• Panie profesorze, czy nasze prawo autorskie nadąża za rewolucją technologiczną?

- Pełniejszego uregulowania wymaga korzystanie z utworów przez internet. Trudno jest jednak mówić o zapóźnieniu naszego prawa autorskiego. Prezentuje ono relatywnie wysoki poziom i koresponduje z potrzebami techniki. Jeśli chodzi o sferę internetową, należy do niej odpowiednio stosować rozwiązania dotyczące znanych pól eksploatacji. Problemem są natomiast konsekwencje szerokiej swobody w korzystaniu z internetu, związanej z łatwością niekontrolowanego wprowadzania utworów, które następnie są dostępne w sieci. Niezbędne są rozwiązania globalne, wykraczające poza ustawodawstwo krajowe. Sejm ma ograniczone pole manewru - internet nie zna granic, a ustalenie podmiotu odpowiedzialnego za naruszenie nie zawsze jest możliwe.

• Jakie kwestie wymagają regulacji międzynarodowej?

- Regulacji międzynarodowej wymaga odpowiedzialność dostawców treści. Cóż z tego, że uznamy pewne rzeczy za naruszenie, kiedy praktyczna ochrona będzie znikoma lub nieefektywna? Kolejnym fundamentalnym zagadnieniem jest określenie swobody internetowej w kontekście wolności słowa.

• Które obszary można uregulować na gruncie polskiego ustawodawstwa?

- Kwestią wymagającą uregulowania jest licencjonowanie, dochodzenie ochrony korzystania internetowego z twórczości. Należy dostosować je do uwarunkowań internetu. Mamy dziś do czynienia z lawinową, bezprawną eksploatacją utworów. To ogromne pole do popisu dla organizacji zbiorowego zarządzania. Niezbędne wydaje się realizowanie tej ochrony w odniesieniu do wszystkich kategorii utworów przez te organizacje.

• Czy ochrona prawnoautorska wystarczy?

- Nie. Przyszłością jest szukanie rozwiązań także poza prawem autorskim. U jego podstaw leży bowiem model eksploatacji o charakterze indywidualistycznym, tzn. budujący ochronę na relacji twórca - następca prawny - użytkownik w odniesieniu do konkretnego korzystania, na określonym polu eksploatacji, z konkretnego utworu. Internet otwiera ogromne możliwości korzystania z twórczości, w którym nie zawsze możliwe jest uchwycenie faktu konkretnego korzystania z utworu. Dotyczy to zwłaszcza korzystania w ramach tzw. własnego użytku osobistego. Rozwiązaniem, które już się w naszym prawie pojawiło, ale wymaga rozwinięcia, jest wprowadzenie opłat za określone rodzaje korzystania objęte dozwolonym użytkiem.

• Gdzie takie opłaty są już stosowane?

- Takie rozwiązanie przyjęto w odniesieniu do kompensowania twórcom i producentom skutków prywatnego kopiowania nagrań audialnych, fonograficznych i kopiowania reprograficznego. Ustanowione opłaty obciążają urządzenia kopiujące i nośniki służące kopiowaniu utworów. Dzisiejsze kopiowanie utworów nie może być jednak utożsamiane wyłącznie z powielaniem na nośnikach elektronicznych lub na papierze, ale powinno objąć pełne spektrum eksploatacji cyfrowej.