statystyki

Małe przetargi z dużymi problemami

autor: Sylwia Czubkowska28.07.2016, 08:06; Aktualizacja: 28.07.2016, 08:09
dokumenty

W 2015 r. UZP przeprowadził 158 kontroli wydatkowania środków unijnychźródło: ShutterStock

Media i śledczy skupiają się na największych zamówieniach publicznych, podczas gdy więcej kłopotów jest z tymi mniejszymi.

Reklama


Reklama


Dobrym tego przykładem są tarapaty, w jakie wpadło 15 gmin. Tamtejsze szkoły chciały mieć dokładnie takie pomoce naukowe, jakie sobie wymarzyły, więc przepisały ich opisy z ofert dwóch firm. Ale robiąc przetargi, urzędnicy nie sprawdzili, czy te opisy nie wskazują konkretnego dostawcy. Zaś jednostka odpowiedzialna za wydatkowanie dotacji unijnych nie zwróciła uwagi, że niespodziewanie dużo przetargów wygrywają ci sami oferenci. Za to po kilku latach postanowiła to sprawdzić prokuratura. Efekt: urzędnicy z tych gmin mają na głowie rzecznika dyscypliny finansów i prokuratora.

Żary – zamówienie warte 267 tys. zł, Mstów – 257 tys., Białobrzegi – 125 tys., Mińsk Mazowiecki – 116 tys., Lipsko – 104 tys. To tylko kilka samorządów, którymi zainteresował się Urząd Zamówień Publicznych i których przetargi na zakup sprzętu dydaktycznego i multimedialnego do szkół zostały w tym roku skontrolowane. Uwagę śledczych Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, którzy skierowali sprawę do UZP, zwróciło to, że do kolejnych przetargów zgłaszały się i wygrywały je wciąż te same firmy: Remi i Atmas.

Sprawa cofa nas do 2013 r. To wtedy w ramach dotacji z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki ruszył projekt 9.1.2 na indywidualizację nauki w szkołach podstawowych dla klas 1–3. Indywidualizację, czyli zakup pomocy naukowych dla dzieci na różnych poziomach rozwoju. By skorzystać z programu, szkoły w mniejszych gminach musiały połączyć siły i startować wspólnie, więc ich przedstawicielami zostawały urzędy gminy. Placówki dostarczały opisy sprzętu, jakiego potrzebowały, a urzędnicy w oparciu o nie przygotowywali przetargi. Przez trzy lata wszyscy byli zadowoleni. Gminy, bo udało się skorzystać z dotacji. Szkoły, bo trafiły do nich pomoce naukowe. I dostawcy, bo zarobili na zamówieniach. Do czasu, gdy w dokumenty nie zagłębili się biegli UZP. Okazało się, że doszło do poważnego złamania prawa – wszędzie z wykorzystaniem tego samego mechanizmu.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama