Autopromocja

Rozszerza się nielegalny handel lokalami TBS-ów

Wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń uważa, że za problem handlu mieszkaniami odpowiadają same TBS-y
Wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń uważa, że za problem handlu mieszkaniami odpowiadają same TBS-yDGP
5 stycznia 2009

Najemcy zarabiają na handlu mieszkaniami w TBS-ach, mimo że jest on zakazany. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich pozwalają na to nieprecyzyjne przepisy o formach popierania budownictwa. Ministerstwo Infrastruktury twierdzi, że wszystkiemu winne są TBS-y, które zawierają wadliwe umowy z partycypantami.

Proceder handlu mieszkaniami w TBS-ach odbywa się według schematu, w którym osoba, która zawarła z towarzystwem umowę w sprawie partycypacji w kosztach budowy lokalu mieszkalnego, rezygnuje z oczekiwania na zawarcie umowy najmu bądź wypowiada umowę najmu i odstępuje swoje miejsce osobie trzeciej. TBS zawiera z nią nową umowę najmu. Za odstąpienie lokalu osoba trzecia uiszcza na rzecz poprzedniego najemcy określoną między stronami kwotę. Nierzadko są to kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, zdarza się również, że przekraczają 100 tysięcy złotych - mówi Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich.

Mieszkanie za grosze

Tym sposobem osoby zainteresowane własnym M mogą nabyć prawo do lokalu, płacąc 49 tys. zł za 64-metrowe mieszkanie w Bielsku-Białej, czy 200 tys. zł za 95-metrowe mieszkanie w Nowym Sączu. Dobrze zlokalizowane mieszkanie w nowym budownictwie można kupić w stolicy nawet za 2,5 tys. zł za mkw. To nie żart, ale informacje zaczerpnięte prosto z ogłoszeń zamieszczanych przez posiadaczy partycypacji w TBS-ach, którzy bez wahania ogłaszają się w prasie i internecie.

Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png