Do regulacji franczyzy kodeks cywilny nie wystarczy [WYWIAD]

autor: Mira Suchodolska20.01.2019, 16:00
Jeżeli duża część społeczeństwa nie jest w stanie odczytać rozkładu jazdy na przystanku, to jak oczekiwać od małych przedsiębiorców zrozumienia zazwyczaj niezwykle skomplikowanych umów?

Jeżeli duża część społeczeństwa nie jest w stanie odczytać rozkładu jazdy na przystanku, to jak oczekiwać od małych przedsiębiorców zrozumienia zazwyczaj niezwykle skomplikowanych umów?źródło: ShutterStock

- Jeżeli duża część społeczeństwa nie jest w stanie odczytać rozkładu jazdy na przystanku, to jak oczekiwać od małych przedsiębiorców zrozumienia zazwyczaj niezwykle skomplikowanych umów? - pyta Aneta Wiewiórowska, specjalistka europejskiego prawa prywatnego.

Przygotowała pani dla Parlamentu Europejskiego raport na temat franczyzy w krajach członkowskich. Jakie są wnioski? Bo z rozmów z polskimi franczyzobiorcami, a także z książki Daniela Dziewita „Franczyza. Fakty i mity” wynika, że zamiast sprawdzonego pomysłu na biznes, człowiek kupuje sobie pętlę, która zaraz mu się zaciśnie na szyi.

Niestety, coś w tym jest. Parlament Europejski chciał przebadać, w jaki sposób przepisy europejskie dotyczące prawa konkurencji – rozporządzenie KE z 20 kwietnia 2010 r. o wyłączeniach grupowych (nr 330/2010) – wpływają na funkcjonowanie rynku franczyzy w krajach UE. Przeprowadziliśmy bardzo szerokie badanie obejmujące dziewięć krajów: Belgię, Estonię, Francję, Niemcy, Włochy, Holandię, Polskę, Rumunię i Hiszpanię. Udało się nawiązać kontakt z 13 organizacjami zrzeszającymi osoby prowadzące biznes w tym modelu. I konkluzje są takie, że tak naprawdę nie wiemy, jak jest. Dlaczego? Spraw sądowych, z których można by to wywnioskować, jest relatywnie mało. A w Polsce nawet bardzo mało. Stowarzyszenia franczyzy de facto reprezentują dawców, czyli silniejszą stronę. Wprawdzie zgodnie z polskim prawem są to stosunki podwójnie profesjonalne, ale układ zależności, jaki faktycznie istnieje w relacjach…

Zatrzymajmy się – na czym polegają stosunki podwójnie profesjonalne?

Co do zasady osoba, która wchodzi w umowę franczyzową, jest profesjonalistą. Również biorca. Jak jest naprawdę, to inna rzecz. To często prywatne osoby z jednoosobową działalnością, niemające pojęcia o prowadzeniu biznesu. I osamotnione w swojej niewiedzy, gdyż się nie organizują, w przeciwieństwie do franczyzodawców. Inwestują nie tylko swój kapitał, ale przede wszystkim pracę. Nie mają czasu ani przestrzeni, aby się stowarzyszyć i lobbować tak mocno, jak robią to dużo silniejsi dawcy. No i po prostu się boją. Dopóki biznes jakoś się kręci, to nie będą wnosić roszczeń. Zwłaszcza że w umowach, jakie podpisali, są często zawarte niezwykle mocno formułowane klauzule poufności. Do tego stopnia – o czym mówili nam m.in. biorcy z Holandii – że zakazują nawet konsultacji umowy z prawnikiem. I albo podpiszesz, albo dziękujemy, do widzenia.

Czy zakaz konsultacji z prawnikiem treści umowy to nie jest aby klauzula abuzywna?


Pozostało 88% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane