Raz na jakiś czas media rozpalają się do czerwoności wiadomością o odnalezieniu jakiegoś „skarbu” o różnym znaczeniu historycznym. Tematyka ta pozostaje żywa także w popkulturze. Całe pokolenia wychowywały się na prozie o błyskotliwych odkrywcach, takich książkach jak „Szatan z siódmej klasy” (skarb z doby wojen napoleońskich), „Wakacje z duchami” (skarb w postaci zamczyska uratowanego przed rozbiórką) czy wielotomowy „Pan Samochodzik” (od skarbów Templariuszy po skarby z czasów II wojny światowej). Nie brakowało historii nawet o mniej ogarniętych poszukiwaczach skarbów, takich jak „Sposób na Alcybiadesa” (ząb Władysława Hermana czy fałszywa misiurka). Ukryty gdzieś na Dalekim Wschodzie skarb „szalonego barona” Romana von Ungerna, którego mit był żywy w Polsce zwłaszcza dzięki Ferdynandowi Ossendowskiemu i Kamilowi Giżyckiemu, był celem misji poszukiwawczych (m.in. niemieckiej i amerykańskiej). Tematyce poszukiwania skarbów poświęcone są także niezliczone reportaże.

Z uwagi na skomplikowane dzieje polskich ziem można mówić nawet o pewnej „masowości” zjawiska chowania skarbów, potocznie zwanych „depozytami”. Zawartość tych depozytów bywa różna: w ich skład wchodzą osobiste pamiątki jak choćby zdjęcia, listy, przedmioty użytkowe w postaci porcelany, zastaw stołowych czy osobistej biżuterii. Nie musi to być od razu bursztynowa komnata czy złoty pociąg. Depozytariuszem może być prawowity właściciel mienia albo wręcz przeciwnie: zbrodniarz wojenny próbujący ukryć zrabowane dobra. Wokół „skarbów” narosło szereg mitów, także w sferze praw cywilnych do nich. W wielu wypadkach stan prawny może być niejasny i tworzyć prawdziwą szaradę sądową.

Skarb, czyli tak właściwie co?

Na początku potrzebne jest pewne uporządkowanie pojęć. Przez „skarb” rozumieć należy jakiś wytwór człowieka, co pozwala na wyłączenie z analiz prawnych przypadków odnajdywania dóbr naturalnych (żył i samorodków złota, bursztynów, meteorytów, kości dinozaurów, innych naturalnych skamieniałości itp.). Poza pojęciem skarbu należy usytuować ludzkie szczątki (złożone w ossariach, grobowcach, odnajdywane na dawnych pobojowiskach). To tzw. res extra commercio. Jednak w tym punkcie mogą pojawić się pewne wątpliwości. Takie znaleziska jak: mumia egipska, zminiaturyzowana głowa ludzka z Papui-Nowej Gwinei, ludzki preparat w formalinie, szkielet człowieka z dawnych kolonii europejskich, czaszki osób, które zmarły w czasie epidemii dżumy – przy wielu wątpliwościach etycznych – stanowiły elementy kolekcji prywatnych czy nawet muzealnych.

Kwestię skutecznego nabycia własności skarbu przez jego odkrywcę trudno sprowadzić do jednego prawnego mianownika, gdyż wiele zależy od szczegółowych okoliczności. Funkcję tę stara się spełniać przepis art. 189 kodeksu cywilnego w brzmieniu: „Jeżeli rzecz znaleziono w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, staje się ona przedmiotem współwłasności w częściach ułamkowych znalazcy i właściciela nieruchomości, na której rzecz została znaleziona, jeżeli jednak rzecz ta jest zabytkiem lub materiałem archiwalnym, staje się ona własnością Skarbu Państwa, a znalazca jest obowiązany wydać ją niezwłocznie właściwemu staroście”. Jest w tej materii kilka istotnych markerów. W zasadzie muszą one być stosowane łącznie.

Marker miejsca odnalezienia

Pierwszym kluczowym markerem jest miejsce odnalezienia skarbu. W pierwszej kolejności rozumieć przez to należy „obszar prawny”. Wszak każde państwo ma swoją indywidualną regulację prawną w tej materii. Zatem w przypadku tzw. elementu obcego analizę należy rozpocząć od identyfikacji norm kolizyjnych, a dopiero później merytorycznych. Nie jest przy tym wykluczony konflikt pomiędzy prawem państwa miejsca odnalezienia skarbu a prawem będącym podstawą dla roszczenia restytucyjnego innego państwa.

Dalej istotne będzie konkretne miejsce odkrycia na terenie danego państwa. Istotne znaczenie będzie miało to, czy odkrycie skarbu nastąpiło w morzu, w rzece, na terenie czyjejś nieruchomości lub własnej. Inne będą skutki odnalezienia niektórych rodzajów skarbu „na państwowym”, „na gminnym”, „na sąsiada” („na cudzym”), „na swoim”. W przypadku niektórych rodzajów skarbu jego właścicielem będzie zawsze Skarb Państwa bez względu na miejsce znalezienia.

Nie wyczerpuje to całej kazuistyki. Zwrot „odnalezienie” można rozumieć szeroko i nie ograniczać go do przypadków samoistnego odkrycia „od nikogo”. Skarb można „odnaleźć” w przypadkowym miejscu, np. dokument noszący cechy skarbu umieszczony w bezwartościowej książce zakupionej w antykwariacie itp. Sprawa się komplikuje, jeżeli nabycie nastąpiło w innym obszarze prawnym, podczas gdy miejsce odkrycia i miejsce pobytu nabywcy dokonało się w jeszcze innym.

