statystyki

Proces legislacyjny: Siła bije na głowę argumenty

autor: Artur Kotowski23.02.2016, 10:05
dokument, podpis, prawo, biznes, firma

Nie dość, że model matriarchalny jest nowocześniejszy, to, co jeszcze ważniejsze, jest także zwyczajnie lepszy dla samego prawodawcy.źródło: ShutterStock

Może sprawność procesu legislacyjnego jest dla polskiego ustawodawcy ważniejsza niż opinie ekspertów, ale przynajmniej w końcu stoi za tym konkretna wizja polityki tworzenia prawa.

reklama


reklama


Problem jakości polskiej praktyki legislacyjnej był ostatnio często dyskutowany na łamach Dziennika Gazety Prawnej i Prawnika.pl (Michał Wieczorek, „O stanie polskiej legislacji”, Prawnik.pl z 11 stycznia 2016 r. i Cezary Kosikowski, „Legislacyjne pendolino”, Prawnik z 2 lutego 2016 r. ). Choć trzeba przyznać, że stan rodzimej legislacji od dawna jest negatywnie oceniany przez teoretyków prawa, to kwestia ta zyskała na aktualności w związku z działaniami podejmowanymi przez nowy obóz polityczny. Ponieważ media szeroko relacjonowały nocne prace nad projektami ustaw, pospieszny tryb ich procedowania oraz lekceważenie opinii eksperckich (zarówno dotyczących oceny skutków regulacji, jak i uwag redakcyjnych), słabości polskiej praktyki legislacyjnej stały się bardzo łatwe do uchwycenia.

Celem tego felietonu jest próba określenia przyczyn obserwowanego stanu rzeczy. Chciałbym spojrzeć na tę sytuację jako na skutek długofalowego procesu, dobrze znanego fachowej literaturze teoretyczno-prawnej, polegającego na oderwaniu polskiej praktyki prawniczej od szerszej refleksji filozoficzno-teoretycznej. Dobitnie określa się to mianem nihilizmu aksjologicznego, instrumentalnego użycia prawa (lub instrumentalizacją prawa – specjalnie użyto spójnika „lub”, gdyż jest tu mowa o odmiennych zjawiskach, które mogą wszakże występować jednocześnie) albo afilozoficznej praktyki prawniczej. Chodzi więc o sytuację, w której koncepcje wypracowane w naukach ogólnych prawoznawstwa są uznawane za teoretyczne konstrukcje całkowicie oderwane od codziennego życia i problemów społecznych. Tego rodzaju przekonania muszą jednak budzić zdecydowany sprzeciw i zdumienie, gdyż to właśnie kontynentalna kultura prawna, wskutek swojej wielowiekowej tradycji, odznacza się bardzo silnym przywiązaniem do modeli i koncepcji mocno zakorzenionych aksjologicznie.

Argument, że praktyka prawodawcza jest odizolowana od rozważań o charakterze filozoficzno-teoretycznym, szczególnie chętnie wykorzystują politycy ulokowani po konserwatywnej stronie sceny politycznej. Całkiem słusznie przypominają oni o trzech filarach kontynentalnej (a zatem również polskiej) kultury prawnej: historycznym odwołaniu do uniwersalnych wartości wyrosłych z chrześcijaństwa, teorii prawdy opartej na greckiej logice oraz rzymskich instytucjach prawa cywilnego wraz z całą koncepcją tego prawa, wyrażoną w krótkiej i doskonale znanej każdemu prawnikowi paremii „prawo jest sztuką czynienia tego, co dobre i słuszne” (Ius est ars boni et aequi).


Pozostało jeszcze 66% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama