Komentarz tygodnia

Coraz częściej mówi się o możliwie najszerszym wykorzystywaniu klauzul społecznych przy przetargach. Oczekuje się na przykład, że zamawiający będzie wymagał, aby pracujące osoby zatrudnione były na umowy o pracę. Czy to oznacza, że wykonawca miałby także szanować swoich ludzi? Taki warunek nie przejdzie. Ale jeśliby przeszedł, Poczta Polska nie miałaby żadnych szans na wygranie jakiegokolwiek przetargu.

Kilka dni temu na portalu Wykop.pl jeden z listonoszy poskarżył się, że szefostwo każe mu targać ze sobą znicze cmentarne. W torbie ma listy, babcine emerytury i znicz. Jak nie dostarczy emerytury, włos mu z głowy nie spadnie. Ale jak znicza nie sprzeda... ooo, to musi pisać pismo wyjaśniające: czy za drogo sobie poczta za znicz liczy, czy też wzór nieładny. A może listonoszowi brakuje sprzedażowego talentu. Wtedy – kto wie – a nuż by go na szkolenie sprzedażowe wysłano.

Tak czy inaczej, akcja ponoć okazuje się sukcesem. Listonoszom bowiem głupio oferować ogniki ludziom i sami je kupują. Modlą się tylko, aby nie zaczęto ich więcej przydzielać, bo pensji nie starczy.

Przedstawiciele Poczty Polskiej, gdy dowiedzieli się o problemie – oniemieli. Stwierdzili, że zapewne ktoś się podszywa pod ich pracownika. Zadeklarowali, że ustalą, kto umieścił wpis w internecie i – jak przypuszczam – rozprawią się z elementem reakcyjnym. Na ich nieszczęście coraz więcej osób zaczęło jednak potwierdzać, że poczta wspiera akcję „znicz w każdym domostwie”. Przedstawiciele PP zmienili więc front: sprawdzają, czy za akcją nie stoi któryś z ambitnych regionalnych naczelników. Tak czy owak klauzula poszanowania pracownika odpada. Nie można z góry przekreślać czołowego operatora pocztowego, który oddałby konkurencji walkowerem wszystkie intratne umowy. Poza tym należy się plus za innowacyjność. Jak mi się nieoficjalnie udało ustalić z bardzo zaufanego źródła, przed Bożym Narodzeniem Poczta będzie chciała wcisnąć listonoszom choinki do sprzedaży. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy uda się ten pomysł zrealizować już w tym roku. Ponoć drzewka nie mieszczą się do toreb.