statystyki

Owoce z zatrutego drzewa rodzą się nie tylko w postępowaniu karnym

autor: Rafał Krawczyk19.04.2016, 10:14; Aktualizacja: 19.04.2016, 10:40
prawo prawnik

W postępowaniu cywilnym problem jest tym większy, że ustawodawca w ogóle nie przejawia zainteresowania uregulowaniem zagadnienia. źródło: ShutterStock

Procedura cywilna ani nie zakazuje jednoznacznie korzystania z nielegalnie zgromadzonych dowodów, ani też wprost na to nie pozwala. Efekt: rozbieżne orzecznictwo.

Reklama


Reklama


W ostatnich tygodniach na łamach prasy prawniczej toczy się ożywiona dyskusja na temat znowelizowanego (po kilkumiesięcznym okresie obowiązywania) art. 168a kodeksu postepowania karnego, który dotyczy zasad wykorzystywania dowodów uzyskanych za pomocą czynu zabronionego. Problem z takimi dowodami mają jednak nie tylko sądy karne, ale także cywilne. Rozwój techniki i powszechna dostępność sprzętu pozwalającego utrwalać dźwięk i obraz spowodowały, że w licznych procesach przedstawiane są nagrania uzyskane bez zgody osoby nagrywanej, zapisy poczty elektronicznej, do której się włamano, czy wiadomości lub zdjęcia zdobyte po sforsowaniu zabezpieczeń w portalach społecznościowych.

W postępowaniu cywilnym problem jest tym większy, że ustawodawca w ogóle nie przejawia zainteresowania uregulowaniem zagadnienia. Tymczasem procedura cywilna ani nie zakazuje wprost korzystania z nielegalnie zgromadzonych dowodów, ani też wprost na to nie pozwala. Z art. 227 kodeksu postępowania cywilnego wynika, że przedmiotem dowodu mogą być wszelkie fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Jednocześnie art. 309 k.p.c. przesądza o otwartości katalogu środków dowodowych. Zwolennicy dopuszczalności przeprowadzania wszystkich dowodów, niezależnie od sposobu ich uzyskania, z tych właśnie norm wywodzą swoje przekonanie o braku jakichkolwiek zakazów w tym zakresie. Adwersarze uważają, że stosowny zakaz wyprowadzić można nawet z prawa procesowego, ale przede wszystkim z prawa materialnego w zakresie ochrony dóbr osobistych oraz wprost z norm konstytucji.

Pewne reguły wypracowano w doktrynie i orzecznictwie, głównie sądów apelacyjnych (niestety próżno jest szukać pogłębionych wypowiedzi Sądu Najwyższego, zwłaszcza z ostatniego okresu). Brak wyraźnej regulacji w przepisach sprawia, że tak zwolennicy wykorzystywania nielegalnie zdobytych dowodów w pełnym zakresie, jak i ci, którzy opowiadają się za ich całkowitą dyskwalifikacją, znajdą rozstrzygnięcia na poparcie swoich zapatrywań. Pośrodku pozostaje zaś całe spektrum poglądów warunkowo, w zależności od okoliczności sprawy, zezwalających na wykorzystanie takich dowodów.

Sądy się spierają

Najpierw warto odpowiedzieć na pytanie, jaki dowód można uznać w postępowaniu cywilnym za pozyskany w sposób nielegalny. Pojęcie to trzeba rozumieć dość szeroko. Za takie dowody należy uznać zatem nie tylko te, przy których wytworzeniu naruszono prawo, ale także te, które pozyskano z naruszeniem zasad współżycia społecznego, powszechnie akceptowanych norm etycznych czy też w końcu dobrych obyczajów. W praktyce chodzi przede wszystkim o nagrania, tak audio, jak i wideo, dokonane bez zgody osoby nagrywanej, oraz cudze prywatne wiadomości, zdjęcia i filmy.

Zwolennicy korzystania z nielegalnych nagrań jako argument dla słuszności swoich poglądów wskazują przede wszystkim na wyrok Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2003 r. (sygn. akt IV CKN 94/01). Analiza uzasadnienia tego judykatu, który był mocno krytykowany w piśmiennictwie, wskazuje, że Sąd Najwyższy bardzo powierzchownie podszedł do omawianej kwestii i bez szerszego umotywowania swojego stanowiska stwierdził po prostu, że nie można z góry dyskwalifikować dowodu z nagrań rozmówcy niemającego świadomości, że jest nagrywany.

Poglądy sprzeciwiające się w sposób stanowczy samej dopuszczalności powoływania dowodów z nagrań rozmów dokonywanych bez uzyskania zgody rozmówcy wyrażono w kilku orzeczeniach sądów apelacyjnych, traktując takie dowody jako zdobyte nielegalnie. Przy czym bezprawność nagrania rozumie się (tak w orzecznictwie, jak i doktrynie) nie tylko jako podsłuchiwanie osób trzecich bez uprawnienia, ale także nagrywanie prywatnych rozmów bez wiedzy i zgody rozmówcy. W wyroku z 6 lipca 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 380/99) stwierdził, że gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Sąd wyszedł z założenia, że ochrona prawa do swobody wypowiedzi, wyboru rozmówcy i tajemnicy rozmowy, które to prawo narusza nagranie dokonywane bez wiedzy rozmówcy, wynika z art. 23 k.c.


Pozostało jeszcze 69% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama