Badania zarządził prowadzący od września proces siedmiorga oskarżonych Sąd Okręgowy w Warszawie. Kiszczak ani razu jeszcze się przed nim nie stawił, powołując się na złe zdrowie. Sąd uznaje jego nieobecność za nieusprawiedliwioną, ale ostatnio zarządził jego badania lekarskie.

Z opinii lekarzy, która wpłynęła już do sądu, wynika że Kiszczak może brać udział w rozprawach, choć z ograniczeniami - poinformował dziś rzecznik sądu sędzia Wojciech Małek. I tak może on uczestniczyć w procesie - jak ustalono już wcześniej - tylko przez dwie godziny dziennie, powinien też zeznawać na siedząco, na sali sądowej musi być cisza, a on winien mieć zapewnione nagłośnienie oraz możliwość zażywania leków podczas rozprawy.

"Według biegłych, od czasu wydania ostatniej opinii z marca tego roku, stan zdrowia oskarżonego pogorszył się" - dodał Małek. Podkreślił, że biegli "nie wykluczają zaostrzenia objawów choroby, aż do stopnia uniemożliwiającego udział w rozprawach". Sąd nie ujawnia, na jaką chorobę cierpi Kiszczak.

Małek dodał, że jeśli Kiszczak nie stawiłby się na kolejnej rozprawie 7 listopada bez odpowiedniego zaświadczenia, jego nieobecność byłaby znów uznana za nieusprawiedliwioną, a proces mógłby się toczyć pod jego nieobecność.

Gen. Wojciech Jaruzelski skończył składanie wyjaśnień

W poniedziałek gen. Wojciech Jaruzelski skończył składanie wyjaśnień. Nie przyznaje się do zarzutów stawianych przez IPN. Nie chce odpowiadać na pytania prokuratora IPN; ma zaś 7 listopada odpowiadać na pytanie sądu i innych oskarżonych. "Być może jest to moje ostatnie słowo" - tak 85-letni Jaruzelski zakończył swe wyjaśnienia. W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN w Katowicach skierował akt oskarżenia wobec członków władz PRL. Główni oskarżeni to Jaruzelski, Kiszczak - członek WRON i ówczesny szef MSW - oraz 80-letni Stanisław Kania, były już wtedy I sekretarz KC PZPR.

Kiszczak jest też sądzony za zwolnienie w 1985 r. ze służby milicjanta za zawarcie ślubu kościelnego. Grozi mu do trzech lat więzienia za przekroczenie uprawnień i dyskryminację wyznaniową. W jeszcze innym procesie - który jeszcze się nie zaczął - jest on oskarżony o wyrzucenie w 1985 r. ze służby milicjanta za to, że posłał córkę do pierwszej komunii.

Od 1994 r. Kiszczak ma proces za wydanie szyfrogramu, mającego być podstawą działań milicji w kopalni "Wujek" w 1981 r., gdzie zabito dziewięciu górników (grozi za to do 10 lat więzienia). W lipcu tego roku warszawski sąd umorzył sprawę z powodu przedawnienia. Prokuratura ma apelować.