Skierowany do Sejmu projekt zakłada, że pełny skład liczy co najmniej 11 sędziów, a trybunał orzeka w takiej liczbie w sprawach „o szczególnej zawiłości”. Jednak zgodnie z projektowanym art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. f orzeka w pełnym składzie także wtedy, gdy z wnioskiem o uznanie sprawy za szczególnie zawiłą zwrócą się do TK prezydent, prokurator generalny, trzech sędziów TK lub skład orzekający do rozpoznania danej sprawy.

Jak przyznaje dr Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zarówno prezydent, jak i prokurator generalny mogą złożyć taki wniosek nawet w sprawach, które nie były przez nich zainicjowane. – Już samo złożenie wniosku o uznanie danej kwestii za sprawę o szczególnej zawiłości będzie wiązało TK do rozstrzygnięcia jej w pełnym składzie – zwraca uwagę dr Zaleśny. – Poza tym z takim wnioskiem będzie mogło wystąpić trzech sędziów trybunału w żaden sposób niezwiązanych z procedowaniem danej sprawy, a nie będzie mógł tego zrobić rzecznik praw obywatelskich przystępujący do skargi konstytucyjnej – dodaje.

Zarówno na gruncie obecnie obowiązujących przepisów, jak i tych projektowanych prokurator generalny jest obligatoryjnym uczestnikiem postępowania. Oznacza to, że w praktycznie każdej sprawie będzie mógł wnioskować o uznanie jej za szczególnie zawiłą i tym sposobem zmusić TK do rozstrzygania w pełnym składzie.

Zdaniem ekspertów jest to niedopuszczalna ingerencja w niezawisłość sądów. – Od organu stosującego przepis zależałoby ustalenie, czy orzekanie w pełnym składzie jest zastrzeżone do konkretnych sytuacji określonych w ustawie, czy też że co do zasady w pełnym składzie TK orzeka w każdej sprawie. Prokurator generalny mógłby wystąpić do trybunału z pismem, aby wszystkie sprawy były rozpatrywane przez 11 sędziów – zaznacza dr Zaleśny. Podobnie uważa dr Ryszard Balicki z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Przyjęcie takich regulacji oznaczałoby silne zwiększenie kompetencji organów zewnętrznych. Byłaby to forma wywierania presji na władzę sądowniczą – uważa konstytucjonalista. Jego zdaniem projekt nowej ustawy realizuje w delikatniejszej formie cele zawarte w nowelizacji z 22 grudnia, którą TK uznał już za niekonstytucyjną.

– Niby w projekcie nie jest powiedziane wprost, że orzeczenia mają zapadać w pełnym składzie, ale praktyka może się do tego sprowadzać. Tak samo nie zapisano, że orzeczenia zapadają zwykłą większością głosów, ale od tej zasady projektodawca wprowadził tyle wyjątków, że rozstrzygnięcie przeważającej części spraw będzie musiało zapaść większością kwalifikowaną 2/3 głosów – tłumaczy dr Balicki, wskazując na art. 68 projektu.

Jest tam mowa o tym, że 2/3 głosów z pełnego składu sędziowskiego potrzeba m.in. wtedy, gdy wśród wzorców kontroli znajdują się: art. 1, art. 2, art. 4, art. 5, art. 7, art. 8, art. 9, art. 10, art. 15, art. 16, art. 30, art. 31 czy art. 32 konstytucji. Tymczasem większość spraw, które trafiają przed TK, jest zaskarżona z powodu niezgodności właśnie z tymi przepisami.