Dzisiaj do Komisji Europejskiej trafi odpowiedź polskiego rządu na jej rekomendacje w sprawie zmian w sądownictwie. Praworządność była też tematem wczorajszych rozmów premiera Morawieckiego i kanclerz Merkel.
Komisja Europejska zapowiadała, że jest gotowa wycofać swój wniosek o uruchomienie art. 7 unijnego traktatu. Warunkiem jest zastosowanie się do wydanych przed trzema miesiącami zaleceń i skorygowanie zmian przeprowadzonych w sądownictwie.
Zdaniem wiceszefa MSZ Konrada Szymańskiego, który jest odpowiedzialny za przygotowanie odpowiedzi polskiego rządu, dzisiaj nie można wskazać jakichkolwiek obiektywnych przesłanek do tego, by wprowadzać zmiany do reformy wymiaru sprawiedliwości. – Te przesłanki muszą mieć potwierdzenie w faktach, prawne uzasadnienie, muszą przynosić zmiany, które będą zmianami na lepsze. Nie wchodzi w grę, by cofać sam proces reform. Dzisiaj jest za wcześnie, by mówić na ten temat – powiedział DGP wiceminister spraw zagranicznych pytany o odpowiedź na unijne rekomendacje.
Dalsze procedowanie art. 7 oznacza, że kraje członkowskie będą musiały w głosowaniu ocenić, czy w Polsce dochodzi do naruszenia praworządności. Rząd Morawieckiego już dzisiaj pracuje nad tym, by przekonać poszczególne stolice do swoich racji. Żeby wygrać głosowanie, musi pozyskać głos sześciu państw członkowskich. Elementem perswazji jest biała księga przedstawiająca polskie argumenty.
Reklama
Praworządność była jednym z tematów wczorajszej rozmowy w Warszawie kanclerz Niemiec Angeli Merkel i premiera Mateusza Morawieckiego. Według informacji DGP niemieccy politycy usiłują nakłonić Polskę do ustępstw. Kolejne kroki w sprawie art. 7 postawią w trudnej sytuacji również Berlin, który będzie zmuszony do zajęcia twardego stanowiska. A to oznaczałoby pogorszenie relacji z Polską.
– Niemcy na pewno nie będą tym krajem, który będzie głośno krytykował Polskę i który będzie jako pierwszy zachęcał do podjęcia ostrych działań – uważa ekspertka Instytutu Spraw Publicznych Agnieszka Łada. – Natomiast w momencie, kiedy instytucje unijne będą gotowe ze swoimi ocenami i trzeba będzie podejmować decyzje, można się spodziewać, że Niemcy, podobnie jak większość krajów UE, będą krytycznie nastawione do tego, co się w Polsce dzieje – dodała.
Łada jest zdania, że Niemcy potrzebują Polski do równoważenia pozycji Francji, a sama kanclerz za wszelką cenę chce uniknąć głębokiego podziału Europy, do czego de facto prowadziłaby realizacja postulatów francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona.
Zakończenia sporu z Polską chce też sama Komisja. – Przewodniczący Jean-Claude Juncker jest elastyczny i bardzo docenia to, że w ostatnich miesiącach polski rząd podjął rozmowy – mówi DGP unijne źródło. Dalsza dyskusja na temat Polski osłabi jej pozycję negocjacyjną w sprawie nowego budżetu, w którym planowane jest uwarunkowanie wypłat z unijnej kasy przestrzeganiem unijnych wartości. Juncker – jak przekonuje rozmówca – chce też uniknąć sytuacji, w której kraje mają głosować za lub przeciwko Polsce, bo to wywołałoby negatywną atmosferę w całej Wspólnocie.
Już dzisiaj na wniosek KE zbiorą się w Brukseli ministrowie ds. europejskich państw członkowskich, by zapoznać się z dotychczasowym postępowaniem w sprawie art. 7. Informację przedstawi wiceszef KE Frans Timmermans. Niewykluczone, że dojdzie też do dyskusji na temat białej księgi.
– Jesteśmy na początku wymiany zdań z państwami członkowskimi, do tej pory rozmawialiśmy z Komisją. Oczywiście jesteśmy otwarci na wysłuchanie argumentacji także państw członkowskich idących we wszystkie strony – mówi Szymański.