statystyki

Żurek: Czy chodzi o przejęcie Sądu Najwyższego?

03.06.2016, 07:07; Aktualizacja: 03.06.2016, 11:36
sąd, temida

Autor zarzuca sędziom, że chowają się za hiperformalizmemźródło: ShutterStock

Wystarczy węgierskim modelem pomanipulować i już połowa Sądu Najwyższego idzie w stan spoczynku. Wtedy, aby obsadzać „swojakami” trzeba mieć uległą, spolegliwą, pełną chętnych do awansu Krajową Radę Sądownictwa. Może właśnie dlatego toczy się dzisiejsza batalia o KRS - pisze sędzia Waldemar
Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa.

Reklama


Reklama


Zadajemy pytania prawne, prejudycjalne, skargi do TK. Piszemy felietony, obnażamy wady prawa w mediach. Stowarzyszenia sędziowskie mają całe tematyczne zespoły. Kto korzysta z ich rad czy opinii ? KRS opiniuje każdy projekt. Proszę poczytać nasze opinie i uwagi. Ile z nich uwzględniono? Promil? Reszta trafia do kosza.

W Dzienniku Gazecie Prawnej, w dniach 13-15 maja 2016 (nr 92) ukazał się bardzo obszerny artykuł Pana Pawła Dobrowolskiego, zatytułowany : „ Druga terapia szokowa. Dla sądów.”

Trudno dociec, czy autor jest prawnikiem. Chcąc wejść w merytoryczną debatę chciałem go poznać. Niestety według mnie nie jest przypadkiem, że tekst który bardzo silnie uderza w Krajową Radę Sądownictwa - konstytucyjny organ stojący na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów, ukazał się w tym samym czasie gdy ujawniony został przez rząd projekt nowelizacji ustawy o KRS. Projekt ten niestety zawiera kilka rozwiązań niezgodnych z Konstytucją. Skracanie konstytucyjnej kadencji sędziów w Radzie, obowiązek przedstawiania Prezydentowi dwóch kandydatur na sędziów, eliminowanie prezesów z grona kandydatów na członków Rady czy tworzenie niezwykle pogmatwanych okręgów wyborczych - te przepisy mają osłabić Radę. I to jak najszybciej.

Poszukując dorobku autora, który nie zamieścił w artykule informacji o tym czym zajmuje się w swej pracy zawodowej, natknąłem się na jego nazwisko w grupie ekspertów Instytutu Sobieskiego (IS). Jak wiemy z publikacji prasowych, Instytut otrzymuje stałe finansowe wsparcie od rządzącej dzisiaj partii.

Wśród nazwisk twórców IS znajdują się postaci, które zasiadają obecnie w rządzie czy kancelarii Pana Prezydenta. Na stronach Instytuty znajdują się także podziękowania od Kancelarii Premiera Viktora Orbana za publikację: „Węgry Orbana – wzór czy przestroga ?”.

Paweł Dobrowolski w DGP pisze: „Wyniosłe chowanie się sędziów przed oceną obywateli za korporacyjną solidarnością, Krajową Radą Sądownictwa (KRS), za hiperformalizmem procedowania i interpretowania prawa – to działania rodem z PRL.” To gruba obelga.

Na czym zatem ma polegać ocena obywateli? Czy autor ma świadomość, że procesy w Polsce są jawne? Czy w ogóle docenia np. kontrolę niezależnych mediów które non stop przyglądają się procesom w Polsce, komentują i oceniają sędziów czy ich uzasadnienia. Także rozprawy dyscyplinarne sędziów są dostępne dla publiczności. Na większości rozpraw cywilnych jest już zamontowany system nagrywania rozpraw. To samo ma być wkrótce na wszystkich sprawach karnych. Każdy sędzia co kilka lat przechodzi ocenę pracy, a każde jego orzeczenie podlega weryfikacji w toku instancji jeśli strona go zaskarży. Co wg autora oznacza korporacyjna solidarność której emanacją ma być KRS ? Czy autor wie o tym , że w skład KRS oprócz sędziów wchodzi 4 posłów, dwóch senatorów i przedstawiciel prezydenta? Czy wie, że gdy o stanowisko ubiega się adwokat, radca prawny czy notariusz, to zawsze w zespole przedstawiającym Radzie propozycje obsadzenia stanowiska uczestniczy przedstawiciel danej korporacji prawniczej. Ponadto Rada czy sędziowie, to nie jest korporacja. Sądy są jedną z konstytucyjnych władz.

Autor zarzuca sędziom, że chowają się za hiperformalizmem. Ale nie zająknął się, kto tworzy przepisy, które sądy mają obowiązek stosować. Nie dostrzega np. faktu że akty - tak podstawowe jak kodeksy - od chwili swego powstania nowelizowane są już nie kilkadziesiąt a kilkaset razy. To ustawodawca tworzy te przepisy. Często fatalne. Pełne luk i sprzeczności. Czy autor wie , że obecnie polskie sądy karne, z uwagi na radosną twórczość parlamentu muszą jednocześnie stosować trzy procedury karne. Starą, obowiązującą do lipca ubiegłego roku, średnią, od lipca do kwietnia tego roku, i ostatnią od kwietnia tego roku? Czy to też wina KRS?

