statystyki

Martwy zakaz palenia

autor: Patryk Słowik, Jakub Styczyński26.08.2016, 00:00; Aktualizacja: 26.08.2016, 06:34

Ściganie użytkowników e-papierosów za palenie w miejscach publicznych już niebawem będzie mogło stać się faktem. Ale tylko teoretycznie. W praktyce bowiem w większości samorządów regulacje antynikotynowe się nie przyjęły. I ściganie palaczy od lat pozostaje fikcją.

Reklama


Prezydent 11 sierpnia podpisał tzw. ustawą antynikotynową (właściwie: ustawa z 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych). Jest to nowelizacja aktu prawnego obowiązującego w Polsce od 1995 r. (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 298 ze zm.; dalej: ustawa o ochronie). Wtedy jednak chodziło o przeciwdziałanie paleniu tradycyjnych papierosów. Tym razem ustawodawca – zresztą przy okazji implementacji tzw. dyrektywy tytoniowej – zdecydował się uregulować rynek e-papierosów. Zrobił to w sposób szalenie restrykcyjny, de facto zrównując e-papierosy z tradycyjnymi. Taka regulacja oznacza nowe uprawnienia dla samorządów. Ale i nowe obowiązki. Sęk w tym, że dotychczas większość gmin kiepsko wywiązywała się ze skromniejszych, starych.

Zmiana w porównaniu z poprzednim brzmieniem art. 5 jest skromna, ale istotna. Otóż do tej pory w wyżej wymienionych miejscach zakazane było tylko palenie tytoniu. Papierosy elektroniczne jednak wymykały się regulacji, przez co bez trudu można było spotkać pociągających e-fajkę na przystanku autobusowym, w pubie czy kawiarni.

Ustawodawca stwierdził, że najwyższy czas z tym skończyć, gdyż e-papierosy są tak samo niebezpieczne dla zdrowia jak tradycyjne, i to zarówno dla samych palaczy, jak i palaczy biernych, wdychających dym. My postanowiliśmy sprawdzić, jak szło do tej pory samorządom egzekwowanie zakazu z art. 5 ustawy o ochronie. To w ich gestii bowiem było i jest nadal pilnowanie, by nikt nie palił na przystanku, na placu zabaw czy miejskim stadionie.

Realizacja zadań z ustawy o ochronie bez wątpienia leży w gestii zadań gmin. Wynika to z samej ustawy. Już art. 1 wskazuje, że to właśnie organy samorządu terytorialnego są zobowiązane do podejmowania działań zmierzających do ochrony zdrowia przed następstwami używania tytoniu. Mogą w tym celu – jeśli uznają, że ktoś inny lepiej sobie poradzi z większością zadań – wspierać w tym zakresie działalność medycznych samorządów zawodowych, organizacji społecznych, fundacji, instytucji i zakładów pracy, a także współdziałać z kościołami i innymi związkami wyznaniowymi. Obowiązek jednak należy do samorządów. To istotne w kontekście art. 13 ust. 2 ustawy, który mówi, że kto pali wyroby tytoniowe (a po wejściu w życie nowelizacji, co powinno nastąpić już w pierwszej połowie września – także e-papierosy) w miejscach objętych zakazami określonymi w art. 5, podlega karze grzywny do 500 zł. Egzekwowanie kar leży więc w gestii gmin. W praktyce z palaczami, którzy nie stosują się do reguł (czyli palą w miejscach, gdzie jest to niedozwolone), walczą straże gminne (miejskie). Idzie im to jednak jak po grudzie.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama