statystyki

Zasada owoców zatrutego drzewa: Wola prawodawcy nie ma w tym przypadku znaczenia

autor: Artur Kotowski15.03.2016, 09:54; Aktualizacja: 15.03.2016, 10:15
prawo

Zasada owoców zatrutego drzewa jest obecnie jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dzielących świat autorytetów prawniczych.źródło: ShutterStock

W realiach demokratycznego państwa prawnego nie da się wyłączyć zasady zakazu spożywania owoców z zatrutego drzewa. Należy ją pozostawić w sferze swobodnej oceny dowodów przez sądy.

Reklama


Reklama


Egzotycznie brzmiąca zasada owoców zatrutego drzewa jest obecnie jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dzielących świat autorytetów prawniczych. Została wprowadzona wprost do procedury karnej 1 lipca 2015 r. jako tzw. zakaz spożywania owoców z zatrutego drzewa, wyrażony w art. 168a kodeksu postępowania karnego. Teraz czas tej regulacji się kończy, bowiem 1 kwietnia br. przepis ma zostać uchylony. I jak każdy ruch w tej wrażliwej materii – i ten polegający na usunięciu regulacji – wywołał poruszenie prawników. W ich dyskusjach odbywających się na forum publicznym pojawiają są poglądy tak przemawiające za utrzymaniem, jak i uchyleniem regulacji. Tymczasem zasada ta żyła wcześniej i nadal będzie żyła niezależnie od działań projektodawcy – ale o tym poniżej.

Trzeba zacząć od tego, że ci, którzy wskazują na konieczność zniesienia zasady owoców zatrutego drzewa, podkreślają, że może być ona przyczynkiem do ograniczania fundamentalnej w procesie karnym zasady prawdy materialnej (zgodnie z nią podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne). A zatem rozumują zgodnie z myślą, iż źródło pochodzenia dowodu nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest bowiem przydatność dowodu w procesie, czyli że cel uświęca środki. Właśnie taki pogląd reprezentują obecne władze resortu sprawiedliwości (m.in. dr Marcin Warchoł, wiceminister). Po drugiej stronie znajduje się środowisko komentatorów publicystycznych. Wskazują na rzecz zgoła odwrotną, tzn. na usuwanie przez prawodawcę ograniczeń w przedmiocie wprowadzania do procesu karnego tzw. dowodów skażonych. I przestrzegają przed tą drogą. To bowiem – ich zdaniem – miałoby stać w sprzeczności ze standardami demokratycznego państwa prawnego. Podnoszą, że trudno oczekiwać sprawiedliwego wyroku opartego na postępowaniu, w którym znajdują się dowody uzyskane z pogwałceniem prawa.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama