statystyki

Katarzyna Kościów-Kowalczyk: Miłośniczka nowych technologii

autor: Paulina Szewioła04.10.2016, 08:07; Aktualizacja: 04.10.2016, 10:44
paragraf prawo

W przypadku Katarzyny Kościów-Kowalczyk wybór ścieżki kariery zdeterminowały tradycje rodzinne.źródło: ShutterStock

Katarzyna Kościów--Kowalczyk z Sądu Rejonowego w Jaworze dołączyła właśnie do grona orzeczników, którzy zostali uhonorowani tytułem Obywatelski Sędzia Roku, przyznawanym przez Fundację Court Watch Polska.

Reklama


Reklama


W jej przypadku wybór ścieżki kariery zdeterminowały tradycje rodzinne. Obserwując zaangażowanie w pracę swojej matki – z zawodu radcy prawnego – szybko połknęła prawniczego bakcyla. Z tą różnicą, że od początku zależało jej tylko na todze z fioletowym żabotem.

Po zdanym egzaminie sędziowskim rozpoczęła pracę jako asesor w Sądzie Rejonowym w Jaworze, gdzie zresztą pracuje do dziś. Zaczynała w wydziale karnym, później przeszła do cywilnego, żeby na końcu osiąść w rodzinnym. I choć przyznaje, że sama doskonale się w tym wydziale realizuje, to jednak – w jej ocenie – nie każdy się tam odnajdzie. – W sprawach rodzinnych dużą rolę odgrywają kwestie pozaprawne, a od sędziów wymaga się decyzyjności. Nie mogą bać się wydawać niepopularnych czy trudnych rozstrzygnięć – tłumaczy Katarzyna Kościów-Kowalczyk.

Potwierdza jednocześnie, że zawód sędziego rodzinnego jest specyficzny i najlepiej sprawdzą się w nim osoby wrażliwe i empatyczne. Ona sama zapewnia, że taka właśnie jest. Chociaż zdarzyło się jej usłyszeć od przełożonego, że za bardzo się przejmuje, to ona uważa, że bez udziału emocji trudno jest postępować słusznie. – Trzeba oczywiście uważać, żeby nie popaść w czułostkowość i nie dać się stronom zmanipulować – dodaje.

Zwraca też uwagę na szczególną rolę sędziego rodzinnego w kontaktach ze stronami. – Przede wszystkim należy wyjaśniać im konsekwencje decyzji podejmowanych na gruncie prawa rodzinnego – uważa sędzia. Sama doskonale pamięta sprawę dziewczyny, która w bardzo młodym wieku została matką. Ze względu na brak środków nie była w stanie wychować dziecka. – Podczas rozmowy wyjaśniłam jej, co się z nim stanie, gdy trafi do placówki opiekuńczo-wychowawczej, na czym polega adopcja i w jaki sposób dobierani są rodzice adopcyjni. Ja jej absolutnie do niczego nie namawiałam. Sama uznała że najlepszym dla niej wyjściem będzie oddanie dziecka. Po latach odnalazła mnie na jednym z portali społecznościowych i podziękowała. Za co? Właśnie za objaśnienie jej wszystkiego. Dzięki temu mogła podjąć świadomą decyzję – opowiada sędzia.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama