnie będzie wypłacać mu pensję tylko za część wykonanej pracy, a pozostałą kwotę – „pod stołem” – podsumowuje ekspert Pracodawców RP. 

Umowy cywilnoprawne z nowymi przywilejami