Dzięki wprowadzeniu elektronicznego zajęcia rachunku bankowego środki na koncie dłużnika są blokowane szybciej, a sama czynność jest o wiele tańsza. Do niedawna, gdy wnioski o zajęcia konta kierowane były za pośrednictwem poczty, wysłanie tylko jednego pisma kosztowało 4,5 zł. Dziś, gdy zajęcie rachunku odbywa się elektroniczne, opłata wynosi jedynie 50 gr. Koszty te, co do zasady, ponoszą strony postępowania, czyli najpierw wierzyciel, a w przypadku odzyskania należności zostają one przerzucone na dłużnika. Jest tylko jeden kłopot. Choć obecnie opłata jest bardzo atrakcyjna, to nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile będzie wynosiła w przyszłości.

– Brak określenia w ustawie wysokości albo chociaż górnej granicy opłaty za zajęcie powoduje, że zarówno o kwocie za zajęcie, jak i każdej ewentualnej podwyżce będzie decydować Krajowa Izba Rozliczeniowa, która jest przecież zwyczajną spółką prawa handlowego zainteresowaną jak najwyższymi wpływami. Teoretycznie może wprowadzić opłatę w wysokości 100 czy 1000 zł. Żaden przepis prawa nie określa bowiem jakiegokolwiek limitu. Z tego punktu widzenia jest to bubel prawny – uważa dr Jarosław Świeczkowski, komornik przy Sądzie Rejonowym w Wejherowie.

Jest zdumiony tym, że o wysokości opłaty decyduje inny podmiot niż państwo.

– W dodatku jest on monopolistą. Nie mam żadnych wątpliwości, że w tym zakresie jest to regulacja sprzeczna z konstytucją – dodaje.

Koszty egzekucji komorniczej

Koszty egzekucji komorniczej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zdaniem Michała Szymańskiego, wiceprezesa zarządu KIR, choć wysokość opłat pobieranych przez podmiot obsługujący e-zajęcie rachunku nie jest przedmiotem regulacji ustawowej, to nie oznacza, że zostały one ustalone w sposób dowolny.

– Opłaty te muszą być kształtowane z uwzględnieniem, wynikającego z przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, zakazu narzucania nieuczciwych cen, w tym nadmiernie wygórowanych albo rażąco niskich. Ustalając ich wysokość, KIR ma przede wszystkim na uwadze, aby były cenami uczciwymi, tj. były wynikiem kalkulacji kosztów związanych ze świadczoną usługą – zapewnia Szymański.

Opłaty zostały zatem ustalone w oparciu o założenie, że służą pokrywaniu kosztów funkcjonowania usługi powiększonych o marżę. – KIR jest podmiotem komercyjnym, stąd świadczona usługa powinna pokryć koszty związane z jego funkcjonowaniem – tłumaczy wiceprezes KIR.

Brak limitu kwoty, którą KIR może pobierać za e-zajęcie konta, jak też jakiegokolwiek mechanizmu dopuszczalnej waloryzacji (np. o współczynnik inflacji) nie martwi prezesa Krajowej Rady Komorniczej. – Powiem więcej, pomimo iż w trakcie prac legislacyjnych osobiście wskazywałem na potrzebę wprowadzenia delegacji do wydania rozporządzenia określającego taką granicę, to uważam, że ostatecznie dobrze, że tak się nie stało. Gdyby w rozporządzeniu wskazano górny limit, do którego można by ustanowić opłatę za e-zajęcie, to KIR zapewne ustaliłaby maksymalną możliwą stawkę. A tak opłata jest niska – wskazuje Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. Jego zdaniem obawa przed dużą podwyżką opłat jest nieuzasadniona. – Zapewniam, że nasze środowisko pierwsze podniesie alarm, gdyby miało do tego dojść – dodaje.

Z tego samego założenia wychodzi Ministerstwo Sprawiedliwości. – Obecnie opłaty za korzystanie z systemu teleinformatycznego są znacznie niższe niż dotychczas ponoszone koszty doręczenia korespondencji. Jeżeli w przyszłości stawki tych opłat zostałyby nadmiernie podwyższone, może być konieczne wprowadzenie przepisów określających maksymalną wysokość tych należności – mówi Wioletta Olszewska z MS. Dodaje, że zdaniem resortu KIR nie jest monopolistą, ponieważ według art. 112c ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 128 ze zm.) nie jest ona jedynym podmiotem upoważnionym do prowadzenia systemu teleinformatycznego.

Sęk w tym, że KIR na razie nie ma na rynku żadnego konkurenta. Poza tym od momentu wejścia w życie nowelizacji kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania cywilnego elektroniczne zajęcie rachunku jest przymusowe. To znaczy, że niezależnie od wysokości opłaty komornik nie może go przeprowadzić w tradycyjny sposób, np. za pomocą poczty. Nie może też odstąpić od zajęcia rachunku, gdy obliguje go do tego wniosek wierzyciela. Co więcej, strony postępowania również w żaden sposób nie mogą się od tej opłaty uwolnić.

– Dlatego tak ważne jest, by ustawodawca zadbał o jej racjonalną wysokość. Nie rozumiem, dlaczego resort uzależnia ingerencję ustawodawcy od znaczącego wzrostu opłaty. Idąc tym tokiem rozumowania, można się zastanowić, po co wprowadzać limity opłat pobieranych przez komorników, notariuszy czy adwokatów. Znieśmy limity, a jeśli okaże się, że prawnicy pobierają za dużo, to je wprowadzimy. Przecież to jest absurd – irytuje się dr Świeczkowski. I przypomina, że jakakolwiek reakcja ustawodawcy wymaga zawsze czasu i zazwyczaj jest kwestią miesięcy.

Także inni komornicy, choć nieoficjalnie, nie podzielają optymizmu KRK. – Jak opłaty wzrosną, to pierwszymi winnymi w oczach opinii publicznej będą ci okropni komornicy. Nikt nie będzie się zastanawiał, z czego ów wzrost wynika. A wtedy ministerstwo wystąpi w roli strażaka i ugasi pożar, któremu samo mogło wcześniej zapobiec – mówi anonimowo jeden z doświadczonych komorników.