Zakwestionował w nim kluczowe regulacje reformy przyznające szerokie kompetencje prokuratorowi generalnemu – ministrowi sprawiedliwości, a więc politykowi. Chodzi głównie o wprowadzenie obowiązku wykonywania przez szeregowych prokuratorów poleceń PG w konkretnych postępowaniach. Wątpliwości konstytucyjne budzą także uprawnienia PG do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora, a także do przejmowania spraw. To może naruszać zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Przed zmianą ustawy, czyli do 4 marca, prokurator miał obowiązek wykonywać polecenia przełożonego, jednak nie mogły one dotyczyć treści czynności procesowej. Ponieważ prokurator generalny nie był równocześnie ministrem, polecenia nie były wydawane przez czynnego polityka. A do zmiany lub uchylenia decyzji uprawniony był wyłącznie prokurator bezpośrednio przełożony. Wpływ na pracę prokuratury miały osoby, na które prawo nakłada obowiązek apolityczności. Zwykły prokurator nie może być posłem, należeć do partii ani brać udziału w działalności politycznej. Gdy po reformie szefem prokuratury został minister sprawiedliwości, jako polityk jest on wręcz zobowiązany realizować interesy swojego ugrupowania, a także wdrażać rządową politykę.

RPO skierował także do TK regulację, która pozwala ministrowi udostępniać informacje z konkretnej sprawy osobom, które nie pełnią funkcji publicznych, oraz przepis pozwalający szefowi resortu na przekazywanie informacji o śledztwach mediom bez wymogu uzyskania zgody prokuratora prowadzącego postępowanie. Dotychczas taką decyzję mógł podjąć tylko prowadzący śledztwo. Regulacje te naruszają – według RPO – prawo do prywatności i zasadę autonomii informacyjnej.