Autorzy nowelizacji ustawy proponują wprowadzenie dodatkowego przepisu, który pozwoli prokuratorom już na wstępnym etapie dochodzenia umorzyć postępowanie karne wobec osoby przyłapanej przez policję z niewielką ilością narkotyku przeznaczoną do własnego użytku. Zanim jednak te propozycje staną się prawem, warto zwrócić uwagę na kilka faktów, które nie przebiły się w uzgodnieniach resortowych.

Nie zaprzepaścić sukcesu

Otóż nawet najzagorzalsi zwolennicy liberalizacji naszej ustawy muszą przyznać, że wprowadzona w 2005 r. karalność posiadania środków odurzających lub substancji psychotropowych przyczyniła się do likwidacji sprzedaży ulicznej. Tego sukcesu nie wolno teraz zaprzepaścić. Gdyby ubocznym skutkiem złagodzenia karania za posiadanie marihuany czy amfetaminy miał być rozkwit handlu pod szkołami, w parkach, na skwerach, to tak przykrojona przez resort sprawiedliwości skórka nie byłaby warta wyprawki. Dlatego warto pomyśleć od razu o wprowadzeniu zakazu zażywania narkotyków w miejscach publicznych. Zakaz taki istnieje w stosunku do raczących się alkoholem na ławeczkach i nie ma powodu, by karanie osób ostentacyjnie obnoszących się z narkotykową konsumpcją uważać za coś bardziej niegodziwego.

Ale to nie wystarczy. Umorzenie nie powinno wchodzić w grę w przypadku przyłapania na posiadaniu narkotyków w szkole, na uczelni, w jednostkach wojskowych, w czasie imprez sportowych czy rozrywkowych. Pojawienie się w takich miejscach marihuany czy amfetaminy zawsze stwarza zagrożenie dla osób trzecich lub odstąpienia działki kolejnej osobie. Problematyczne byłoby też umorzenie postępowania karnego w stosunku do posiadacza heroiny, choćby ilość znalezionego narkotyku była nieznaczna.