•  Jest pan adwokatem i radcą prawnym. Z którym z tych zawodów czuje się pan bardziej związany?

- Utożsamiam się z obydwoma zawodami. Od zawsze adwokaci byli znawcami szczególnie prawa karnego, rodzinnego i spadkowego, występowali jako obrońcy w procesach karnych. Mieli i mają długą, bogatą historię, zasługujący na szacunek etos oraz piękną kartę zapisaną w czasach PRL, gdy bronili ludzi z antykomunistycznej opozycji przed totalitarnym państwem. Radcowie zaś, choć zasady wykonywania tego zawodu zostały określone w ustawie z 1982 roku, uaktywnili się dopiero na początku lat 90. jako prawnicy obsługujący zwłaszcza obrót gospodarczy, przedsiębiorstwa i szybko rozwijającą się gospodarkę wolnorynkową.

•  Od wielu lat dyskutuje się na temat stworzenia jednej korporacji adwokatów i radców prawnych. Czy połączenie tych dwóch zawodów jest w ogóle możliwe?

- Radcowie są pozytywnie ustosunkowani do pomysłu stworzenia jednej, nowoczesnej korporacji prawniczej. Gorzej jest z adwokatami, u których - podkreślę to - wciąż bardzo silne są tendencje do pozostawania zakładnikami etosu adwokatury. Z pewnością dla wielu z nich moje stwierdzenia mogą być powodem obrazy, ale ja nazywam jedynie sprawy po imieniu.

Adwokaci są przeciw, bo korporacja radcowska jest trzykrotnie liczniejsza, więc połączenie z nią to dla nich nie tylko groźba utraty tak starannie pielęgnowanej tożsamości, ale i słabszy głos w samorządzie połączonych korporacji. Majątkowe aspekty połączenia wyglądają na przeszkodę nie do przejścia. Silnym argumentem przeciw jest konserwatyzm adwokatów, ich przywiązanie do tradycji i historii. To ono każe im ostrożnie i nieufnie podchodzić do pomysłu fuzji.

•  Dlaczego dwa zawody prawne, w istocie podobne do siebie, nie współpracują ze sobą, ale trwają w opozycji?

- Dynamicznie rozwijająca się korporacja radcowska w dekadzie lat 90. została uznana przez adwokatów za ciało obce, które zagraża ich pozycji, zwłaszcza gdy radcowie szybko przewyższyli liczebnością adwokatów. To doprowadziło do walki między obydwoma korporacjami o wpływy i przywileje. W praktyce oznacza to, że chlubne tradycje i wartości zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca niekiedy wprost brutalnej walce o interesy. A tam, gdzie się dwóch bije, trzeci korzysta. Przez to, że przedstawiciele obu zawodów nie umieli znaleźć sposobu na obopólnie korzystną współpracę, powstała na rynku usług prawnych luka, w którą weszły korporacje zagraniczne. Lata 90. to czas szybkiego rozwoju zagranicznych kancelarii prawnych w Polsce, w których znajdowali i wciąż znajdują pracę zarówno radcowie, jak i adwokaci. Na nieumiejętności porozumienia się samorządów prawniczych zyskują przede wszystkim zagraniczne firmy prawnicze.

•  Podobnie jak pan wiele osób posługuje się dziś jednocześnie tytułem adwokata i radcy prawnego. Bardzo często jest to spowodowane tym, że po aplikacji adwokackiej zdecydowały się one na wykonywanie zawodu radcy. Co może być tego przyczyną?

- Bardzo często adwokaci zajmują się przede wszystkim procesami karnymi i rodzinnymi. Radcowie prawni natomiast najczęściej zajmują się - ogólnie mówiąc - tym wszystkim, co jest związane z obrotem gospodarczym. Jednocześnie wielu młodych adwokatów, podobnie jak ja, odnosi wrażenie, że bycie adwokatem oznacza pozostawanie zakładnikiem świetlanej przeszłości. Nie mogą się oni z tym zgodzić, gdyż chwalebna historia nigdy nie powinna uzasadniać uchylania się od stawienia czoła bieżącym wyzwaniom. Wprost przeciwnie - nie można zamykać się w wąskim kręgu funkcji tradycyjnie pojmowanej adwokatury. Należy raczej brać udział w batalii o budowanie państwa prawa we wszelkich aspektach jego przejawiania się, a także znaleźć nowy sposób działania wspólnie z radcami prawnymi. Tym bardziej, że w przepisach ustawowych oba zawody mają bardzo podobny profil działania.

•  DARIUSZ OKOLSKI

adwokat i radca prawny w Warszawie, właściciel kancelarii radcowskiej. Specjalista w zakresie prawa zobowiązań, prawa obrotu nieruchomościami i umów o roboty budowlane. Autor książki Umowa o roboty budowlane