Aplikant radcowski może jednocześnie być asystentem sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Nie rodzi to konfliktu interesów. Tak wynika z precedensowego wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. VII P 121/10). Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Utrata posady

Asystentka sędziego w NSA straciła posadę, po tym jak dostała się na aplikację radcowską. Pozywała swego wieloletniego pracodawcę i wygrała właśnie 15 tys. zł odszkodowania za niesłuszne zwolnienie. Sąd, uwzględniając jej roszczenie, zwrócił uwagę, że powodem zwolnienia nie może być hipotetyczne zagrożenie powstania konfliktu interesów. Jego zdaniem odbywanie aplikacji prawniczej jest rodzajem podnoszenia kwalifikacji zawodowych, do czego asystent sędziego ma prawo. Znaczenie ma także to, że aplikanci radcowscy nie są uprawnieni do występowania przed NSA, w którym pracowała aplikantka. Sad uznał, że żaden z przepisów nie zabrania łączenia funkcji asystenta sędziego NSA z odbywaniem aplikacji radcowskiej, a NSA wprowadził w tym zakresie zbyt rygorystyczną praktykę.

– Ten korzystny dla aplikantów wyrok ma także znaczenie ogólne, choć w przypadku NSA dochodzi jeszcze ten dodatkowy i ważny argument, że aplikant nie może występować przed tym sądem – mówi reprezentująca aplikantkę Joanna Młot, radca prawny z Clifford Chance.

– Łączenie odbywania aplikacji korporacyjnej z pracą na stanowisku asystenta sędziego niesie ze sobą niebezpieczeństwo wystąpienia sytuacji realnego konfliktu interesów – ocenia Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości.

W charakterze substytuta

Chodzi o to, że aplikant adwokacki lub radcowski ma prawo występować jako substytut przed niektórymi sądami. Ma także prawo przeglądania akt, sporządzania odpisów. W pewnych sytuacjach mogłoby to powodować, że strona reprezentowana przez aplikanta adwokackiego – asystenta sędziego jest w korzystniejszej sytuacji niż inni. Dlatego też według ministerstwa ocena dopuszczalności zatrudniania aplikanta – asystenta sędziego należy do prezesa sądu i musi dotyczyć konkretnego przypadku