Marszałkowie mówią o utraconych dotacjach, a drogowcy skarżą się na przewlekłość procedur.
Wody Polskie powołano do życia na początku roku. Przejęły kompetencje regionalnych zarządów gospodarki wodnej – wydają niezbędne do przeprowadzania różnych inwestycji pozwolenia wodnoprawne i realizują politykę hydrologiczną państwa, finansując (pośrednio) m.in. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, którego zapaść finansową opisaliśmy w DGP w lipcu. Ale po ośmiu miesiącach funkcjonowania Wód Polskich widać, że spraw, które poszły nie tak, jest dużo więcej.

Problem systemowy

– Każde pozwolenie na budowę wymaga ustaleń wodnych czy melioracyjnych. Po powstaniu Wód Polskich zostały one niejako scentralizowane w Warszawie, co proces wydawania pozwoleń wydłużyło. W przypadku budowy farm wiatrowych z ok. miesiąca do ok. czterech – mówi DGP Wojciech Cetnarski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
To nie jest odosobniony głos z sektora energetycznego. – Jest systemowy problem, w niektórych przypadkach procedowanie pozwoleń trwa nawet kilka miesięcy – potwierdza Maciej Wapiński z departamentu komunikacji PSE Operator. A w opinii ministra energii inwestycje w sieci energetyczne to przecież priorytet. PGE i Enea nie zderzyły się jeszcze z biurokracją Wód Polskich, ale mają pozwolenia na inwestycje wydane jeszcze przed powstaniem tej instytucji. Podobnie jest w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Energa i Tauron się nie skarżą.
Ale kolej już doświadcza problemów. – W pierwszych miesiącach tego roku zauważalne było wydłużenie czasu uzyskiwania niezbędnych w procesie inwestycyjnym pozwoleń wodnoprawnych. Ale obecnie sytuacja uległa poprawie – uspokaja Magdalena Janus z biura prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe.

Bo pracownicy odpływają

Samorządy zgłaszają problemy z inwestycjami drogowymi. – Średni czas oczekiwania na wydanie pozwolenia wodnoprawnego wynosi minimum pięć miesięcy, przy ustawowym terminie 30 dni dla inwestycji przewidzianych do realizacji na mocy specustawy drogowej – mówi Grzegorz Stachowiak, dyrektor w Zarządzie Dróg Wojewódzkich (ZDW) w Gdańsku. Przykład? Wniosek o wydanie jednego z pozwoleń złożono z końcem marca, a rozpoznanie sprawy wyznaczono na maj. Pod koniec maja Wody Polskie zażądały uzupełnienia wniosku. ZDW zrobił to 13 czerwca. 10 lipca Wody Polskie zawiadomiły o wszczęciu postępowania. W ubiegłym tygodniu Zarząd Dróg Wojewódzkich wciąż czekał na decyzję.
– Z informacji, jakie przekazywane są nam przez wykonawców dokumentacji projektowych, głównym powodem tak długiego procedowania są braki kadrowe w nowej instytucji – mówi Stachowiak.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
– Wody Polskie to potężna firma, ale ludzie z niej uciekają. W tym roku odeszło już 200 osób, a nikt na ich miejsce za 2 tys. zł nie chce przyjść. Odejścia zapowiadają kolejni doświadczeni pracownicy – mówi Arkadiusz Kubiaczyk, szef „S” Krajowej Sekcji Pracowników Gospodarki Wodnej, którzy tydzień temu protestowali w Krakowie.
Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) zdaje się ten problem dostrzegać, choć za jego powstanie obwinia też samorządy.
– Wody Polskie przejęły 1 stycznia 2018 r. od starostw powiatowych zadania wydawania zgód wodnoprawnych. Jednocześnie przewidziano, że przejmą również pracowników odpowiedzialnych wcześniej za ich udzielanie. Mieli ich wytypować starostowie. W skali całego kraju wskazali jednak nieliczne osoby. Po 3–6 osób w całym regionie, podczas gdy do końca 2017 r. udzielaniem zgód wodnoprawnych zajmowało się 100–140 osób – tłumaczy Michał Kania z biura prasowego resortu. Według niego część samorządów wprowadziła Wody Polskie na minę, przekazując im przedawnione sprawy. – W Krakowie było ich 666 – przekonuje Kania.
Resort rozwoju odpowiada dyplomatycznie. – Wody Polskie to nowa instytucja, która optymalizuje struktury. Zdarzały się przypadki opóźnień w uzyskiwaniu tzw. deklaracji wodnych dla projektów przewidzianych do dofinansowania ze środków europejskich, ale wszystkie kwestie rozwiązywaliśmy na bieżąco – twierdzi Paweł Nowak z biura komunikacji MIR.

Powódź nie będzie czekać

Marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Anna Polak wskazuje na opóźnienia wielu projektów przeciwpowodziowych.
– W regionie realizowane są dwie umowy na kwotę blisko 5 mln zł. W związku ze zmianami beneficjenta nastąpiły opóźnienia w realizacji inwestycji – skarży się.
Ostro działalność Wód Polskich recenzuje Jarosław Rzepa, wicemarszałek woj. zachodniopomorskiego. Tamtejszy Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych planował w najbliższych latach przeprowadzić warte 270 mln zł inwestycje związane z retencją wód, m.in. w Dolinie Dolnej Odry i Międzyodrza. Ale kiedy powstały Wody Polskie, to one przejęły inicjatywę. Jak słyszymy w urzędzie marszałkowskim, nowy podmiot otrzymał komplet dokumentów do aplikowania o pieniądze (łącznie ponad 80 mln zł), ale dwukrotnie prosił o przesunięcie terminu składania wniosku.
– Na koniec 2017 r. mieliśmy już ogłoszone przetargi. Dziś mamy sierpień i nic się nie zmieniło. Osiem miesięcy straconego czasu. A moglibyśmy mieć już wykonawców, a może nawet i rozpoczęte prace – skarży się Jarosław Rzepa.
Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych (WZMiUW) w Poznaniu – likwidowany w związku z powołaniem Wód Polskich – w listopadzie 2017 r. zdążył przekazać do Ministerstwa Środowiska zestawienie 39 planowanych inwestycji. Wszystkie związane z bezpieczeństwem powodziowym i zabezpieczeniem wody dla rolnictwa. Dla 14 z nich wydano już pozwolenia na budowę, dla kolejnych 20 – decyzje środowiskowe. Istnieje jednak obawa, że w związku z problematyczną współpracą z Wodami Polskimi stracą ważność i trzeba będzie procedować od nowa. Już pięć z planowanych inwestycji, zgłoszonych do unijnego dofinansowania, zostało wycofanych z puli wniosków, m.in. ze względu na „brak potwierdzenia źródła finansowania wkładu własnego pochodzącego ze środków Skarbu Państwa”.
Krzysztof Grabowski, wicemarszałek woj. wielkopolskiego, zwraca uwagę jeszcze na trzy inwestycje związane z budową zbiorników wodnych (m.in. projekt „Budowa zbiornika wodnego Miejska Górka”, dla którego pozyskano komplet pozwoleń budowlanych).
– Środki na realizację inwestycji w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego 2014–2020 są zabezpieczone – tłumaczy Grabowski.
Dodaje, że do dziś brak jednoznacznego stanowiska Wód Polskich co do możliwości ich wykorzystania.