Poczta Polska z początkiem marca 2016 r. przejęła przekazywanie sądowej korespondencji i ma realizować tę usługę przez najbliższe trzy lata. Aby jednak wypełnić warunki umowy, musi wdrożyć w całym kraju elektroniczne potwierdzenie odbioru (EPO). To system, dzięki któremu sąd na bieżąco jest informowany, że przesyłka została doręczona adresatowi.

– Zgodnie ze specyfikacją przetargową zamówienia na obsługę polskich sądów od początku marca tego roku w obrębie 76 proc. kodów adresowych na terenie Polski doręczanie przesyłek sądowych odbywa się z wykorzystaniem tabletów i specjalnej aplikacji „Mobilny listonosz” – informuje Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

Pierwsze opóźnienie

Do końca sierpnia EPO ma objąć całą Polskę. Do tego niezbędny jest jednak zakup 13 tys. tabletów i 6 tys. specjalnych padów do składania podpisów wraz z usługą transmisji danych. W lutym Poczta Polska zorganizowała przetarg na to zamówienie. Od jego losów zależy spełnienie warunków kontraktu na przesyłki sądowe. Stawka jest poważna, gdyż za opóźnienie grozi duża kara finansowa – 293 tys. zł za każdy dzień zwłoki.

Presja jest więc duża, tymczasem już doszło do pierwszego opóźnienia. Dwaj zainteresowani zamówieniem operatorzy telekomunikacyjni: T-Mobile i Orange, wnieśli odwołania. Pierwszy z nich wygrał niedawno sprawę przed Krajową Izbą Odwoławczą.

– Skład orzekający uwzględnił jedno z odwołań i nakazał zmianę specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Niektóre z jej postanowień mają być doprecyzowane, inne wykreślone – tłumaczy Justyna Tomkowska, rzecznik prasowy KIO.

Izba nakazała m.in. wykreślić ze specyfikacji postanowienia, zgodnie z którymi cena oferty miała również uwzględniać koszty nieujęte w dokumentacji przetargowej, czy dające Poczcie Polskiej prawo do weryfikacji gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej składanych jako zabezpieczenie należytego wykonania umowy. Inne punkty specyfikacji należy doprecyzować (np. poprzez wskazanie przepustowości łącza).

Wyrok spowodował poślizg w przetargu i przesunięcie terminu składania ofert. Poczta Polska zapewnia jednak, że nie ma ryzyka opóźnień i niezbędny sprzęt zostanie kupiony na czas.

– Postępowania przed KIO zostały uwzględnione w harmonogramie prac związanych z wdrożeniem „Mobilnego listonosza” – zapewnia Zbigniew Baranowski.

Czas goni

Sądząc jednakże po decyzjach podejmowanych w przetargu, czas goni Pocztę Polską. Regułą jest, że zmiana specyfikacji następuje dopiero po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku, co trwa zazwyczaj dwa, trzy tygodnie. Tu organizator przetargu zdecydował się nie czekać na uzasadnienie i zmienił specyfikację już dwa dni po ogłoszeniu ustnych motywów wyroku. To zaś pozwoliło mu tylko o tydzień przesunąć termin składania ofert – pierwotnie upływał on 5 kwietnia, a w końcu określono go na 12 kwietnia, czyli dzisiaj.

Tymczasem wczoraj po południu upływał termin składania ewentualnych odwołań, gdyby któryś z operatorów nie zaakceptował dokonanych zmian.

Skąd taki pośpiech? Wydawać by się mogło, że do końca sierpnia pozostało dużo czasu. Tyle że to moment, w którym EPO ma już być wdrożone. A już na samą dostawę tabletów operatorzy potrzebują kilka tygodni, gdyż mało prawdopodobne jest, by dysponowali 13 tys. tabletów. Stąd też jednym z kryteriów ofert jest właśnie termin ich dostawy. Ten, kto zobowiąże się do tego w ciągu czterech tygodni, dostanie dodatkowo 10 pkt, ten, kto zrobi to w ciągu ośmiu tygodni – 0 pkt.

Jak jednak widać, na samo dostarczenie sprzętu Poczta Polska daje prawie dwa miesiące. Później konieczne są instalacja oprogramowania i faza testów. Dlatego każde kolejne odwołania mogą mocno skomplikować sytuację Poczty Polskiej.