Jak Trybunał Konstytucyjny uzasadnił swój wyrok o niekonstytucyjności przepisu pozwalającego sądom na zabezpieczenie materiału prasowego?

To już drugi tej jesieni wyrok Trybunału Konstytucyjnego (TK) uznający przepisy medialne za niezgodne z ustawą zasadniczą. 9 listopada br. TK orzekał w sprawie tzw. sądowego zakazu publikacji. Zgodnie z przepisem kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.) możliwe jest wydanie wobec środków społecznego przekazu postanowienia o zabezpieczeniu materiału prasowego. Efektem działania sądu jest niemożliwość publikacji danego artykułu, zdjęcia czy filmu. Najgłośniejszym przypadkiem takiego orzeczenia w Polsce jest sprawa filmu „Witajcie w życiu” w reżyserii Henryka Dederki. Ten dokument o pracownikach korporacji Amway, stworzony w 1997 r., do dnia dzisiejszego nie może być legalnie emitowany. Niektórzy nazywają więc instytucję zakazu publikacji cenzurą. A zgodnie z konstytucją cenzura prewencyjna jest zabroniona. Choć TK nie określił zakazu mianem cenzury, to jednak uznał, że wspomniany przepis jest niezgodny z konstytucją. Powodem jest brak określenia okresu, na jaki może być zastosowane postanowienie o zabezpieczeniu materiału prasowego.

A jakie powody legły u podstaw zakwestionowania przez TK przepisów o publikacji sprostowań?

1 grudnia TK postanowił uchylić przepisy dotyczące publikacji sprostowań i odpowiedzi w prasie. Sędziowie uznali, że nie pozwalają one na rozróżnienie pojęć sprostowania i odpowiedzi oraz nie precyzują przesłanek odmowy publikacji sprostowania. Ich zdaniem niejasne przepisy stwarzają niepewną sytuację po stronie redaktorów naczelnych, którzy nie mają pewności, jak długo ich działania mieszczą się w graniach prawa. Jest to o tyle istotne, że bezprawna odmowa publikacji sprostowania mogła zostać uznana nawet za przestępstwo zagrożone karą grzywny lub ograniczenia wolności. Nie można jednak nie zauważyć, że mimo opisywanego ryzyka odnalezienie sprostowania w prasie stanowiło (i stanowi) nie lada wyczyn. Teraz przekonanie redakcji do publikacji takiego tekstu może być jeszcze trudniejsze, bo wskazywana przez pokrzywdzonego podstawa prawna będzie zapewne podawana w wątpliwość wskutek zakwestionowania omawianych przepisów przez trybunał.

Czy przywołane orzeczenia to pierwsze wyroki TK względem przepisów prasowych?

Nie, choć te wspomniane należy ocenić jako restrykcyjne, w szczególności wyrok z 1 grudnia br. Warto może zwrócić uwagę, że w ustawie – Prawo prasowe przewidziane są aż 4 obligatoryjne i 5 fakultatywnych przesłanek odmowy publikacji sprostowania – redaktorzy naczelni skrzętnie z nich korzystają. We wcześniejszych orzeczeniach TK był bardziej pobłażliwy dla przepisów karnych dotyczących zniesławienia. W 2006 r. sędziowie stwierdzili, że kara pozbawienia wolności dla dziennikarzy za pomówienie nie jest niezgodna z konstytucją. Przy okazji wskazali, że w Polsce tej sankcji się w praktyce nie stosuje. Podobnie zgodna z konstytucją jest możliwość karania grzywną lub ograniczeniem wolności za brak rejestracji prasy.

Ile czasu ma ustawodawca na wprowadzenie zmian w przepisach uchylonych przez TK jesienią br.?

Uchylony w listopadzie br. przepis straci swoją moc po 15 miesiącach, a uchylony w grudniu br. po 18. TK dał ustawodawcy stosunkowo długie okresy na uchwalenie nowych przepisów, które powinny zastąpić te niezgodne z konstytucją. Jednak mogą być one niewystarczające. Prawo prasowe (w znacznej mierze pisane w stanie wojennym) czeka na gruntowną nowelizację od prawie 20 lat. Coraz więcej przepisów tej ustawy nie odpowiada współczesnym realiom. Przede wszystkim nie odnosi się do prasy w internecie. Powoduje to nie tylko problemy interpretacyjne dla sądów i prawników, ale też utrudnia działanie mediów. Może wydane jesienią br. 2 wyroki TK dadzą impuls do przyspieszenia prac nad nowym prawem prasowym. Inaczej za 1,5 roku w mediach nie ukaże się żadne sprostowanie, a film o korporacji Amway wciąż będzie czekał na swoją premierę.