Rozmowa z prof. Andrzejem Rzeplińskim, prezesem Trybunału Konstytucyjnego

Toczy się dyskusja w Sejmie nad nowym rozdziałem europejskim w naszej konstytucji. Prezydent Bronisław Komorowski ostatnio nawet zrezygnował z kontrowersyjnych przepisów w swoim projekcie konstytucji dotyczących wprowadzenia waluty euro, roli RPP i Narodowego Banku Polskiego, aby opozycja zaakceptowała rozdział europejski. Czy słusznie?

Nie podzielam tej opinii, ale też nie jestem entuzjastą wpisywania do konstytucji waluty euro. Nasza konstytucja mówi o polskim pieniądzu, a nie przesądza jego nazwy. Kiedy przyjmiemy euro, będzie to również polski pieniądz. Te sprawy zostały przesądzone w referendum ogólnonarodowym i Traktacie Akcesyjnym z Unią Europejską. Polacy zgodzili się więc przystąpić do strefy euro. Ale kiedy złotego zastąpi euro? To zdarzenie przyszłe i co do terminu niepewne. Strategicznie istotne jest natomiast stworzenie podstaw ustrojowych (konstytucyjnych) dla wprowadzenia euro, jak będzie to możliwe i pożądane politycznie i ekonomicznie. Unia Europejska dzieli się obecnie na państwa strefy euro (środek) i państwa spoza tej strefy (peryferia).

Czy powinna zniknąć Rada Polityki Pieniężnej?

Z moich doświadczeń wynika, że jeśli jakaś instytucja publiczna jest tymczasowa, to ludzie w niej zatrudnieni też pracują tymczasowo. To osłabia konstytucyjną pozycję organu, który ma kluczowe znaczenie i dla gospodarki narodowej, i dla każdego z nas, bowiem wspólnie z prezesem NBP i Zarządem NBP Rada Polityki Pieniężnej „odpowiada za wartość polskiego pieniądza” (art. 227), którym jest obecnie złoty. Dobrze się więc stało, że prezydent doszedł do kompromisu w kwestii kontrowersyjnej części nowelizacji konstytucji.

Czy Trybunałowi Konstytucyjnemu nie przeszkadza zbyt daleko idący art. 190 ust. 4 konstytucji, który mówi o wznowieniu prawomocnych postępowań, uchyleniu decyzji lub innego rozstrzygnięcia, które było uznane za niekonstytucyjne?

W atmosferze przedwyborczej najlepiej byłoby nie zmieniać przepisów o Trybunale Konstytucyjnym w ustawie zasadniczej, gdyż jest to za poważna sprawa. Zmiana tych regulacji wymagałaby konsultacji ze zgromadzeniem ogólnym sędziów TK, choćby kierując się art. 10 konstytucji, który stanowi trójpodział władzy w państwie, a to oznacza wymóg takiej konsultacji. Oczywiście, że art. 190 ust. 4 stwarza problemy, ale trybunał przez ostatnich 14 lat wytyczył i utrwalił orzecznictwo w tym zakresie. Nie ma więc pilnej konieczności.

Trybunał Konstytucyjny wydaje się ciałem mało elastycznym. Ale właśnie w ostatnim wyroku z 20 kwietnia o pozwoleniach na budowę wypowiedział się za zniesieniem barier biurokratycznych, choć nie za wszelką cenę.

Mnie nie podoba się także obecnie obowiązujące prawo budowlane, gdyż jego przepisy są współodpowiedzialne za istniejący bałagan architektoniczny i przyczyniają się do depresji tych, którzy kochają polski krajobraz. Przecież zgodnie z tą ustawą jeden Polak może stworzyć piekło drugiemu Polakowi, sąsiedzi czasem szkodzą sobie nawzajem i mają z tego satysfakcję. Jeśli chodzi o zaskarżoną przez prezydenta nowelizację z 2009 roku, to Trybunał uznał, że nie jest ona remedium na niedostatki obecnego prawa budowlanego. Nie może być tak, jak chciał ustawodawca w kontrolowanej przez trybunał ustawie, że kto silniejszy, ten lepszy, ma prawo zaskoczyć inwestycją sąsiada i zagrozić jego żywotnemu i legalnemu interesowi.

Jednak Polska jest na 160 miejscu pod względem sprawności załatwiania spraw administracyjnych, w tym budowlanych.

Sprawną administrację trzeba budować dobrymi i w praktyce przestrzeganymi ustawami o urzędnikach państwowych i samorządowych i ich szkoleniami.

Który przepis konstytucji najbardziej przeszkadza trybunałowi?

Trybunał poradzi sobie z każdym przepisem. Trybunał i jego sędziowie mają poczucie i obowiązek podległości konstytucji. Dlatego przepisy konstytucji nie są przeszkodą, ale narzędziem pracy sędziów konstytucyjnych. Czasem są wyzwaniem.

Czasem, rzadko, okoliczności sprawy zmuszają nas do podjęcia próby odczytania z przepisu konstytucji takiego zawartego w nim akcentu, którego nikt do tej pory nie dostrzegł.

Konstytucja zawiera też takie przepisy, które do tej pory nie były wzorcem konstytucyjnym sentencji wyroku, na przykład art. 1: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Naczelne wartości konstytucyjne, jakie są czasem niezbędne jako wzorce do kontroli konstytucyjnej prawa, trybunał odnajduje w art. 2 konstytucji. Nie pojawiła się zatem potrzeba oparcia rozstrzygnięcia o tę swoistą matkę wszystkich przepisów ustawy zasadniczej, o to słowo, które jest na początku. Jeśli zaszłaby taka konieczność, aby trybunał musiał dekodować treść każdego ze słów zawartych w artykule 1 konstytucji, odczytania relacji zachodzących między nimi, to dzisiaj wyobrażam sobie, że mogłoby to się zdarzyć nie przy kontroli konstytucyjności prawa, ale, jeżeli już, to przy realizacji innej konstytucyjnej funkcji sądu konstytucyjnego, jaką jest rozstrzyganie sporu kompetencyjnego między konstytucyjnymi organami państwa.