Sprawę przed trybunałem zainicjował Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE), który wniósł skargę na jedną z decyzji Komisji Europejskiej. Pismo w tej sprawie podpisały dwie radczynie prawne zatrudnione w UKE. Trybunał odrzucił skargę. Uzasadnił, że radca prawny występujący przed unijnym wymiarem sprawiedliwości musi być niezależny.

Pozostawanie zaś w jakimkolwiek stosunku pracy z reprezentowaną stroną niezależności takiej uchybia. Od tego rozstrzygnięcia odwołali się prezes UKE i polski rząd. Jednak trybunał nie zgodził się z argumentem podnoszonym przez stronę polską, że prawniczki zatrudniał dyrektor generalny UKE, a nie prezes urzędu.

Wyrokiem rozczarowany jest samorząd radcowski. Jego zdaniem, orzeczenie wskazuje na kompletne niezrozumienie specyfiki statusu polskiego radcy prawnego.

– Oczywistym winno być, że radcy prawni zatrudnieni na podstawie umowy o pracę są tak samo niezależni, jak pozostali członkowie samorządu radcowskiego. Z całą stanowczością przypominam, że wyrok dotyczy jedynie interpretacji art. 19 statutu trybunału i w żaden sposób nie może być traktowany jako ocena niezależności polskich radców prawnych – komentuje Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

Szlaban na reprezentację przed trybunałem nie obejmie jednak wszystkich spraw.

– Radcowie prawni wciąż będą mogli, bez względu na formę zatrudnienia, występować przed trybunałem w sprawach pytań prejudycjalnych, jeśli prośbę o interpretację przepisów unijnych skieruje polski sąd – uważa Przemysław Kamil Rosiak, radca prawny, pełnomocnik KIRP w postępowaniu przed trybunałem.

– Orzeczenie oznacza, że radcowie prawni zatrudnieni na umowy o pracę w innych instytucjach, samorządzie terytorialnym wszystkich szczebli oraz w podmiotach prawa prywatnego (spółki, fundacje, stowarzyszenia, itp.) nie będą mogli reprezentować tych podmiotów przed sądami Unii Europejskiej – dodaje Przemysław Kamil Rosiak.

Wyrok TS z 6 września 2012 r. w sprawach o sygn. C-422/11 P i C-423/ 11 P.