Marker przedmiotu znaleziska

Drugim istotnym markerem jest konkretny przedmiot znaleziska. Może on nosić cechy „zabytku” lub „materiału archiwalnego”, aczkolwiek pojęcia te są niedookreślone. Zabytek w rozumieniu ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami to „nieruchomość lub rzecz ruchomą, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową”. Z uwagi na uwarunkowania historyczne Polska tak często traciła swoje zbiory o znaczeniu historycznym, że obecnie jest głodna zabytków. Szczególne znaczenie będą miały te odkryte skarby, które spełniają kryteria do wpisania ich na tzw. Listę Skarbów Dziedzictwa.

Szczególny status – z uwagi na możliwe roszczenia restytucyjne – mają znaleziska ukryte w czasie II wojny światowej, zwłaszcza jeżeli okoliczności wskazują, że mogą one pochodzić od jej ofiar.

Można bronić poglądu, że w zasadzie zabytkiem nie będzie – z uwagi na swą wartość użytkową – złoto dewizowe, czyli złoto w stanie nieprzerobionym oraz w postaci sztab, monet bitych po 1850 r., a także półfabrykatów, z wyjątkiem stosowanych w technice dentystycznej; złotem dewizowym są również przedmioty ze złota zazwyczaj niewytwarzane z tego kruszcu.

Jeżeli znaleziskiem okaże się czynna broń i amunicja, to uwzględnić należy właściwe przepisy o dozwolonym posiadaniu broni historycznej.

Marker identyfikacji poprzedniego właściciela

Trzecim ważnym markerem jest możliwość identyfikacji poprzedniego właściciela, którego odszukanie może też okazać się niemożliwe. Dotyczy to zwłaszcza znalezisk z poprzednich epok historycznych. „Skarb” może być typowym przedmiotem własności państwowej albo prywatnej. W zasadzie nowożytne państwo zawsze jest identyfikowalne. W niektórych przypadkach z uwagi na brak cech indywidualnych znaleziska odnalezienie właściciela prywatnego może być niemożliwe, nawet jeżeli dotyczy to „młodego” skarbu. W tej kategorii należy umieścić przypadki, w których prawidłowa identyfikacja właściciela byłaby znacznie utrudniona.

Warto do tego tematu wprowadzić trochę kontrowersji. Są bowiem przypadki, w których do odnalezionego skarbu, zwłaszcza ukrytego w czasie ostatniej wojny, mogą zgłosić swoje pretensje następcy prawni domniemanych właścicieli skarbu. Przy tym racje do następstwa prawnego mogą być wywodzone z różnych tytułów i podlegać różnym porządkom prawnym. Można wyobrazić sobie taką narrację, że spadkobiercami po pomordowanej i ograbionej grupie osób jest państwo ich obywatelstwa albo organizacja reprezentująca interesy określonej grupy osób. Dość powiedzieć, że pozostaje otwarte pole do podnoszenia różnych roszczeń mniej lub bardziej uzasadnionych, o charakterze czy to windykacyjnym, czy to odszkodowawczym.

Marker „jakości własności”

Czwartym markerem jest sposób nabycia własności przez poprzedniego właściciela, zwłaszcza jeżeli jest on identyfikowalny. Oczywiste wątpliwości powstają, gdy poprzedni właściciel nabył przedmioty w sposób sprzeczny z prawem, na przykład jako łup wojenny czy inna forma rabunku. W prawie międzynarodowym szczególne znaczenie mają skarby zebrane w wyniku rabunków w czasie II wojny światowej.

Niemniej ogałacanie obszarów zajętych przez wrogą armię było praktykowanym w Europie obyczajem wojennym. Np. zbiory muzeum w szwedzkiej Uppsali obfitują w polskie pamiątki, choć w tym przypadku data ich pozyskania (1655) przekreśla skuteczną rewindykację.

Okoliczności „odkrycia”

Pewne znaczenie mają okoliczności „odkrycia” skarbu. Może ono mieć miejsce w następstwie jego odnalezienia (czy to przypadkowego, czy to w wyniku zaplanowanych poszukiwań) albo w następstwie nabycia – w szerokim rozumieniu tego słowa – na przykład na tzw. wyprzedaży garażowej czy pchlim targu, w sytuacji gdy strony nie uświadamiają sobie, że rzecz będąca przedmiotem transakcji jest faktycznym skarbem. Przykład: zabytkową wieżyczkę pojazdu pancernego można albo odkopać w polu, albo odkupić od rolnika, który przez lata używał jej jako naczynia do karmienia swego inwentarza, tak jak robił to jego ojciec, a wcześniej dziadek, nie mając świadomości jej znaczenia historycznego. Jeżeli odkrycie skarbu ma miejsce w następstwie czynności prawnej, sprzedawca może niekiedy podważać jej dokonanie (zgodnie z prawem właściwym dla umowy sprzedaży), na przykład powołując się na wadę oświadczenia woli w postaci błędu. Zarazem obrót zabytkami w Polsce podlega ograniczeniom wynikającym z przepisów wymuszających swoją właściwość – np. nieważna będzie umowa o sprzedaż zabytku z nieuwzględnieniem prawa pierwokupu czy prawa pierwszeństwa zakupu dla muzeum. Nabycie może mieć też miejsce w drodze spadkobrania.

Prawdziwe złoto

Z uwagi na duże zainteresowanie tematem odkrywania skarbów prawdziwym „złotem” są prawa wyłączności do tematu odkrycia czy inne prawa do eksploatacji medialnej narracji o odkryciu. Tu na szczęście prawo jest liberalne, a stawki są ograniczane jedynie wielkością apetytu na sensację.