W praktyce zdarzają się sytuacje, w których organ zarządzający pozostaje nieobsadzony, natomiast wspólnicy nie są w stanie rozwiązać tego problemu.

Skutkuje to paraliżem działalności spółki. Przykładem takiej sytuacji jest spółka z o.o., w której jedyny członek zarządu złożył skuteczną rezygnację. Z kolei dwaj wspólnicy nie mogą się porozumieć w sprawie wyboru nowego zarządu, gdyż posiadają równą liczbę głosów na zgromadzeniu wspólników.

Niekiedy natomiast zdarza się, że spółki pozbawione zarządu w praktyce formalnie funkcjonują (figurują w rejestrze KRS wskutek zaniechania przeprowadzenia likwidacji). Jednakże faktycznie spółki te nie prowadzą żadnej działalności i nie wykonują obowiązków (np. przewidzianych w przepisach o rachunkowości).

Z różnych względów wspólnikom może zależeć na uzdrowieniu tej niewątpliwie nieprawidłowej sytuacji chociażby po to, aby niepotrzebną spółkę po prostu zlikwidować. Jeśli jednak nie mogą się ze sobą porozumieć nawet w tej sprawie, to mają możliwość sięgnięcia do rozwiązań niestandardowych.

Wyjściem z tego rodzaju sytuacji jest złożenie przez jednego ze wspólników powództwa o rozwiązanie spółki w trybie przepisu art. 271 pkt 1 kodeksu spółek handlowych, który uzależnia skuteczność tego rodzaju powództwa od udowodnienia, że osiągnięcie celu spółki stało się niemożliwe albo też zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki.

Według niekwestionowanego poglądu doktryny prawniczej z tego rodzaju sytuacją mamy do czynienia wówczas, gdy nie można dokonać wyboru zarządu spółki wskutek permanentnego braku kworum lub niemożności uzyskania wymaganej prawem większości głosów.

Powództwo wnosi się przeciwko spółce reprezentowanej przez kuratora wyznaczonego przez sąd. W takim przypadku sąd orzeka wyrokiem o rozwiązaniu spółki z o.o.