Gdy dowiedziałem się w ostatni czwartek, że prokuratura zleciła zatrzymanie ośmiu osób zamieszanych w aferę reprywatyzacyjną – ucieszyłem się. Gdy okazało się, że część z nich związana była z „patentem na kuratora”, o którym szczegółowo pisałem jako pierwszy w Polsce – pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Bo dla dziennikarza nie ma nic gorszego niż opisywanie niesprawiedliwości, na którą wszyscy poza nim się godzą.
Kilkadziesiąt minut później dowiedziałem się jednak, co o reprywatyzacji myślą premier Szydło i minister Ziobro. Poznałem nazwisko szefa speckomisji, którym zostanie Patryk Jaki. Nie zdążyłem zrobić kawy, a już wiedziałem, kto z ramienia PiS będzie w tej komisji przywracał sprawiedliwość pokrzywdzonym lokatorom.
I uśmiech zniknął. Bo już wiedziałem, że zatrzymania nie mogły się odbyć w środę lub w piątek. Musiały w czwartek. To była skoordynowana akcja, dzięki której rządzący odnieśli polityczne korzyści.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.