Na początku lutego br. prokuratura wznowiła śledztwo w sprawie 2 mln zł szkód, jakich doznała spółka jawna M. na skutek zawierania niekorzystnych umów przez jednego z jej wspólników. Postanowienie o wznowieniu zawieszonego postępowania zaskarżyła we własnym imieniu osoba, która miała rzekomo doprowadzić do strat. Rozpoznający zażalenie sąd okręgowy w pierwszej kolejności chciał sprawdzić, czy skargę wniosła osoba uprawniona.

W jego ocenie za pokrzywdzonego nie można było uznać ani składającego ją wspólnika, ani samej spółki jawnej, która już na początku śledztwa została rozwiązana i zlikwidowana.

Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 17 lipca 2011 r. udzielił twierdzącej odpowiedzi na pytanie, czy spółka jawna może występować w postępowaniu karnym w charakterze pokrzywdzonego.

Z art. 49 par. 1 kodeksu postępowania karnego wynika co prawda, że pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Spółka jawna nie mieści się natomiast w tych kategoriach podmiotów, gdyż jest tzw. ułomną osobą prawną. Przy ustalaniu pokrzywdzenia trzeba jednak uwzględniać nie tylko normy prawa karnego, ale także innych dziedzin prawa.

W pierwszej kolejności sąd sięgnął do treści art. 331 par. 1 kodeksu cywilnego. Na jego mocy do spółek jawnych stosuje się odpowiednio przepisy o osobach prawnych. Mogą one więc m.in. występować w roli powoda w postępowaniu cywilnym.

Ponadto Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na przepisy proceduralne w sprawach o wykroczenia (gdzie spółka jawna może być pokrzywdzonym), ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych (na ich podstawie może ona zostać pociągnięta do odpowiedzialności). Z tych powodów wykładnia prawa odbierająca spółce jawnej prawo do występowania w roli pokrzywdzonego w postępowaniu karnym byłaby nieżyciowa i sprzeczna z przyjętym w Polsce systemem prawnym – sygn. akt I KPZ 7/11.