statystyki

Ofensywa edukatorów MaBeNy skazana na fiasko?

autor: Andrzej Maciej Kaniowski16.02.2018, 19:00
prawo, przepisy, sąd, wyrok, orzeczenie

Co więc w artykule 55a tak musi kłuć w oczy zewnętrznego obserwatora?źródło: ShutterStock

Jeśli nie jest się zdolnym postrzegać spraw z innej perspektywy niż własna ani też nie jest się w stanie spojrzeć na spór z perspektywy niezaangażowanego obserwatora, to nawet najsprytniej pomyślana Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego okaże się całkowicie bezużyteczna.

Na tytułowe pytanie można udzielić dość jednoznacznej odpowiedzi. Trzeba tylko podjąć trud nieco dłuższego i pogłębionego namysłu nad kluczowym artykułem 55a, który najnowszą nowelę ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej uczynił sławną nie tylko w Izraelu, lecz w całym niemal liberalno-demokratycznym świecie. Koniecznym warunkiem jest jednak spojrzenie na te zapisy z perspektywy zewnętrznego obserwatora, w szczególności zaś takiego, który zapisy prawne ocenia przez pryzmat zasad ustroju liberalno-demokratycznego.

Popatrzmy z zewnątrz

Mówienie, że można wytłumaczyć temu zewnętrznemu obserwatorowi, że czegoś nie zrozumiał w przepisie ustawy, albo że niczego takiego, co tego obserwatora aż kłuje w oczy, w przepisie tym nie ma, jest albo naiwnym zaklinaniem rzeczywistości, albo naigrywaniem się z jego inteligencji. Oczywiście obrońca przepisu, któremu brak elementarnej zdolności przyjęcia perspektywy zewnętrznego obserwatora, może szczerze wierzyć w to, że uda mu się komuś wytłumaczyć, iż jego odczytanie tego artykułu 55a jest błędne. Płonne to jednak i dalece nierozsądne nadzieje. W oczach bowiem zewnętrznych obserwatorów tym, czego owym zapisem chce dokonać polski ustawodawca – i co pozostaje w fundamentalnej kolizji z wzniosłymi deklaracjami – jest stopniowe wymazywanie ze społecznej świadomości i społecznej pamięci hańbiących faktów (i nie jest przy tym oczywiście żadnym pocieszeniem to, że każde z europejskich społeczeństw ma – w większej czy mniejszej skali – swoją mniej czy bardziej hańbiącą przeszłość, czego nie wymażą najwspanialsze nawet świadectwa szlachetności czy bohaterstwa).

Co więc w artykule 55a tak musi kłuć w oczy zewnętrznego obserwatora? Co tak zatruwa całą ustawę i czyni z przepisu mającego rzekomo jedynie chronić dobre imię Polski – a czyni to za sprawą skrywanej, niby nieistotnej i rzekomo uprawnionej, w istocie jednak wielce nieszlachetnej domieszki – zatruty owoc źle pojętej dumy narodowej? Co zepsuło tę ponoć w intencjach piękną i szlachetną ustawę? To mianowicie, że jej nieuchronnym efektem będzie uruchomienie mechaniki zastraszenia.

Zadziała tu ten sam mechanizm, który skutecznie przez kilka dziesięcioleci tłumił w życiu publicznym mówienie prawdy o tym, że akurat za Katyń to nie Niemcy ponoszą odpowiedzialność – tyle że jeszcze wzmocniony, bowiem wsparty przepisem prawnym – choć oczywiście w odmiennych warunkach. Na jego działaniu miałaby się też zapewne w dużym stopniu opierać osławiona MaBeNa, czyli Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane