Firmy coraz częściej wykorzystują sąd do walki z oczerniającymi ich w sieci internautami. Ich prawo – wypadałoby powiedzieć. Jeśli klienci mieszają ich dopieszczone produkty z błotem, a oni – jako producenci tychże – czują się tą opinią dotknięci, idą do sądu i dochodzą swoich praw. Prezes dużej firmy czytający na forach niepochlebne komentarze na swój temat ma prawo się czuć urażony. I, jako urażony, oczekiwać zadośćuczynienia.
Publikacja: 8 listopada 2011, 07:43 Aktualizacja: 8 listopada 2011, 07:45
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: SSA z IP: 79.184.157.* (2011-11-08 08:44)
artykuł o niczym...
2: Cezy z IP: 31.60.6.* (2011-11-08 23:58)
Proponuję krytykujących wystrzelać, najlepiej za pomocą straży miejskiej czy też podmiejskiej, albo gminnej czy jak kto woli. Oni są odporni na krytyką, bo krytykantów likwidują. Ten kraj zmierza prosto do celu: za krytykę kula w łeb, a obligatoryjnie gnojenie na przykład konfiskata majątku. Jak ktoś myśli, że żyje w państwie prawa, to się myli, no chyba, że ma wystarczającą ilość pieniędzy żeby tak myśleć.

W postępowaniu upominawczym opłata wyniesie 1/4 opłaty stosunkowej.