Wszyscy do tej pory przyjmowali za oczywiste, że usługi przesyłu listów o wadze poniżej 50 gramów może świadczyć jedynie Poczta Polska. Tymczasem praktykę tę zaczęła podważać Krajowa Izba Odwoławcza.

– To dopiero dwa pierwsze wyroki, ale w drodze są już kolejne odwołania. Będziemy też składać następne w każdym przypadku, w którym uznamy to za uzasadnione. Działamy nie tylko w imieniu naszej firmy, ale w interesie całej branży. Mamy nadzieję, że wyroki te uświadomią urzędnikom odpowiedzialnym za zamówienia, że skończyły się czasy monopolu Poczty Polskiej – mówi Rafał Brzoska, prezes spółki InPost.

75 proc. przesyłek stanowią te o wadze do 50 gramów

Skąd ta zmiana? Wszystkie urzędy czy instytucje chcące zlecić przesyłkę listów do 50 gramów powołują się na art. 67 ust. 1 pkt 1b ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późń. zm.).

Zgodnie z tym przepisem zamówienie z wolnej ręki jest dopuszczalne, jeśli usługi mogą być świadczone tylko przez jednego wykonawcę z powodu ochrony praw wyłącznych wynikających z odrębnych przepisów.

Prawie wszyscy zamawiający wskazują tu art. 47 ust. 1 ustawy – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 189, poz. 1159 z późn. zm.), który rzeczywiście przyznaje wyłączność na przesyłki do 50 gramów operatorowi publicznemu. Zapominają jednak o ust. 2 tego przepisu. Pozwala on komercyjnym firmom również świadczyć te usługi, tyle że 2,5 razy drożej.

– Z powyższego wynika, że usługi dotyczące wskazanych przesyłek, abstrahując od obowiązku zastosowania opłaty minimalnej, mogą być świadczone przez różnych operatorów pocztowych. Nie została więc spełniona przesłanka do zastosowania trybu zamówienia z wolnej ręki – uzasadniła niedawny wyrok Izabela Niedziałek-Bujak, przewodnicząca składu orzekającego poszerzonego ze względu na wagę problemu.

7 mld zł na tyle jest szacowana wartość rynku pocztowego

Wiadomo więc, że do wyboru wykonawcy musi być zastosowany tryb konkurencyjny, np. przetarg ograniczony. Pojawia się jednak pytanie, czy nie będzie to sztuka dla sztuki, bo ostatecznie i tak wygra Poczta Polska, gdyż konkurenci będą musieli zaoferować 2,5 razy droższą cenę.

– Z punktu widzenia przepisów nie ma znaczenia, czy konkurencyjni przedsiębiorcy mają szansę złożyć tańsze oferty, czy też z założenia muszą one być droższe. Ustawa mówi jedynie, że umowę z wolnej ręki można zawrzeć wtedy, gdy na rynku istnieje tylko jeden przedsiębiorca mogący zrealizować taką usługę.

A tu z taką sytuacją nie mamy do czynienia – komentuje Jarosław Jerzykowski, radca prawny w kancelarii Jerzykowski i Wspólnicy.

W praktyce wyniki przetargów nie muszą być z góry określone.

– Jeśli w jednym zamówieniu znajdą się różne usługi pocztowe, to na wszystkie poza przesyłkami do 50 gramów już teraz możemy zaproponować korzystniejsze ceny. Ostateczna kwota po zsumowaniu może więc okazać się konkurencyjna względem oferty Poczty Polskiej – wyjaśnia Rafał Brzoska.

Dodaje, że w przetargach na umowy długoterminowe ceny wyższe od Poczty Polskiej dotyczyłyby jedynie okresu do końca 2012 roku, ponieważ po tej dacie będziemy działać na całkowicie zliberalizowanym rynku pocztowym.

– Kolejne nasze usługi będziemy oferować już na konkurencyjnych warunkach. I znów po zsumowaniu może się okazać, że będziemy w stanie przedstawić korzystniejszą ofertę – mówi nasz rozmówca.

Urzędnicy odpowiedzialni za zamówienia publiczne powinni teraz zastanowić się, czy po tych wyrokach warto ryzykować zlecenie z wolnej ręki. Tym bardziej że skutki mogą być poważne. Przekonał się o tym regionalny oddział KRUS w Częstochowie.

InPost złożył odwołanie już po zawarciu umowy z Pocztą Polską (można to zrobić nawet 6 miesięcy po fakcie). KIO nie tylko stwierdziła naruszenie przepisów. Unieważniła też umowę i nałożyła na zamawiającego karę finansową, a także obciążyła kosztami postępowania. W efekcie KRUS stracił kilkanaście tysięcy złotych i został bez umowy na przesyłki.

ORZECZNICTWO
Wyroki Krajowej Izby Odwoławczej, sygn. akt: KIO 293/12 i KIO 476/12