statystyki

Ławnicy, czyli wycinanie paprotki

autor: Mira Suchodolska20.05.2016, 00:00; Aktualizacja: 20.05.2016, 06:28

Rzadko się o nich mówi, a jeśli już, to najczęściej pogardliwie. Paprotki, donice, śpiochy. Od lat są marginalizowani, wyśmiewani, wycinani z postępowań. Ławnicy obawiają się, że zostaną całkowicie wyeliminowani.

Reklama


Ławnicy na skali od 0 do 10 mają pozycję zaledwie trójkową. Z dużym minusem. I to mimo że czynnik społeczny, zwany także ławnikiem albo sędzią niezawodowym, jest wpisany do konstytucji. Jednak, jak twierdzą, ów artykuł 182 jest nagminnie łamany. Albo, mówiąc łagodniej, pomijany, lekceważony w praktyce. Bez realnych możliwości egzekwowania. Ot, są, ale najlepiej by było, gdyby zniknęli. A jeśli już muszą być, to niech siedzą cicho i nie przeszkadzają profesjonalistom. Sędziom zawodowym czynnik społeczny zwykle przeszkadza, obywatele nie mają większego pojęcia o jego roli. Jest, bo jest. Taki listek figowy opadający z nieco zwyrodniałego drzewa. Z wielką stratą dla wymiaru – i poczucia – sprawiedliwości. Dla demokracji. Dla dobra wspólnego. Powinniśmy więc podeprzeć gałązkę, na której jeszcze rośnie. Podlać to drzewo. A przede wszystkim zastanowić się, co zrobić, aby nie uschło.

Błogosławieni pokornego serca

Kiedy zadzwonił do mnie Łukasz Kotynia, czterdziestoparoletni przedsiębiorca (branża ubezpieczeń, mieszkaniec wsi, wykształcenie średnie, ławnik drugiej kadencji w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim), żeby podzielić się spostrzeżeniami na temat roli ławnika w naszym wymiarze sprawiedliwości, byłam zaskoczona. Głównie tym, że „paprotce” o coś chodzi, że się dobija, chce walczyć, zamiast przysypiać na sali sądowej, bo także moje doświadczenia kazały mi myśleć o tej grupie w ten właśnie sposób. – Nie mogę się pogodzić z tym, że nasz udział w procesach jest pomniejszany, że sądowa praktyka preferuje osoby bierne i uległe, niemające swojego zdania – przekonywał.

Jego opowieść w wielkim skrócie: w 2011 r. po raz pierwszy w historii osoby prowadzące działalność gospodarczą zostały dopuszczone prawnie, aby pełnić zaszczytną funkcję ławnika. Postanowił spróbować. Z ciekawości świata, społecznikowskiej pasji. Ale także, aby się przekonać, jak faktycznie działa wymiar sprawiedliwości. A ten nie ma dobrych notowań w społeczeństwie (z badania CBOS z marca 2015 r. wynika, że dobrze pracę sądów ocenia 25 proc. respondentów, źle – 52 proc.). – Byłem przekonany, że się pozytywnie rozczaruję, bo naszą narodową cechą jest pesymizm – wspomina. Rozczarował się tak zwyczajnie. – Okazało się, że jest źle. A konkretnie: parszywie – kwituje.

Konstytucyjny zapis o udziale obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości nie jest zbyt rozbudowany. Określa go ustawa. A ustawy się zmieniają. Jeśli na progu transformacji, w latach 90., było w naszej prawnej rzeczywistości 54 tys. ławników, to dziś jest ich zaledwie 14,4 tys. Każda rządowa ekipa cięła ich, jak mogła, z tym, że największe zasługi na tym polu ma obecny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Kiedy był po raz pierwszy szefem resortu za poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości, na zieloną trawkę wysłał 30 tys. sędziów społecznych. Wcześniej SLD także przyłożyło rękę do tego. Tak samo później Platforma Obywatelska. To za jej czasów, w 2015 r., wyłączono ławników z orzekania w większości spraw rodzinnych w sądach rejonowych, pozostawiając ich tylko przy rozwodach. Dziś w sprawach cywilnych dwaj ławnicy pod przewodnictwem zawodowego sędziego rozpoznają sprawy z zakresu prawa pracy oraz część spraw wynikających ze stosunków rodzinnych. Czytaj: rozwody.

W karnych toczących się przed sądami okręgowymi orzeka dwóch ławników i sędzia zawodowy. W sprawach o przestępstwa zagrożonych dożywociem – dwóch sędziów i trzech ławników. Co ważne – czynnik społeczny dopuszczany jest do orzekania tylko w I instancji. Jeśli do wyroków są pretensje, rozstrzygają je zawodowcy. Ale nie obrażajmy się na rzeczywistość. Bo nawet w tych pierwszoinstancyjnych sprawach ławnik – jeśli brać pod uwagę teorię, czyli przepisy prawa – jest bardzo ważną personą. Ma takie same uprawnienia jak sędzia: jest niezawisły, podlega tylko konstytucji i ustawom, a jego głos w naradzie i głosowaniu nad wyrokiem ma taką samą wagę jak głos sędziego zawodowego. Czyli jeśli sprawę karną rozstrzyga skład mieszany – sędzia zawodowy i dwóch ławników – ci ostatni, jeśli się nie zgadzają z jego zdaniem, mogą go przegłosować. I wbrew jego ocenie uniewinnić oskarżonego. Albo skazać. W sprawach cywilnych zmienić orzeczenie podług swojej woli. Tyle, że taki sędzia społeczny nie może przewodniczyć rozprawie.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama