Barbara P. i Błażej K. rozwiedli się w 1986 r. i wtedy ustała także między nimi małżeńska wspólność majątkowa. Następnie Barbara P. wystąpiła do sądu o podział majątku wspólnego. Sprawa do tej pory krążyła między sądami powszechnymi, a także zajmował się nią Sąd Najwyższy, który w końcu doprowadził spór majątkowy do sądowego finału. Spornym majątkiem była nieruchomość rolna, przekształcona następnie na kilkadziesiąt działek budowlanych.

Przekształcenie gruntu

Sąd I instancji ustalił wartość majątku, podzielił go na dwie części. Ale ponieważ Błażej K. spłacił w międzyczasie kredyt, który oboje małżonkowie zaciągnęli na inwestycje, sąd ten uznał, że spłata ta wyczerpała równowartość tej części, która miała przypaść jego małżonce. Wszystkie działki przypadły więc Błażejowi K.

W tym stanie rzeczy Barbara P. odwołała się, a sąd II instancji zmienił to postanowienie tak, że przyznał jej szereg działek na wyłączną własność, resztę na wyłączną własność przyznał Błażejowi K. Po wyliczeniu wartości kwotowych na Barbarę P. przypadło 3,8 mln zł, natomiast na Błażeja K. 2,5 mln zł oraz 1,2 mln zł ze sprzedaży działek, do której doszło między kolejnymi etapami postępowania.

Od tego postanowienia Błażej K. wniósł skargę kasacyjną. Zarzucał sądowi apelacyjnemu, że błędnie przyjął wartość majątku na dzień orzekania, a nie według stanu z chwili ustania wspólności majątkowej. Wtedy wartość działek była zupełnie inna, gdyż był to grunt rolny. Do przekształcenia gospodarstwa w działki budowlane doszło dzięki staraniom Błażeja K., a Barbara P. dostała już część majątku, tj. działkę, na której wybudowała dom – argumentował mężczyzna. Barbara P. w odpowiedzi twierdziła, że stan faktyczny to jest istotnie stan z chwili ustania wspólności majątkowej. Stan ten nie pokrywa się jednak ze stanem prawnym, który sąd słusznie ustalił na dzień orzekania. Stan faktyczny nie zmienia się, ale stan prawny uległ zasadniczej modyfikacji. W miejsce gruntów rolnych powstały działki budowlane.

25 lat rodzinnych waśni

Sąd Najwyższy oddalił skargę. W ustnych motywach orzeczenia podkreślił, że podstawowym problemem w sprawie było ustalenie chwili, w której określa się stan faktyczny sporu i chwili, w której należy określić wartość przedmiotu tego sporu. Słusznie sąd apelacyjny za stan faktyczny przyjął chwilę ustania wspólności, a wartość majątku obliczył, przyjmując ceny istniejące w dniu wydawania orzeczenia. Od ustania wspólności minęło 25 lat, ale stan faktyczny się nie zmienił. To ciągle jest ta sama nieruchomość, tyle że podzielona na działki budowlane – podkreślił Sąd Najwyższy. Błażej K. nie poczynił tam żadnych nakładów, które by te nieruchomości w sposób istotny zmieniły. Ale sąd dzieląc sporny majątek nie mógł dzisiaj przyjąć wartości gruntu rolnego, bo w wyniku przekształcenia już go tam nie ma. Istnieją natomiast działki budowlane w zupełnie innej cenie. Sąd apelacyjny dokonał podziału w naturze, wszystko skrupulatnie policzył, a gdyby orzekł inaczej, jego rozstrzygnięcie byłoby rażąco niesprawiedliwe dla byłych małżonków – podkreślił skład orzekający w ustnym uzasadnieniu orzeczenia.

SYGN. AKT II CSK 495/10