8 i 9 marca Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał nowelizację ustawy o TK. Wnioski o zbadanie konstytucyjności przepisów złożyła I prezes SN, grupa posłów Nowoczesnej, PO i PSL, rzecznik praw obywatelskich oraz Krajowa Rada Sądownictwa.

Nowelizacji zarzucono m.in., że wbrew intencjom ustawodawcy nie doprowadzi do usprawnienia postępowań toczących się przed trybunałem, lecz spowoduje wręcz jego paraliż oraz ograniczenia autonomii decyzyjnej. Szczególnie krytycznie ocenione zostało wprowadzenie zasady orzekania przez trybunał w pełnym składzie oraz podejmowania decyzji większością 2/3 głosów, a także przepis, w myśl którego terminy rozpraw albo posiedzeń, na których rozpoznawane są wnioski, są wyznaczane według kolejności wpływu spraw.

Wnioskodawcy podkreślali też, że prace nad nowelą przebiegały w warunkach, które nie odpowiadają konstytucyjnym i regulaminowym standardom postępowania ustawodawczego, a zwłaszcza zasadom współdziałania władz, dialogu społecznego oraz zasadzie pomocniczości, wyrażonym w preambule do konstytucji. Nie zwrócono się o opinię ani prezydenta, ani ministra sprawiedliwości, mimo że uchwalone przepisy przyznały im nowe uprawnienia.

TK nie odroczył rozprawy

Jeszcze przed rozprawą  Zbigniew Ziobro wycofał opinię swojego poprzednika Andrzeja Seremeta dotyczącą ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i złożył wniosek o jej odroczenie o 14 dni. Argumentował, że funkcję prokuratora generalnego objął 4 marca i potrzebuje czasu na przygotowanie nowego stanowiska.

TK nie uwzględnił wniosku Ziobry. W ocenie trybunału w obecnej sytuacji nie zachodzą "ważne przyczyny", wynikające z art. 87 ust. 3 ustawy o TK. Dodał, że zmiana na stanowisku prokuratora generalnego nie wpływa na pozycję tego organu w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Podkreślił, że wynika to z zasady ciągłości działania organów państwa.

Trybunał procedował dalej, a wydanie wyroku przełożył na 9 marca.

Premier Beata Szydło jeszcze we wtorek zapowiedziała, że orzeczenia nie opublikuje. -Moim obowiązkiem jest publikowanie tych orzeczeń i dokumentów, które zostały podjęte na mocy obowiązującego prawa. Komunikat, który przedstawią wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie będzie orzeczeniem w myśl obowiązującego prawa. W związku z czym nie mogę łamać konstytucji, nie mogę takiego dokumentu publikować - powiedziała szefowa rządu.

Z kolei minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oświadczył, że spotkanie w siedzibie TK było spotkaniem sędziów, a nie stricte sądem konstytucyjnym.

Na takie stwierdzenie w swoim wystąpieniu przed TK oburzył się Borys Budka z PO. - Mnie, jako posłowi, ale również prawnikowi i byłemu ministrowi sprawiedliwości jest po prostu wstyd, że osoby reprezentujące władzę wykonawczą mogą sprowadzać Trybunał Konstytucyjny do roli osób, które spotykają się towarzysko i wygłaszają opinie. Niedopuszczalne jest formułowanie tez, jakoby posiedzenie TK nie miało charakteru rozprawy. Takie twierdzenia podważają zasadę zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości i do państwa prawa - zaznaczył Budka.

Wyrok TK

W wydanym dziś orzeczeniu TK uznał, że tzw. ustawa naprawcza autorstwa PiS jest w wielu punktach niezgodna z konstytucją. W jej wyniku została naruszona zasada państwa prawa, ochrony praw nabytych i wolności jednostki oraz zasada trójpodziału władzy i poprawnej legislacji.

- Celem ustawodawcy nie było naprawianie, a pozbawienie TK możliwości działania, przynajmniej przez jakiś czas - podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca Stanisław Biernat. 

TK zakwestionował wprowadzenie zasady orzekania przez trybunał w pełnym składzie oraz podejmowania decyzji większością 2/3 głosów.

Za niezgodny z ustawą zasadniczą uznał również przepis, w myśl którego terminy rozpraw albo posiedzeń, na których rozpoznawane są wnioski, są wyznaczane według kolejności wpływu spraw. - W kompetencji ustawodawcy nie leży określanie tempa pracy TK - wskazano w uzasadnieniu.

Zakwestionowana została też możliwość wygaszania mandatu sędziego TK przez Sejm oraz wszczynania "dyscyplinarki" wobec sędziego TK na wniosek prezydenta lub ministra sprawiedliwości. - Przepisy te godzą w sędziowską niezawisłość - podkreślono. 

Niekonstytucyjny okazał się również brak vactio legis. - Jest to szczególnie rażące w kontekście stosowania przepisów przejściowych - podkreślił sędzia Biernat. Dodał, że przez to TK nie miał czasu na przygotowanie się do zmienionych regulacji.

Sędzia sprawozdawca odparł również zarzut, że TK orzeka we własnej sprawie. W ocenie trybunału tak nie jest, bowiem nie ma innego podmiotu, który mógłby zbadać konstytucyjność nowelizacji ustawy naprawczej.

Zdanie odrębne złożyli: sędzia Julia Przyłębska i sędzia Piotr Pszczółkowski.

PS