Czy zarządzanie wymiarem sprawiedliwości to wewnętrzna sprawa sądów i sędziów, ewentualnie innych instytucji państwowych? Czy i jaki udział powinny w nim mieć osoby reprezentujące obywateli? Jak je wybrać i kto to powinien być? Między innymi na takie pytania szukała odpowiedzi specjalna grupa robocza powołana przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa (więcej informacji o ENCJ w ramce obok). Podczas Zgromadzenia Ogólnego organizacji, które odbyło się w Warszawie 1–3 czerwca tego roku, przyjęto Standardy minimalne dotyczące udziału przedstawicieli społeczeństwa w zarządzaniu sądownictwem (Minimum Standards VI – Non-judicial Members in Judicial Governance). Mają one służyć jako drogowskaz przy reformowaniu sądownictwa. Zważywszy, że organizacja wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich UE jest bardzo różna, a konkretne rozwiązania znacznie od siebie odbiegają, ENCJ stara się znaleźć pewne niezbędne minimum.

Punktem wyjścia dla stworzenia Standardów były wcześniejsze stanowiska ENCJ z przesłaniem, że realne uczestnictwo niesędziów w pracach rad sądownictwa i innych właściwych organów pomaga zapobiegać zamykaniu się środowiska i koncentrowaniu na obronie własnych interesów, zwiększa też legitymizację sądownictwa i wzmacnia jego pozycję jako strażnika podstawowych praw każdego człowieka. Wedle ENCJ rodzi się międzynarodowy konsensus w tej sprawie. Najbardziej udane modele zakładają udział niesędziów wybranych lub powołanych z gremiów prawniczych, akademickich i organizacji obywatelskich.

Przyjęte Standardy definiują niesędziów jako osoby spoza stanu sędziowskiego (i prokuratorskiego, jako że w niektórych państwach istnieją mieszane rady). Na początku prac używano innego terminu – przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego (Civil Society Representatives), ale wydawał się on nieco mylący, bo odnoszący się raczej do organizacji obywatelskich, a nie zawodów prawniczych czy świata akademickiego.

Standardy podzielono na 5 grup. Trzy pierwsze dotyczą składu rad sądowniczych i innych odpowiednich gremiów, sposobu powoływania niesędziów, a także tego, jakie kompetencje muszą takie osoby posiadać i jak unikać ich związków z polityką. Przyjęto, że wszystkie instytucje powinny mieć w swoim składzie niesędziów i uwzględniać różnorodność w społeczeństwie, w tym ze względu na płeć. Proporcja niesędziów zależy od rodzaju instytucji, ale w radach sądownictwa sędziowie powinni stanowić co najmniej połowę członków, a niesędziowie od jednej trzeciej do połowy liczby członków.

Mniej polityki

Można by uznać, że skoro w polskiej Krajowej Radzie Sądownictwa zasiada sześcioro parlamentarzystów, przedstawiciel prezydenta i minister sprawiedliwości, prawie jedna trzecia składu (8 na 25 członków) spełnia wymóg udziału w radzie niesędziów. Jednak Standardy ENCJ wskazują nie tylko, kim powinni być członkowie, ale także z jakich grup nie powinni się wywodzić i jak ich wybierać. Powinny to być osoby o różnorodnych doświadczeniach, uznane autorytety samorządów prawniczych czy prawniczego świata akademickiego, ale także np.: socjologowie, psychologowie, ekonomiści, specjaliści w zarządzaniu zasobami ludzkimi oraz przedstawiciele organizacji obywatelskich. Natomiast w Standardach wyraźnie się akcentuje, że należy unikać polityków, a nawet ludzi powiązanych ze światem polityki – chodzi bowiem o niezależne, niepolityczne opinie i wpływ na sądownictwo przedstawicieli społeczeństwa.

Cały felieton czytaj w eDGP.