Co do Formalizmu stosowania prawa to polecam orzecznictwo Sądu Najwyższego. Zwłaszcza dotyczące stosowania tzw. klauzul generalnych, (np. najbardziej znanej zasady współżycia społecznego z art. 5 Kodeksu Cywilnego). Tam właśnie duch prawa znajduje swoje odzwierciedlenie. Ale duch prawa to nie jego dowolność. Bo dowolność to brak pewności prawa, jakże istotnej dla każdego obywatela.

Autor nazywa sędziów wyższych instancji „pałacowymi” twierdząc , że to określenie ukute przez tych z niższych instancji. Dodaje, że określenie pochodzi albo od lepszych warunków pracy albo od „kompromisów na które musieli pójść z pałacami władzy, by awansować”. Takie insynuacje są po prostu nieprzyzwoite.

Pamiętam gdy swego czasu doszło do utworzenia jednego ze stowarzyszeń sędziowskich, nazwijmy to - rozłamowego. Część sędziów która się odłączyła chciała otwartej debaty z rządem na temat reform wymiaru sprawiedliwości. Wówczas została złośliwie nazwana przez kolegów, którzy chcieli dni bez wokand - stowarzyszeniem pałacowym. Byli to Ci którzy nie chcieli protestować a rozmawiać. Chciałbym spotkać autora na publicznej debacie aby wyjaśnił jakie sędzia może i czy zawiera kompromisy z „pałacami władzy” by awansować ? Może ma wiedzę o takich kompromisach ? Może powinien opowiedzieć o takich działaniach Prokuratorom?

Jeśli chodzi o dane pozytywnych ocen dla sądownictwa w USA autor nie podaje pełnej prawdy. Powołuje się na Instytut Gallupa o poparciu ponad pięćdziesięcioprocentowym. Raport Gallupa – Confidence in Judical Systems Varies Worldwide - określa pozytywne oceny sądów w USA na 47 procent. Nie jest to zatem ponad 50 procent.

Autor wskazuje , że „prywatnie sędziowie mogą sobie szydzić z braku zrozumienia zwykłych ludzi”. Natomiast w demokracji ostatnią instancją obrony jest wsparcie obywateli. Autor zastanawia się dlaczego w USA wsparcie obywateli jest dwa razy większe w niż w Polsce? Zarzuca także, że nasze sądowe elity nie widzą potrzeby zmian lub widzą je inaczej. Cytuje tutaj wypowiedzi Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego.

Autor wie, że gdyby w Stanach Zjednoczonych napisał artykuł zatytułowany – amerykańska mafia sądowa, a np. rzecznik prezydenta USA powiedziałby o sędziach Sądu Najwyższego USA- grupa kolesi- zostałby zniszczony finansowo procesami sądowymi. Gdyby pełnił jakieś funkcje publiczne musiałby się z nimi dożywotnio pożegnać. Instytucjonalny szacunek do wymiaru sprawiedliwości jaki jest w USA jest czymś czego zazdroszczą Stanom chyba wszystkie kraje na świecie. Autor zupełnie nie dostrzega tego zjawiska. Jeżeli myśli że sędziowie mogą być bezkarnie opluwani, powinien mocno zrewidować swoje poglądy.

Autor zarzuca Ewie Siedleckiej manipulowanie danymi statystycznymi gdy chodzi o nakłady na sądownictwo. Przy tym zupełnie pomija wyniki tzw. Tablicy wymiaru sprawiedliwości (badania robione dla wszystkich krajów UE przez podmioty zewnętrzne), która plasują nas lekko powyżej średniej europejskiej. W szybkości załatwiania spraw często bijemy takie kraje starej Unii jak Francja czy Włochy.

To że mamy wielu sędziów w Polsce wynika z tego , że od lat rząd i parlament poszerzają kognicję sądów dodając co rusz nowe sprawy sądom. Przypominam , że w 2015 roku liczba wpływu przekroczyła 15 milionów rocznie. A od 2008 roku nie wzrosła liczba etatów. Polski sędzia nadal musi bić się o asystenta bo zwykle jeden pomaga kilku sędziom na raz. Gdy od wielu lat postulujemy by do drobnych spraw np. wykroczeniowych powoływać w gminie swego rodzaju sędziego pokoju- nikt nas nie słucha.

Co do zarobków sędziów nie będę się wypowiadał. Ale jeśli autor pisze o średniej krajowej to może porówna koszyk żywnościowo-mieszkaniowy w krajach o których pisze, gdzie sędzia zarabia określony procent średniej. Sędziowie nie chcą zarabiać dużo- chcą mieć poczucie bezpieczeństwa i wynagrodzenie odpowiednie do odpowiedzialności jaką ponoszą wydając wyroki. Gdy wypracowali kompromis, że ich wynagrodzenie jest sprawiedliwie powiązane ze średnią krajową- to niestety nie dotrzymano tego go zamrażając ich wzrost mimo, że rosła średnia krajowa. Jak wiec ufać własnemu państwu? Nie możemy należeć do związków zawodowych, nie zasiadamy w komisji trójstronnej, nie mamy prawa do strajku. Mimo to już od dawna nie słyszałem by sędziowie walczyli o swoje zarobki.

Autor pisze o złym prawie, wskazując, zgodnie z prawdą: „że to nie oni uchwalali takie prawo. Ale też nic nie zrobili by je zmienić”. Być może autor nie jest prawnikiem i nie rozumie jakiej czasem ekwilibrystyki trzeba dokonywać by stosować wadliwe prawo tak by nie wydać niesprawiedliwego wyroku. My to robimy. I w sądach powszechnych . Ale także robi to każdego dnia Sąd Najwyższy. Monitujemy, piszemy elaboraty, który każdy nowy minister w dużej części wrzuca do szuflady. Zadajemy pytania prawne, prejudycjalne, skargi do TK. Piszemy felietony. Obnażamy wady prawa w mediach. Stowarzyszenia sędziowskie mają całe tematyczne zespoły. Kto korzysta z ich rad czy opinii ? Mówimy w mediach co trzeba zmienić, KRS opiniuje każdy projekt. Proszę poczytać nasze opinie i uwagi. Ile z nich uwzględniono ? Promil ? Reszta trafia do kosza. Co tak naprawdę zawsze zniechęca tych co się ponadprzeciętnie angażują. Co możemy jeszcze wg autora zrobić?

Od lat postuluję by niesporne rozwody, gdzie rodzice porozumiewają się co do opieki nad dziećmi i podziału majątku - załatwiać w urzędzie. Ale żaden polityk, tym bardziej obecna władza, nie chce tego wcielić w życie. Od lat piętą achillesową są biegli. Bardzo zróżnicowany poziom opinii. Bardzo długie terminy do dobrych fachowców, które często blokują proces. Właściwie iluzoryczny system kwalifikacji na biegłego.

Piszemy, projektujemy, powstają kolejne zespoły, projekty ustaw i zero korzystnej zmiany. Egzekucja kuleje bo regulacje prawne tej sfery zmieniają się w takim tempie, że nikt nie wie już jakie obecnie prawo należy stosować. Ale najłatwiej zrzucić winę na sędziów.

Dostrzegałem pewne światło w tunelu gdy Rządowe Centrum Legislacji uporządkowało szereg zagadnień. Ale dzisiaj znowu wyrzuca się to do kosza. Rzetelną opinie eksperta traktuje się jak zamach na projekt rządzącej opcji politycznej.

Autor kolejny raz uderza w KRS gdy pisze, że „władza sądownicza w Polsce jest władzą nierozliczalną przez obywateli”. I dalej: „Radzie powierzono kariery sędziów, ale pominięto organizację pracy sądów i zarządzanie nimi (…) Jedną z głównych przyczyn braku naprawy sądownictwa w ostatnich trzech dekadach jest ukonstytuowanie KRS jako udzielnego księstwa wierchuszki sędziowskiej, a pozbawionego realnej odpowiedzialności za stan sądownictwa”.

Rozumiem, że autor musiał pisać ten tekst na zlecenie. Gdy pojawiał się projekt ustawy o KRS, który ją w obecnym składzie wygasza (przynajmniej na jakiś czas). Ale czy wolno tak lekko rzucać takie oskarżenia?

Od trzech dekad prosimy o przekazanie nadzoru administracyjnego nad sądami albo Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, albo KRS-owi. Do tego pierwszego podmiotu chyba przychyla się większość. Bez rezultatu. Dajemy przykłady sądów administracyjnych, które tego nadzoru nie mają i o wiele lepiej funkcjonują. Czyli gdzieś się to udaje. Jedna osoba odpowiedzialna - nie wiele podmiotów - daje gwarancje efektywności nadzoru oraz wizji i ciągłości reform. Najpierw musi być pełna i niezależna diagnoza. Tak, by kataru nie leczyć antybiotykiem.

Reformy wymiaru sprawiedliwości muszą być wprowadzane ewolucyjnie i w przemyślany sposób. Autor jak widać znajduje winnego w KRS-się. Bo jest na to zapotrzebowanie. Może to nie tylko, zapowiadana przez kilku polityków, zemsta za spotkanie z Komisja Wenecką (zresztą na prośbę polskiego MSZ). Może to przygotowanie do „przejęcia” Sądu Najwyższego? Wystarczy węgierskim modelem pomanipulować i już połowa Sadu Najwyższego idzie w stan spoczynku. Wtedy aby obsadzać „swojakami” trzeba mieć uległą i pełną chętnych do awansu Krajową Radę Sądownictwa. Może właśnie o to naprawdę toczy się dzisiejsza batalia?

Szkoda że krytykując KRS autor nie dostrzega, że to Minister od lat dzieli etaty w sądownictwie, ma prawo znoszenia i tworzenia sądów, rozdziela etaty urzędnicze i inne (asystenckie oraz referendarskie). Kto dzisiaj pamięta nieudane reformy i ile one nas wszystkich kosztowały pomnażając statystyczne wydatki na sądownictwo ? Sądy 24 godzinne, wydziały cywilno-karne, sądy grodzkie, likwidacja 1/3 sądów rejonowych i potem ich przywracanie. Ich twórcy nawet kamuflowali koszty, nie liczyli np. tysięcy roboczogodzin, odciągania od pracy merytorycznej sędziów i pracowników, by później wyrzucić to do kosza. Liczono koszty tabliczek na sądach i pieczątek. A to że nagle po każdej nieudanej reformie spadała liczba załatwień, wzrastała zaległość, bo sędziowie musieli wprowadzać te nietrafione pomysły- kogo to obchodzi ? Chyba tylko strony które mają dość wlokących się procesów i sędziów na których zrzuca się odpowiedzialność za cały ten bałagan.

Jedynym sprawiedliwym, który chce prawdziwej reformy, a nie walczy o zarobki jest wg autora wiceminister, zresztą sędzia, Łukasz Piebiak, który nie skupia się na walce o zarobki w postaci dni bez wokand a na pozytywnej pracy. I tu akurat chyba się autor myli kolejny raz. Jeśli mnie pamięć nie myli to właśnie rzeczony wiceminister był w grupie osób które dniami bez wokand chciały walczyć o wyższe uposażenia. Potem był w MS za poprzedniego rządu a teraz okazuje się ostatnim sprawiedliwym bo nadzoruje zespół reformatorów, a wg autora reszta sędziów milczy bo tylko to potrafi. Znam sędziego Piebiaka od lat, znam też jego nieudaną walkę o awans. Być może ma dobre intencje. Ale nie wolno budować projektu reformy sądownictwa jedynie na kilku sędziach sądów rejonowych, (część znana mi osobiście) którzy mieszają dobre pomysły z własnymi frustracjami związanymi z prywatnymi wojnami ze swoimi prezesami czy wizytatorami. Nie można przygotowywać ogromnej reformy bez dyskusji z sędziami wyższych instancji, globalnym spojrzeniem na złożoność systemu i procedur. Trzeba liczyć i przewidywać skutki. Zespół ministerialny robi to wszystko bez jakichkolwiek konsultacji z KRS-em zapominając że sędziów z obecnej rady wybrała przytłaczjącą większością głosów grupa delegatów z wszystkich sądów, także rejonowych. I mają legitymację by z nimi konsultować tak ważne zamierzenia. A minister sprawiedliwości - członek KRS od dawna nie pojawia się na Radzie. Gdy był zapytany jakie są plany, odpowiedział - bardzo zasadnicze. I tyle. Tymczasem właśnie po to jest członkiem KRS by była to platforma do debaty i projektowania założeń. Tak zaplanował kiedyś ustawodawca.

Ale „reformatorzy” których nie poparło środowisko mówią: rządzi klika. Jak „my wygramy” to będzie rządzić rozsądek i demokracja. I co wynika z tych przecieków reformy: rozwalić KRS – stworzyć własny z sędziów rejonowych. Być może zweryfikować wszystkich sędziów, zlikwidować apelacje lub rejony. Zmienić co się da - procedury też. Uwolnić sędziów od przewodniczących i prezesów. Bo oni wymagają, pilnują no i są leniwi. Tak na marginesie - sędzia który w życiu już coś zdobył, nie ma pędu do kariery, stanowisk – jest osobą o wiele bardzie odporną na wpływy niż młody sędzia u progu kariery. Tak niestety wskazuje logika i doświadczenie. Najlepiej to może znieść prezesów. Nikt nie dostrzega jak wielu z nich walczy i reformuje swoje sądy. I jak wiele w tych sądach zmieniło się na lepsze. Oczywiście , że prezes nie będzie orzekać tyle co sędzia liniowy, ale ma nie tylko odpowiedzialność , trudne często relacje z kolejną zmianą w MS, i tysiące problemów i spraw, których nie ma zapracowany sędzia. Ale chyba to czas rewolucji - a jak wiemy hasła rewolucji zawsze były te same: wy dobrzy ludzie i ci źli co wami rządzą.

A teraz konstruktywnie o problemach.

Apeluję do autora raz jeszcze - zróbmy merytoryczną debatę o reformie wymiaru sprawiedliwości. Kilka godzin - ja i Pan. Pan z punktu widzenia eksperta Instytutu - ja tak poniewieranego przez Pana organu Konstytucyjnego KRS. Na argumenty. Nie pomówienia, insynuacje i utarte przez część polityków slogany. Widzę pewne punkty wspólne które możemy rozwinąć i konstruktywnie wcielić w życie.Czy likwidacja sądów i zmiana struktury jest konieczna by zreformować pewne dolegliwości systemu ? Wg mnie nie. Jest pewnie między nami zgoda co to tego jak zrobić by nie było w sądach pędu do awansu bo wszyscy na tym tracą. Kilka rozwiązań. Najpierw wyrównać obciążenia między sędziami. Ekonomiści mówią że system stałby się wydajniejszy o 20 proc. I łatwiej byłoby wykorzystać kadrę i rozliczać leniuchów, którzy są w każdym zawodzie. Bo jak rozliczać sędziego z terminowości uzasadnień gdy ma tysiąc spraw w referacie a jego kolega ma 250 ? Jak to zrobić sprawiedliwie ? Każda apelacja załatwiła w ubiegłym roku określoną liczbę spraw i ma określoną liczbę etatów sędziowskich i innych. Ustalamy pensum statystyczne. Ile w danej apelacji musi być sędziów na tę liczbę spraw którą załatwić musi. Wychodzą nam apelacje przeetatyzowane i niedoetayzowane.

W tych przeatatyzowanych naturalnie zwalniają się etaty i w nich nie obsadzamy tylko ogłaszamy je w tych gdzie są braki do średniej. KRS obsadza ok 500 etatów rocznie. Za 3 lata to 1500 nowych. Gwarantuje że to wyrówna system już w dwa lata. A potem dajemy Prezesowi Apelacji pełna kompetencję do rozdziału puli etatów w apelacji na okręgi i rejony i wyrównywania obciążeń między sądami. To prezes decyduje gdzie ogłosić etat , gdzie wygasić i ma 3 lata na wyrównanie obciążeń. Z tego rozliczy go Minister ale wcześniej da mu narzędzia by była realna możliwość wykonania tego zadania. Wprowadzamy otwarcie stawek awansowych i tytulatury dla sędziów rejonowych. Jeśli sędzia rejonowy jest dobry, nie dostaje wytyków, nie ma dyscyplinarek, ma równe obciążenie i warunki pracy, ciężko pracuje to tam gdzie pracuje może dojść do stawki sędziego apelacyjnego oraz tytułu sędziego apelacyjnego. Ilu sędziów zostanie w swoich macierzystych jednostkach? Wielu. Nie zostawią swoich spraw jak będą szli do awansu. A to jedna z przyczyn powstawania przewlekłości. Prezes Apelacyjny uzyska sporą liczbę sędziów z tytułami, którzy dobrowolnie będą mogli pomagać w sądach wyższych instancji czy innych gdzie jest zbyt dużo spraw. Jak będą dobrzy, pracowici i będą chcieli przejść do sądu wyższej instancji to będzie to ich plusem przy takim ruchu kadrowym. Ale już nie będzie tej zatruwającej presji finansowo-ambicjonalnej, czy poprawy warunków pracy bo obciążenia będą takie same, tytuły i wynagrodzenia również. Dla wszystkich pracowitych i mądrych. System stanie się elastyczny.
Kolejna rzecz to rozwój mediacji i ograniczenie kognicji. Sędzia pokoju do wykroczeń- kadencyjny, wybierany przez Gminę np. przy wyborach ławników. Jeśli w mieście jest problem ze złym parkowaniem to kara surowo, jak z deptaniem trawników to skupia się na tym. Rozliczalny, prawnik po studiach. Zróbmy eksperyment.

Reforma egzekucji, ale kompleksowa a nie manipulacja stawkami za egzekucje by puszczać oko do wyborcy i reagować medialnie gdy ktoś kradnie rolnikowi ciągnik.
A proces nominacji na sędziego ? Najpierw trzeba go pilnie prześledzić. Poznać jak jest teraz. Jak jest transparentny. Jak ma wady to ustalić jakie. Jak je możemy wyeliminować. Temat osobny to system kształcenia na sędziego i potem sędziego. Jest szkoła o wysokim poziomie ale znowu nadmierne podporządkowanie Ministrowi powoduje niepewność dla uczących się i zbyt częste zmiany regulacji. A może jak w Hiszpanii? Skąd czerpaliśmy pierwotne wzorce. Szkołą sędziów podległa KRS-owi a szkoła prokuratorów podległa ministerstwu.

Tematów do rozmowy jest wiele. Ponawiam zatem propozycje publicznej kilkugodzinnej debaty- jeden na jeden, bo to gwarantuje wniknięcie w meritum problemów. Tylko proszę już nie pisać, że się okopujemy, że nie mamy pomysłów, że bronimy złego systemu. Najbardziej nas boli to gdy niesprawiedliwie się ocenia naszą pracę, nie dając szansy do repliki. I jeszcze to gdy chce się skłócić środowisko dla doraźnych politycznych celów. I gdy pisze się na zlecenie słuchając tylko jednej strony i wybiórczo dobierając argumenty.

Sędzia Waldemar Żurek - rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło: gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

  • xyz(2016-06-03 07:54) Odpowiedz 7863

    Jestem jednym z 5 tys Piebiaków z SR popieram jego zamiary i rządu a nie ciebie żurku.Niech ręka boska broni ministra przed pobieraniem "rad" w sprawie reform u Pałacowych

    Pokaż odpowiedzi (6)
  • 50 latek(2016-06-03 10:04) Odpowiedz 6920

    Jestem starszym sędzią i znam określenie znacznie starsze. To Bizancjum. Także Panie Sędzio albo nie ma Pan wiedzy albo cynicznie zataja niewygodną prawdę. Czekam, aż przeczytam, że środowisko dokonało samooczyszczenia jak mawiał s. Strzębosz. A doskonale każdy z nas wie, że to nieprawda, że zaczęły sie tworzyć pseudo elity, które skutecznie promują i wybierają sobie podobnych. KRS, który nigdy ale to nigdy nie pomagał sędziom rejonowym. Jeżeli już to tym namaszczonym przez prezesów, funcyjnych i inyych tego typu. Bzdury Pan pisze o transparentności i jakości wyborów członków KRS czy awansów. Doskonale Pan to wie, ale generalnie rozumiem Pana, bo jest Pan przedstawicielem jednego z najbardziej skostniałych organów. Musi Pan bronić jego pozycji. Szkoda tylko, że osoba, która miała szereg świetnych wystąpień - w ten sposób pisze o reformatorach, o sędziach rejonowych. Obraża ich Pan. Zaryzykuję nawet brutalne stwierdzenie pod adresem ciała, jakie Pan reprezentuje. KRS będzie pierwsza do awansowania wiceministra i przedstawienia jego kandydatury Prezydentowi w zamian za chociażby jego dobre słowo. To brudna polityka i ta polityka jest uprawiana właśnie przez Was. Przykładów jest wiele - wystarczy przejrzeć ostatnie 10 lat konkursów z udziałem panów z MS-u - kto zawsze był według Was najlepszy? Także proszę nie pisać o Waszej czystości - bo jesteście właśnie pierwsi do wymiany i to całkowitej. Jesteście tzw. spółdzielnią w której rządzi polityka. I jako sędzia SSO, który awansował w wieku 49 lat - nie jestem już "sfrustrowany rejonowy". Po prostu wstyd mi za Was i Wasz stosunek do kolegów.,

    Pokaż odpowiedzi (5)
  • jorry123(2016-06-03 07:47) Odpowiedz 6359

    A może po prostyu trzeba SN zdekomunizować? Jestem za rozwiazaniem węgierskim i tojak najszybszym!

  • Robert SSR(2016-06-03 09:35) Odpowiedz 5827

    Ładny artykuł, ale skutecznie spalony i zepsuty przez powielenie obrazy sędziów rejonowych, których jest 80%. Nazwanie kolejny raz nas nieudacznikami, frustratami życiowymi - tylko niestety dowodzi, że macie daleko w nosie dobro sądownictwa - Wam chodzi tylko o zachowanie status quo i dobranie do swojej śmietanki Wam podobnych. Reszta to frustraci, co się ośmielają buntować. Przykro mi to napisać, bo wiem ile zmiany niosą za sobą zagrożeń, ale im szybciej wprowadzi się te reformy tym lepiej dla każdego sędziego rejonowego. Was czas się skończył

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Mirek(2016-06-03 07:47) Odpowiedz 5142

    Nareszcie solidna i merytoryczna polemika.Ciekawe,czy P.Dobrowolski spróbuje nadal bronić swoich"obiektywnych"argumentów ?????

  • yorru 456(2016-06-03 09:35) Odpowiedz 4816

    Środowiska sędziowskiego nie podzielił Minister Sprawiedliwości ani też poniwierany przez sędziego Żurka wiceminister sprawiedliwości sędzia Pebiak, ale korporacjonizm, który wkradł się do wymiaru sprawiedliwości i któremu biernie przyglądał się KRS. Ten organ nie zrobił nic przez wiele lat, aby wyrównać obciążenie między sędziami, bo niwielka część środowiska sędziowskiego chętnie z tego systemu profity. Transparentny system wyboru i awansu sędziego to mit, który Pan Żurek ciągle powtarza. Gdy pojawia się wolny świat, to sędziowie nie zastanawiają się kto stanie do konkursu, tylko pytają kogo Pan Prezes i bliska mu wierchuszka mają na to stanowisko. Nie rzadko do konkursu na sędziego wyższej instancji staje jeden kandydat - jedynie słuszny. Pozostali sędziowie rezygnują brania udziału w tak nierównych zawodach. Panie sedzio Źurek: Jak to jest, że do konkursu na jakieś tam wolne stanowisko SSR staje kilkadziesiąt osób (asystenci, referendarze), a w środowisku sędziowskim wiadomo, kto wygra? Przecież nikt nie jest prorokiem. Panie sedzio Żurek: " Kończ Pan, wstydu oszczędź."

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • tros(2016-06-03 10:11) Odpowiedz 4810

    szanowny Panie ,a gdzie był Pana głos,kiedy to TK wdeptał w ziemię awanse poziome zaś sędziom nominowanym przez ś.p prezydenta Kaczyńskiego zabroniono nawet posługiwać się tytułem

  • adam(2016-06-03 08:45) Odpowiedz 4730

    Na podstawie tego samego Art. Konstytucji , który zezwalał na kradzież pieniędzy z OFE i tego samego,który zezwalał na podniesienie wieku emerytalnego i tego samego,który zezwalał na wydłużenie służby funkcjonariuszom - Proszę o wymiecenie na zbity pysk z polskiego sądownictwa całej komuszej pozostałości po PZPR,WSI i SB . Powołując się na powyższe art. i wyrok TK proszę zmienic stan spoczynku i olbżymie pieniądze na zwykłe ubeckie emerytury - 800 zł.

  • mały rejonek(2016-06-03 09:36) Odpowiedz 469

    Ja bardzo szanuję Pana Sędziego Żurka, uważam, że jest to wzór do naśladowania dla wszystkich rzeczników prasowych sądów, może wynika to z doświadczenia Pana Sędziego. Rzeczywiście w tym tekście Pan sędzia punktuje Pana Dobrowolskiego, jednakże Panie Sedzio mówiąc prawdę sędziowie sądów rejonowych dość mają poniewierania przez sędziów pałacowych: okręgowych, apelacyjnych, SN i niestety tych zasiadających w Radzie. Niestety na przełomie lat musze stwierdzić, ze Rada ignoruje problemy rejonów, wielokrotnie nie stawała w imieniu ssr, więc niech Pan się nie dziwi, że rejonowi zgodzą się na wszystko co zaproponuje obecna władza byle tylko mogli normalnie orzekać a nie tak jak dotychczas czuć, że pracują w fabryce a nie w sądzie i zewsząd słychać połajanki i z byle powodu mieć uchylone wyroki bo pałacowym lepiej uchylić orzeczenie niż brać odpowiedzialność. Taka jest gorzka prawda, pozdrawiam serdecznie. Mówiąc kolokwialnie teraz Rada zbiera plon swojej pracy bo zamiast zbierać wcześniej chwasty przy wszystkich kłosach wybierała jedynie te duże, piękne a te małe zostawiając na pastwę losu (gawiedzi).

  • P.(2016-06-03 08:25) Odpowiedz 4643

    Panie Sędzio, Pański polemiczny wywód przeczytałem z przyjemnością i uznaniem, szczególnie dla przedstawionych propozycji uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości! Brawo! Uważam, że ich zastosowanie, bez wywrócenia całego systemu, przyniesie oczekiwane efekty. Jeszcze raz brawo!

  • Bcd(2016-06-03 10:02) Odpowiedz 439

    Krs zbiera teraz plony swojej działalności i wieloletnich zaniechań. Jaka była np. Rola KRS w sprawach dyscyplinarnych, w których sędziom zarzucano bezczynność i pisanie uzasadnień po terminie , a w których SN ich uniewinniał i stwierdzał, że byli tak obciążeni, że nie mogli nad wszystkim zapanować? Jak KRS "pomagał" tym sędziom" ? Ano tak - odwoływał się od orzeczeń sądów I instancji na niekorzyść tych sędziów. To nie minister Piebiak jest problemem, on próbuje posprzątać waszą stajnię Augiasza.

  • sufet(2016-06-03 09:30) Odpowiedz 4220

    ~xyz też jestem Piebiakiem z SR i też popieram jego zamiary. Szczególnie jak czytam taki artykuł sugerujący, że w SR jesteśmy gorsi. To ja się pytam w czym jesteśmy gorsi, że tylko niektórzy z nas nadają się do SO, czyżby w SO były trudniejsze sprawy? Ciekawy jestem z jakiej kategorii.

  • zażenowany(2016-06-03 09:24) Odpowiedz 3334

    To jest po prostu nagonka robiona przeciwko wszystkim bez wyjątku organizacjom samorządowym,demokratycznym, nie kontrolowanym przez pis.Kaczyński jest, tak jak ja, w wieku w którym jeszcze pamięta jak robił to totalitaryzm komunistyczny. Właśnie wówczas największe autorytety byly opluwane przez działających niby z własnej inicjatywy sługusów władzy.Pis chce wywrócić porządek demokratyczny w Polsce którego ostoją są między innymi sądy powszechne.Hasła o potrzebie kontroli społecznej to populizm w czystej postaci, który jest podstawowym narzędziem tej ekipy.Chodzi o zapewnienie sobie wladzy na długie lata.Z historii pamiętamy,że Mikołajczyk też naiwnie myślał,że stanie do wyborów,tymczasem został zaszczuty przez bolszewizm.Reasumując,takie artykuły pisane na zamówienie przez ludzi bez wiedzy i dorobku to deja vu w Polsce.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • sufet(2016-06-03 09:51) Odpowiedz 298

    Ojojoj, to w apelacjach są tacy, co to jak trafią do SN będą chodzić na pasku władzy? Ależ to niemożliwe, przecież sam szanowny Kolega Żurek napisał, że sędzia, który coś już zdobył nie ma pędu do kariery. No chyba, że połowę SN obsadzą "reżimowymi" prokuratorami, adwokatami, radcami i profesorami.

  • Alois Hudal(2016-06-03 13:23) Odpowiedz 283

    Moim zdaniem głębokiej reformy wymaga Sąd Najwyższy. Nie powinno dochodzić do sytuacji, że któryś z sędziów orzeka w nim po 30-35 lat, jak to ma miejsce obecnie w wypadku co najmniej kilkunastu sędziów. Oznacza to bowiem, że całe życie zawodowe sędzia spędza w Sądzie Najwyższym ( sic ! ). Optymalna byłaby jedna 10-12 letnia kadencja, a potem stan spoczynku albo sąd apelacyjny i powrót do realnej praktyki sądowej. Poza tym, sędziowie SN to jedyna grupa zawodowa, która konsekwentnie lobbowała o przedłużenie możliwości pracy do 75 roku życia, w sytuacji gdy większość grup zawodowych toczy desperacką walkę o obniżenie wieku emerytalnego. To doskonale obrazuje, jaką "ciężką" mają pracę. Niestety, słaby poziom dużej części orzeczeń ( zwłaszcza w izbie cywilnej, gdzie jest najwięcej zasiedziałych sędziów ) oraz wręcz tragikomiczny poziom postanowień w przedmiocie odmowy przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, w mojej ocenie wskazują, że jednak prawa biologii ( w tym starzenie się ) dotyczy także sędziów SN. Mityczne "doświadczenie życiowe" ubytku sił witalnych nie zrównoważy. P.S. co by o obecnej aktywności Pana Piebiaka nie powiedzieć, sędzią jest znakomitym - wiem z autopsji.

  • sceptyk(2016-06-03 12:28) Odpowiedz 286

    Co do roboty przez Sąd Najwyższy polecam rozmowę jednego z sędziów (przewodniczącego wydziału) z drugim reprezentującym stronę o tym jak napisać kasację. Bardzo pouczające.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • abc(2016-06-03 09:44) Odpowiedz 2438

    Panie sędzio, świetny artykuł i pomysły!

  • Misiek(2016-06-03 14:06) Odpowiedz 236

    Starałem się przeczytać artykuł bardzo dokładnie i nie znalazłem nic o postępowaniach dyscyplinarnych oraz karnych prowadzonych wobec sędziów. Może rzecznik o nich zapomniał. Postępowania dyscyplinarne prowadzone są tak długo, aż się przedawnią. Sędzia z Poznania , która zasądziła alimenty w wysokości 100 tys. została przeniesiona do Rzeszowa, następnie przeniesiona w stan spoczynku. Nie można zakończyć procesu prezesa Sądu Rejonowego w Zwoleniu oskarżonego o molestowanie. Znana przed laty sprawa sędziego W. z Torunia. Sąd Najwyższy w Polce liczy ponad 100 sędziów, Sad Najwyższy w USA aż 9 sędziów.To są poważne zarzuty zwykłych obywateli wobec środowiska sędziowskiego i pan rzecznik o nich także milczy.

  • Zwróćmy, szanowni, uwagę,(2016-06-04 11:33) Odpowiedz 2313

    pan sędzia Żurek nim wszedł w polemikę z Dobrowolskim gorączkowo szukał o nim informacji. Było dla niego ważne kim jest Dobrowolski, a nie to co powiedział, a choćby i słusznie. O czym to świadczy, co to za mentalność? Dlaczego Żurek chciał wiedzieć kogo zaczepia? No bo taka jest mentalność ubecka, mafijna! To strach, że wejdzie w konflikt z kimś stojącym wysoko, dobrze umocowanym, z silnymi patronami. A taki konflikt to prosta droga do degradacji. Pan Żurek dobrze wie jakie są stosunki, relacje w palestrze i nie chce się głupio narażać. A że Dobrowolski żadnych patronów nie ma, no to se po nim pojechał i zaliczył też kilka plusów u niemca. Jak kapo.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Dean35(2016-06-03 12:16) Odpowiedz 2229

    Gratuluję, wreszcie w jednym artykule odpowiedzi na wszystkie zarzuty kierowane przeciwko sądom i sędziom. Polecam wszystkim wnikliwą lekturę, a w szczególności tym, którzy "łykają" argumenty populistów będących u władzy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama