statystyki

Państwo prawa bez demokracji? Tak

autor: Ewa Ivanova10.06.2016, 07:21; Aktualizacja: 10.06.2016, 07:52
prof. Robert Gwiazdowski adwokat, doradca podatkowy, publicysta. Prezes Warsaw Enterprise Institute, przewodniczący Rady Centrum im. Adama Smitha

prof. Robert Gwiazdowski adwokat, doradca podatkowy, publicysta. Prezes Warsaw Enterprise Institute, przewodniczący Rady Centrum im. Adama Smithaźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Formalnie Kaczyński ma rację. Trybunał broni dziś idei państwa prawa, której nie ma w konstytucji. Tam jest demokratyczne państwo prawa - mówi prof. Robert Gwiazdowski.

Reklama


Obawia się pan prezesa PIS?

A dlaczego miałbym?

Bo grozi nam dyktaturą?

Na razie widzę zaciekłą walkę polityczną. Ale może się mylę. Może jestem kiepskim psychologiem i nie potrafię dostrzec tego zła kryjącego się w Kaczyńskim, o które pani pyta. Pewnie to dziennikarska prowokacja, by ożywić rozmowę. Nie trzeba po nią sięgać. I tak wyjdę na pisiora.

Ostatnio Kaczyński wywołał burzę, mówiąc, że „państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym”. Było w tym coś obrazoburczego?

To oczywista oczywistość dla każdego prawnika, który uważał na zajęciach z historii doktryn politycznych i prawnych.

Ale po tych słowach Kaczyńskiego zaczął się jego wielki hejt. Oburzeni publicyści i opozycja sugerowali, że to pochwała dyktatury.

Nic nie zrozumieli.

Kaczyński zderzył ze sobą dwa pojęcia: demokratycznego państwa prawa i państwa prawa. W czym tkwi różnica?

Musimy cofnąć się do 1997 r., kiedy uchwalono konstytucję. Już wtedy Centrum im. Adama Smitha przekonywało, by nie przyjmować tego prawniczego bełkotu. I żeby było śmieszniej, obecny prezes TK prof. Andrzej Rzepliński podpisał ten apel.

Dlaczego to bełkot?

Konstytucja uchwalona w imię Boga, który jest albo go nie ma, stanowi w nieszczęsnym art. 2, że nie jesteśmy „państwem prawa”, lecz „demokratycznym państwem prawa”. I to „urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Ja nie wiem, co to jest. Znam doktrynę państwa prawa. Mówiliśmy o tym w 1997 r. twórcom konstytucji z SLD i UW. Ale nie chcieli słuchać. No to teraz mają. To właśnie na ten przepis powołuje się Jarosław Kaczyński. Zgodnie z konstytucją Polska nie jest państwem prawa, jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

A czym jest państwo prawa?

Ta idea wywodzi się z koncepcji niemieckiej Rechtsstaat czy angielskiej Rule of Law. W prawie niemieckim opiera się na naukach Kanta i von Humboldta, w tradycji anglosaskiej – Rutherforda. Wywodzi się z XVII w., z czasów, w których nie było mowy o demokracji. Państwo prawa opiera się na przeświadczeniu, że są pewne prawa podmiotowe, które człowiekowi przysługują z samego faktu, że się urodził. Żadną wolą prawodawcy nie możemy mu tych praw odebrać.

Rutherford tworzył doktrynę w opozycji do absolutyzmu.

W opozycji do przeświadczenia, że władza pochodzi od Boga i że król odpowiada tylko przed nim. Dla Rutherforda władza króla może pochodzić od Boga, ale to nie oznacza, że monarcha może robić wszystko.

Ale zmienił się suweren. Władza nie pochodzi już od Boga – jak w monarchii konstytucyjnej – ale od ludu.

Vox populi, vox Dei. Głos ludu jest głosem Boga. Demokratyczne państwo prawa to takie państwo, w którym większość – lud, może zrobić wszystko. Nawet to, co jest sprzeczne z doktryną państwa prawa.

Na art. 2 konstytucji powołuje się TK niemal w każdym orzeczeniu. Chce pan powiedzieć, że odwołuje się do czegoś, co nie zostało zdefiniowane?


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama