Czy prokuratury rejonowe, które dotąd prowadziły ponad 90 proc. spraw, faktycznie zostały odciążone? Taki miał być efekt zmian wprowadzonych 15 kwietnia 2016 r. na mocy nowego regulaminu wewnętrznego (rozporządzenie ministra sprawiedliwości, Dz.U. z 2016 r. poz. 508). Jak wiele jednostek wciąż jednak ignoruje specjalne zarządzenie prokuratora generalnego nr 33/16 o przejmowaniu spraw? Z danych Prokuratury Krajowej, do których dotarł DGP, nie płyną optymistyczne wnioski. Prokuratury regionalne przejęły zaledwie 19,5 proc. z tych spraw, z jakimi zwróciły się do nich niższe piętra prokuratury. Lepiej było na szczeblu okręgowym: tu przejęto 51 proc. postępowań zgłoszonych przez rejony.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że najgorzej jest z przejmowaniem spraw finansowo-skarbowych.

– W efekcie na najwyższy szczebel, zamiast skomplikowanych spraw gospodarczych, trafiło masę postępowań o błędy medyczne. Pytanie, czy o taki efekt chodziło autorom nowych regulacji – pyta jeden ze śledczych.

Przejmowanie spraw przez wyższe szczeble

Przejmowanie spraw przez wyższe szczeble

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sukces czy porażka?

Zgodnie z nowymi przepisami wyższe szczeble miały przejąć sprawy o poważniejszym ciężarze gatunkowym (patrz: grafika). Ale diabeł tkwi w szczegółach. Prokuratorzy z rejonów dowodzą, że okręgi i regiony nieprawidłowo i na ich niekorzyść interpretują te reguły. Wyższe szczeble z kolei przekonują, że to dlatego, iż jednostki niższego rzędu wnioskowały o przejęcie zbyt wielu spraw, i to takich, które się do tego nie kwalifikowały.

Co wynika z danych PK? Rekordzistką w liczbie nieprzejętych spraw jest Prokuratura Regionalna w Katowicach. Odmówiła przejęcia 430 spraw, które chciały jej oddać niższe szczeble. Zaraz za nią plasuje się PR w Warszawie (403 sprawy) oraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie (359). W grupie tych, które odmówiły przejęcia ponad 200 spraw, są jeszcze PR np. w Krakowie (247), Poznaniu (266), Łodzi (276) i we Wrocławiu (298).

Najlepiej operacja odciążania rejonów powiodła się na północy: prokuratura okręgowa w Gdańsku przejęła najwięcej spraw – 171. Zaraz za nią są okręgówki w Koszalinie (138) i Lublinie (126). Najmniej spraw przejęły PO Opole (1 sprawa), Bielsko-Biała (3) Ostrołęka i Jelenia Góra (po 5).

– Prokuratura Krajowa dostrzega zbyt niską dynamikę, jeśli chodzi o proces przejmowania spraw, a tym samym wdrażanie wprowadzonej przez ustawę – Prawo o prokuraturze zasady obowiązkowego prowadzenia spraw przez prokuratorów pełniących służbę w prokuraturach regionalnych i okręgowych – przyznaje Ewa Bialik, rzecznik prasowy PK.

Przyznaje też, że w niektórych jednostkach liczba przejętych śledztw nie pozwala na pełną realizację reguły obowiązkowego referatu, zgodnie z którą każdy prokurator albo prowadzi postępowanie przygotowawcze, albo oskarża przed sądem.

– Stąd też podejmowane będą działania, których celem będzie zwiększenie i wyrównanie obciążenia prokuratorów w jednostkach organizacyjnych, w tym działania o charakterze kontrolnym – zapowiada rzeczniczka.

Różne interpretacje

Jak bardzo rozmijają się w podstawowej sprawie – czyli w kwestii właściwości rzeczowej – różne szczeble?

– Różnica ocen dokonanych przez prokuratorów rejonowych (wnioskujący kierownicy jednostek) i prokuratorów nadrzędnych dotyczyła 4430 spraw, a ich zgodność miała miejsce w 2561 sprawach. Statystycznie więc prokuratorzy w podobny sposób interpretowali przepisy regulaminu i zarządzenia PG zaledwie w co trzeciej sprawie – odpowiada prokurator Krzysztof Parchimowicz, szef powstającego stowarzyszenia Lex Super Omnia.

Skąd takie różnice?

– Ustanowienie sztywnych reguł, że sprawy danej kategorii obligatoryjnie prowadzone są w PO, doprowadzić mogłoby do sytuacji, że trafią tam postępowania o niskim ciężarze gatunkowym i bardzo nieskomplikowanym charakterze, które z powodzeniem mógłby rozpoznać rejon – ostrzega Dariusz Barski, prokurator w stanie spoczynku, były zastępca prokuratora generalnego i były prokurator krajowy.

– Tak działo się już w przeszłości, gdy takie sztywne katalogi wprowadzano – przypomina.

Dlatego – jak tłumaczy – w obecnych regulacjach rozwiązania są bardziej elastyczne. A tym samym pozwalają na różną ocenę poszczególnych postępowań.

– Zawsze będzie istniał, przynajmniej u części kadry prokuratorskiej, naturalny trend do pozbycia się sprawy, czy też – z drugiej strony – do oporu przed jej przejęciem. Jednak uważam, że najlepsza z możliwych metod to rzetelna merytoryczna ocena decydenta – dodaje Barski.

Mydlenie oczu

Inaczej ocenia to prok. Parchimowicz. Jego zdaniem o ile przepisy regulaminu pozwalały na pewną elastyczność, o tyle zarządzenie PG nie pozostawia już adresatom żadnego luzu decyzyjnego. Tym bardziej że jego przekaz wzmocniło jeszcze pismo dyrektora Biura Prezydialnego PG z 1 czerwca 2016 r. Wyraźnie komunikował w nim, że niedopuszczalne jest np. tworzenie dodatkowych procedur związanych z przekazywaniem spraw. A przy przestępstwach przeciwko mieniu „niezrozumiałe i nieuprawnione” jest kwestionowanie ustaleń śledztw niższego szczebla czy informacji zawartych w zawiadomieniu o przestępstwie. Było też ostrzeżenie: niewykonanie zarządzeń PG i PK może powodować konsekwencje służbowe.

– W mokotowskiej prokuraturze, dotkniętej dużymi brakami kadrowymi i rotacją, reakcje na zarządzenie PG nr 33/16 były zróżnicowane. Młodsi stażem prokuratorzy mieli nadzieję, że wykonanie zarządzenia wreszcie pozwoli na racjonalne ukształtowanie zakresu ich obowiązków. Bardziej doświadczeni uważali, że „góra, jak zawsze, siebie nie skrzywdzi” – opowiada Parchimowicz.

Inni dostrzegali jednak także, że pełne wykonanie zarządzenia PG nie jest możliwe bez znacznego wzmocnienia kadrowego wyższego szczebla.

– A takie wzmocnienie zwykle odbywa się poprzez delegowanie prokuratorów z jednostek niższego szczebla, czyli ich kadrowe osłabienie – podkreśla Krzysztof Parchimowicz.