Spory co do liczenia początku biegu 30-dniowego terminu na wystawienie mandatu za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar toczą się od lat. Jak wygląda praktyka w tym zakresie?

Organy mandatowe najczęściej liczą bieg terminu od chwili odczytania zdjęcia z fotoradaru. Niestety, taka wykładnia powoduje, że z uwagi na upływ tego terminu i niemożność nałożenia mandatu po upływie 30. dnia znaczna część spraw kierowana jest do sądów, które są w ten sposób niepotrzebnie absorbowane. Dochodzi do paradoksalnych sytuacji, w których ustalony np. po dwóch miesiącach sprawca przekroczenia prędkości przyznaje się do wykroczenia i prosi o mandat, zaś funkcjonariusz mu odmawia i kieruje sprawę do sądu.

Jak pana zdaniem powinien być liczony ten termin?

Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) stanowi, że „nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego nie może nastąpić po upływie 14 dni od daty ujawnienia czynu w wypadku, o którym mowa w pkt 1, i 30 dni w wypadku, o którym mowa w pkt 2” (w punkcie 2 jest mowa o wykroczeniu). Można zatem wywodzić, że w punkcie 2, do którego odnosi się termin 30-dniowy, mówi się wyraźnie o stwierdzeniu popełnienia wykroczenia, a nie ujawnienia czynu – jak w punkcie 1. Istnieje różnica pomiędzy ujawnieniem czynu a stwierdzeniem wykroczenia, bowiem pojęcia te nie są tożsame. Samo odczytanie zdjęcia z fotoradaru jest jedynie ujawnieniem czynu.

Stwierdzić popełnienie wykroczenia można dopiero wówczas, gdy ustalenia wykażą, iż popełniony czyn zabroniony przez ustawę był bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy, zaś do stwierdzenia tego konieczny wydaje się kontakt ze sprawcą. Moim zdaniem 30-dniowy termin do nałożenia mandatu powinien być liczony od chwili, kiedy organ mandatowy ustali, że popełniony czyn był wykroczeniem. W praktyce byłby to moment rozpytania sprawcy. Jednak zastrzegam, że jest to mój osobisty pogląd.

Zdecydowana większość policjantów i strażników gminnych trzyma się ustawy? Czy zamiarem ustawodawcy było paraliżowanie sądów?

Zdecydowanie nie. Zasada pierwszeństwa stosowania wykładni językowej art. 97 k.p.s.w. nie oznacza wyłączenia innych argumentów. Zamiarem ustawodawcy przy konstruowaniu tego terminu nie było absorbowanie funkcjonariuszy do biurokratyzmu, jakim jest konieczność przygotowania oczywistych spraw do sądu, a następnie uruchamianie machiny sądowej.