13 kwietnia 2011 r. R.F. złożył skargę na decyzję ministra sprawiedliwości w sprawie odmowy wpisu na listę adwokatów, którą rozpatrzyć miał Wojewódzki Sąd Administracyjny. W związku z tym, że skarżący nie dołączył wystarczającej liczby odpisów dokumentu, przewodniczący wydziału wezwał go do usunięcia braku formalnego skargi poprzez nadesłanie dodatkowego egzemplarza jej odpisu. W związku z tym, że R.F. go nie nadesłał, sąd odrzucił jego skargę.

Gdy skarżący dowiedział się, że WSA nie rozpatrzył jego sprawy w związku z brakami formalnymi pisma, wniósł o przywrócenie terminu do ich usunięcia, załączając zarazem żądany odpis skargi. W uzasadnieniu zwłoki R.F. wyjaśniał, że od stycznia do sierpnia 2011 r. podróżował po Kanadzie i USA. Na wypadek otrzymania korespondencji zobowiązał matkę do informowania go o tym i dał jej pełnomocnictwo do odbioru korespondencji. Pismo z sądu, wzywające do uzupełnienia braku formalnego, rzeczywiście odebrała matka skarżącego, jednak przekazała je jego żonie. Ta opłaciła żądany wpis, natomiast odpis skargi przesłała mylnie do Ministerstwa Sprawiedliwości, zamiast na adres sądu.

W swym wniosku skarżący podkreślił również, że żona nie była upoważniona do podejmowania jakichkolwiek czynności w jego imieniu, a czynności, które wykonała, podjęła bez jego wiedzy. Wobec tego nie powinien on ponosić winy za omyłkę żony i przywrócenie terminu jest w jego sytuacji zasadne.

Wymagany wysiłek

Z taką argumentacją nie zgodził się sąd I instancji. Według niego R.F. nie wykazał braku winy w uchybieniu terminowi do usunięcia braku formalnego skargi. Powoływanie się bowiem na fakt długotrwałego, przekraczającego pół roku pobytu poza granicami kraju nie wskazuje na brak winy. Wyjazd nie miał bowiem charakteru nagłego, niespodziewanego, niedającego się przewidzieć. O braku winy, jak podkreślił WSA, można byłoby mówić natomiast, gdyby strona, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku, nie była w stanie usunąć przeszkody w dochowaniu terminu do dokonania określonej czynności procesowej.

Wina pełnomocnika

Na postanowienie WSA R.F. zażalił się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten na posiedzeniu niejawnym, któremu przewodniczyła sędzia Gabriela Jyż, stwierdził, że zażalenie nie ma usprawiedliwionych podstaw i podlega oddaleniu.

„Zaniechanie przekazywania stronie korespondencji przez osobę upoważnioną przez tę stronę do odbioru korespondencji nie jest okolicznością wskazującą na brak winy w uchybieniu terminowi. Brak właściwego porozumienia między stroną a osobą przez nią upoważnioną do odbioru korespondencji nie może być okolicznością obiektywną, świadczącą o braku winy w uchybieniu terminowi” – czytamy w postanowieniu NSA. Oznacza to po prostu, że strona ponosi konsekwencje błędnych decyzji osoby upoważnionej przez siebie do odbioru korespondencji.

Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego, sygn. akt II GZ 546/11.