W Sejmie zainicjowano już prace nad odpowiednią zmianą kodeksu karnego przewidującą wprowadzenie odpowiedzialności karnej za nawoływanie do nienawiści lub surowszej odpowiedzialności za czyny popełniane między innymi ze względu na orientację seksualną, płeć lub niepełnosprawność pokrzywdzonego. Zgłaszane postulaty dotyczą poszerzenia przesłanek odpowiedzialności za nawoływanie do nienawiści i publiczne znieważanie ze względu na okoliczności dyskryminujące.

Motywy godne potępienia

Zastanawiając się, co stanowi rzeczywisty problem wywołujący tę dyskusję, należy oddzielić politykę i chęć promocji określonych postaw od prawdziwej krzywdy wyrządzanej przestępstwem.

Niezależnie od płci, orientacji, stopnia sprawności jednostka może stać się ofiarą każdego przestępstwa – zabójstwa, pobicia, gwałtu oraz wielu innych. Należy sobie zdawać sprawę, że krzywda wyrządzona ze względu na przesłankę dyskryminacyjną, np. orientację seksualną lub niedołężność, boli bardziej. Nie można jednak w sposób prosty przesądzić, czy powinna stanowić przesłankę poszerzającą pole kryminalizacji.

Motywacja sprawcy zawsze jest brana pod uwagę przy ocenie czynu karalnego

Polski kodeks karny chroni najważniejsze dla obywateli dobra bez względu na ich „cechy szczególne”. Elastyczna konstrukcja ustawy karnej ma za zadanie pomieścić jak najwięcej zdarzeń w jak najbardziej oszczędny słownie sposób. Dlatego za nietrafne uważam zarzuty, że kodeks nie obejmuje swym zakresem czynu popełnionego choćby ze względu na orientację. Oto kilka przykładów.

Zabójstwo osoby ze względu na jej transseksualność mieści się w art. 148 par. 2 pkt 3 k.k., które wprowadza surowszą odpowiedzialność karną za morderstwo dokonane z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Warto wspomnieć, że motywacja, także nienawiść związana z dyskryminacją, jest zawsze brana pod uwagę przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości (art. 115 par. 2 k.k.), co wpływa na ocenę ciężaru gatunkowego przestępstwa oraz na sam wymiar kary, stanowiąc jedną z głównych szczegółowych dyrektyw wymiaru kary (art. 53 par. 2 k.k.). Jeżeli w praktyce dzieje się inaczej, to nie jest to problem wadliwej regulacji, lecz dysfunkcji organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości.