statystyki

Sądownictwo: Gwarancją niezawisłości jest mądrość, a nie konstytucja

autor: Dr Agnieszka Damasiewicz26.05.2016, 14:30
sędzia

Czy to znaczy, że sędzia ma się uwolnić od siebie samego? To wygląda na psychicznie niebezpieczne.źródło: ShutterStock

Zagadka. Czego to definicja: „Wolność od własnych preferencji, wolność od arbitralności, wolność od emocjonowania się (ale nie od emocji), wolność od ignorancji i szczególna otwartość intelektualna”. Kto zgadł? Tak. To definicja wewnętrznej niezawisłości sędziego. Z akcentem na „wewnętrznej”.

Reklama


Reklama


MAT. PRASOWE

MAT. PRASOWE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

O „zewnętrznej” dyskutuje się sporo. Niekiedy ktoś zauważy, że „fetyszyzuje się instytucjonalne mechanizmy gwarantujące niezawisłość” przy jednoczesnym zapominaniu o integralności wewnętrznej sędziego (Ch.H. Franklin, „Behavioral factors affecting judical independence” [w:] „Judical independence at the crossroads: An Interdisciplinary approach” (red.) S.B. Burbank, B. Friedman, Londyn 2002 r., s. 149–152 [za:] D. Skrzypiński, „Władza sądownicza w procesie transformacji polskiego systemu politycznego. Studium politologiczne”, Wrocław 2009, s. 57). To, co rządzi sędzią na co dzień, siedzi w nim samym.

Weźmy pierwszy składnik definicji: „wolność od własnych preferencji”. Profesor Ewa Łętowska tłumaczy, na czym polega wartościowanie w sądzeniu: „stara anegdota prawnicza opowiada o tym, jak pewien sędzia, rozpatrując skargę na kobietę, która dolewała wodę do mleka, czyli je fałszowała, wymierzył jej najniższy możliwy wyrok, ale mieszczący się w widełkach kary. Pytany, dlaczego tak łagodnie ocenił ten czyn, stwierdził: bo sąd lubi chudy ser. To takie ludzkie zachowanie, ale w przypadku sędziego potrzebne jest w tej dziedzinie pewne wyczucie, zachowanie proporcji, a nie kierowanie się tylko upodobaniem” (E. Łętowska, „Rzeźbienie państwa prawa 20 lat później” w rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem, wyd. Wolters Kluwer, s. 60).

Czy to znaczy, że sędzia ma się uwolnić od siebie samego? To wygląda na psychicznie niebezpieczne. Od razu pojawi się dysonans poznawczy, czyli stan napięcia wynikający z „bycia za, a nawet przeciw”. Okazuje się jednak, że słynny cytat nie jest taki paradoksalny. Podam przykład. Pewien człowiek mówi do mnie: „Pani, jak urzędnik, może wydać decyzję, w której pisze jedno, a potem idzie na obiad z kolegą i mówi drugie?”. Ano może. W decyzji administracyjnej reprezentuje organ administracyjny i stosuje prawo. W pogawędce przy obiedzie reprezentuje siebie i praktykuje wolność przekonań. Można powiedzieć, że ów obiad oddziela człowieka w roli urzędnika od człowieka w roli siebie samego. Podobnie jak drzwi stanowiące element scenografii w teatrze oddzielają aktora od granej przez niego postaci. Michał de Montaigne, gdy został merem miasta Bordeaux, miał oświadczyć swoim wyborcom: „Pan mer i pan Michał Montaigne będą to zawsze dwie osoby” (Wojciech Wiercioch, „Księga anegdot świata”, Chorzów 2007, s. 173).


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • StAAbrA(2016-05-26 15:42) Odpowiedz 63

    Uczciwość i patriotyzm przede wszystkim - pozwolę sobie na swoją diagnozę .

  • antykoleś(2016-05-27 07:17) Odpowiedz 33

    a gdzie weryfikacja i "samooczyszczenie" się środowiska???? widać, jakie jest czyste...

  • logik(2016-05-26 17:50) Odpowiedz 35

    tylko opcja zerowa - wszyscy WON

  • klas(2016-05-28 17:30) Odpowiedz 11

    @logik tylko opcja zerowa - nieczytate psychole napromieniowanie bronia elektromag antka -won z internetu - kury szczac prowadzac jak mowil Klasyk

  • Zenek(2016-05-26 15:04) Odpowiedz 11

    Ja bym powiedział, że gwarancją niezawisłości jest siła, a mądrość nie zawsze jest silna. Ot adwokatura i radcowie. Może i mądrości nikt nie odmówi, ale są słabi i nie potrafią wynegocjować nic od kolejnych rządów, przyzwyczajonych do negocjowania w kłębach dymu z palących się opon.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama