Motion Picture Association of America, amerykańskie stowarzyszenie chroniące interesy studiów filmowych, wskazało na serwis CDA jako jedno z najpopularniejszych „pirackich” źródeł. Spowodowało to niejakie wzburzenie po naszej stronie Atlantyku, mnóstwo demagogii (ze strony oburzonych przedstawicieli interesów twórców) i sprawnej retoryki (z pozostałych stron). Wszyscy wiemy, że spora część treści na CDA znalazła się bez zgody posiadaczy praw autorskich. Ale też serwis przebił popularnością autoryzowane źródła sprzedające filmy VOD w Polsce, choć przecież nie jest całkiem darmowy. Na czym polega fenomen takich źródeł?
W przeciwieństwie do autoryzowanych serwisów VOD video na żądanie, w przypadku CDA wszystko jest w jednym miejscu. Gustav Soderstrom, dyrektor generalny R&D Spotify, stwierdził kiedyś, że ludzie „nie płacą za dostęp do muzyki, płacą za wygodę”. Jeśli w przypadku filmów klienci chcą płacić za wygodę, a nie za moralną wyższość oglądania czegoś legalnie, to znacznie korzystniejsza jest dla nich oferta dostępu do pełnej biblioteki filmowej niż oferty jednorazowego nabywania filmów czy seriali od jednego producenta. W Polsce bezdyskusyjnie największa taka biblioteka jest nieautoryzowana.
Cena naturalnie ma znaczenie. Wiemy, bo sprawdziliśmy. Od lutego do maja tego roku, wspólnie z serwisem Cinema PM, zapraszaliśmy osoby poszukujące filmów z nieautoryzowanych źródeł do zakupu autoryzowanych wersji w systemie „płać ile chcesz” (czyli po dowolnej cenie, jaką byliby skłonni zapłacić, nawet za 0 zł). Internautom googlującym przykładowo „Królestwo cda” losowo wyświetlała się reklama o treści „Zapłać, ile chcesz za legalną wersję filmu «Królestwo»”, „Zapłać za dostęp do legalnej wersji filmu «Królestwo»” lub „Zapłać 8 zł za dostęp do legalnej wersji filmu «Królestwo»”. To ostatnie umieściliśmy, by sprawdzić wprost rolę ceny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.