– Regulowanie stanu prawnego nieruchomości przejętych przez samorządy w wyniku reformy samorządowej i ujawnianie ich własności w księgach wieczystych od początku przebiegało opieszale. Próby przyspieszenia tego procesu podejmowane w latach 2005–2013 nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – mówi DGP Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

– Nasza kontrola pokazała, że w skontrolowanych starostwach i gminach blisko 23 proc. działek będących w ich posiadaniu w połowie 2018 r. oczekiwało na uregulowanie bądź ujawnienie prawa własności w księgach wieczystych – dodaje Kwiatkowski.

Państwo może więcej

NIK w swym opracowaniu przypomina, że po utworzeniu samorządu gminnego w 1990 r. i samorządu powiatowego w 1999 r. jednostki samorządu terytorialnego nabyły z mocy prawa własność nieruchomości. Dla potwierdzenia tego prawa niezbędna jest ostateczna decyzja właściwego wojewody. Stanowi ona podstawę do wpisania prawa własności nieruchomości w księdze wieczystej. Dlatego organy samorządów gminnych i powiatowych powinny podjąć działanie, aby uzyskać taką decyzję. Powiaty oprócz ujawnienia własnych nieruchomości powinny uruchomić ten proces także wobec działek należących do Skarbu Państwa, którymi zarządzają.

źródło: DGP

W 2007 r. ustawodawca przyjął ustawę o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1460). Wskazał w niej, że do listopada 2013 r. wszystkie samorządy powinny dopełnić formalności. Tyle że mało kto się tym przejął.

„Izba zauważa, że w żadnej ze skontrolowanych jednostek nie zrealizowano w pełni celu ustawy, czyli do listopada 2013 r. nie ujawniono w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości. Co prawda liczba działek o nieuregulowanym stanie uległa zmniejszeniu, lecz nadal mimo upływu pięciu lat od terminu wskazanego w przepisach prawie 23 proc. działek posiadanych przez skontrolowane jednostki oczekiwało na uregulowanie bądź ujawnienie ich prawa własności w księgach wieczystych” – czytamy w opracowaniu NIK.

Zdaniem adwokata Radosława Płonki, wspólnika w kancelarii Płonka Ozga, mamy do czynienia ze skandaliczną sytuacją.

– Szeroko pojęty aparat państwa powinien dawać dobry przykład obywatelom. Tymczasem okazuje się, że przeciętny Polak musi niezwłocznie zadbać o odpowiedni wpis w księdze wieczystej. A państwo, choć ma obowiązek ujawnić swe prawo własności w księdze, po prostu tego nie robi – komentuje prawnik. I dodaje, że taką sytuację trudno pogodzić z podstawową w państwie zasadą praworządności.

– Co w sytuacji sporów co do własności nieruchomości? Obywatele mają się domyślać, że państwo jest właścicielem nieruchomości, a jedynie po prostu urzędnikom nie chciało się dopełnić formalności? – pyta retorycznie Płonka.

Tempo działania

Piotr Babicki, starosta starachowicki, dostrzega jednak, że dla wielu samorządów zadanie wcale nie jest łatwe. Podkreśla, że sprawne uregulowanie stanów prawnych nieruchomości Skarbu Państwa oraz nieruchomości gminnych wymaga współpracy pomiędzy jednostkami samorządu. Do czasu powołania starostów jako organu reprezentującego Skarb Państwa zadania z zakresu gospodarowania nieruchomościami były przecież prowadzone przez inne urzędy.

– Po zmianie kompetencji, które miały miejsce na przestrzeni lat, dotyczących reprezentacji Skarbu Państwa, stosowna dokumentacja z tego zakresu nie była przekazywana. Dlatego też sporą trudnością jest dotarcie do odpowiednich dokumentów potwierdzających prawa Skarbu Państwa do określonej nieruchomości, co jest niezbędne, aby skutecznie złożyć do sądu wieczystoksięgowego wniosek o wpis prawa własności – spostrzega nasz rozmówca. I dodaje, że dodatkową przeszkodą do efektywnego regulowania stanów prawnych nieruchomości jest znikome zainteresowanie jednostek wykonawstwa geodezyjnego wykonywaniem opracowań geodezyjno-prawnych synchronizujących stan nieruchomości wynikający z archiwalnych dokumentów z aktualnym stanem geodezyjno-prawnym.

W ten sposób statystyka może być trochę zafałszowana – o tyle, że nieuregulowany stan prawny działki nie zawsze musi być winą odpowiedzialnej za to jednostki samorządu terytorialnego.

Zarazem jednak, na co zwraca uwagę Piotr Babicki, pracę urzędników najlepiej oceniać po tym, na ile sprawnie po skompletowaniu wszystkich dokumentów składają oni wnioski do sądu.

– My robimy to niezwłocznie. I właśnie ta statystyka, to znaczy tempo działania po zebraniu kompletu papierów, wydaje mi się jeszcze istotniejsza od samego faktu, czy wniosek został złożony. Kłopoty z tym ostatnim mogą się bowiem, jak wspomniałem, wiązać z okolicznościami niezależnymi od danej jednostki – zauważa starosta starachowicki.

Z tym jednak w skali ogólnopolskiej również jest kiepsko. Z ustaleń NIK wynika, że skontrolowane starostwa i gminy albo nie prowadziły żadnych działań w celu ujawnienia własności nieruchomości, albo robiły to niezwykle opieszale. Dokumentacja niezbędna do złożenia w sądzie wniosku często gromadzona była latami.

„W latach 2015–2018 tylko dwie z 20 skontrolowanych jednostek realizowały te działania bezzwłocznie i skutecznie. Co więcej, jednostki objęte kontrolą pomimo skompletowania niezbędnej dokumentacji nie składały od razu wniosków do sądów. Zwłoka sięgała nawet kilkunastu lat. W ten sposób nie przestrzegano, wynikającej z ustawy o księgach wieczystych i hipotece, zasady niezwłoczności. Przestrzegały ją tylko trzy jednostki z 20 skontrolowanych” – wskazuje izba w swym opracowaniu.