Jednym z ważnych elementów planu wicepremiera Mateusza Morawieckiego są zamówienia publiczne. Mają być bardziej innowacyjne i adresowane do polskich firm, zwłaszcza z sektora MŚP. Sposobem na to ma być preferowanie pozacenowych kryteriów oceny ofert. Zgodnie z nowelizacją, nad którą prace kończy rząd, cena nie będzie mogła stanowić więcej niż 40 proc. całości kryteriów.

Już same wypowiedzi wicepremiera dały sygnał do zmiany nastawienia w administracji publicznej. Przykładem może być ogłoszony ostatnio przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad przetarg na całoroczne utrzymanie jednego z odcinków autostrady A2. Ustalono w nim, że cena będzie stanowić 60 proc., a kryteria jakościowe 40 proc. To duża zmiana, bo dotychczas w większości przetargów GDDKiA cena stanowiła 90 proc.

Ale właśnie przykład tego przetargu pokazuje też niebezpieczeństwa związane z odchodzeniem od kryterium najniższej ceny.

Szczegółów brak

W przetargu GDDKiA punkty mają być przyznawane za przedstawioną przez zamawiających koncepcję działań. Komisja przetargowa będzie więc oceniać, czyja koncepcja daje większą gwarancję prawidłowej realizacji zlecenia: 15 punktów będzie można dostać za koncepcję utrzymania standardu drogi, 10 pkt za sposób prowadzenia monitoringu i 15 pkt za koncepcję zimowego utrzymania.

Problem polega na tym, że w specyfikacji nie sprecyzowano, jak te punkty będą przyznawane. Dla przykładu: w podkryterium dotyczącym monitoringu napisano, że „koncepcja przedstawiająca najlepszy program działań, który pozwalał będzie na najbardziej efektywny z punktu widzenia zamawiającego monitoring poszczególnych zagrożeń, otrzyma 10 pkt”. Jakie czynniki będą o tym decydować – nie wyjaśniono. Tak naprawdę przedsiębiorcy nie wiedzieliby więc, dlaczego oferta dostała określoną liczbę punktów. Zamawiający zawsze mógłby powiedzieć, że jego zdaniem ta koncepcja po prostu była lepsza.

Takie ukształtowanie pozacenowych kryteriów wzbudziło zastrzeżenia Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, który w imieniu całej branży złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. „Zamawiający powinien mieć na względzie konieczność zapewnienia równego traktowania wykonawców, z czym wiąże się konieczność skonstruowania kryteriów i sposobu ich oceny tak, aby wyłączona była możliwość subiektywnej, uznaniowej i dowolnej oceny. Sposób oceny ofert powinien być opisany równie precyzyjnie jak same kryteria, szczególnie kiedy określone kryterium podzielono na mniejsze elementy” – napisano w odwołaniu.

Zbyt dowolnie

Zamawiający na rozprawie przekonywał, że kryteria jakościowe z natury rzeczy muszą być subiektywne. I skład orzekający przyznał, że do pewnego stopnia ten subiektywizm jest dopuszczalny, gdyż rzeczywiście nie wszystko jest mierzalne.

– Nie może to jednak stanowić przyzwolenia dla takiego sformułowania kryterium pozacenowego, które umożliwiać będzie całkowicie dowolną, arbitralną ocenę rozwiązań oferowanych przez wykonawców, gdyż stanie to w sprzeczności z ciążącym na zamawiającym obowiązkiem poszanowania zasad uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców – podkreślił w ustnych motywach wyroku przewodniczący składu orzekającego Daniel Konicz.

Trendy się odwróciły, ale tylko pozornie

Trendy się odwróciły, ale tylko pozornie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zdaniem KIO wykonawcy nie mogą się dowiadywać o zasadach przyznawania im punktów tak naprawdę dopiero po ocenie ofert. Dlatego wyrok nakazuje doprecyzowanie specyfikacji tak, aby każde z podkryteriów zawierało szczegółowy opis wymagań zamawiającego co do przewidzianych w nich działań (liczbę i rodzaj metod ich realizacji) i konkretny sposób ich oceny i punktacji.

Zamawiający próbował jednak argumentować, że nie może z góry przewidzieć, jakie rozwiązania będzie premiował, bo nie wie, co zaproponują mu wykonawcy. Zależy mu wszak na nowatorskich, twórczych rozwiązaniach; być może takich, jakich sam jeszcze nie zna.

– Nie kwestionując poglądu o twórczym charakterze przygotowywanych koncepcji, trzeba mieć na uwadze, że wykonawcy przygotowując ofertę, powinni z postanowień specyfikacji czerpać wiedzę o preferowanych przez zamawiającego sposobach realizacji zamówienia – zauważa jednak Justyna Tomkowska, rzecznik prasowa KIO.

– W konsekwencji braku sprecyzowania zasad przyznawania punktów w poszczególnych podkryteriach nie jest możliwe ustalenie, w jaki sposób należy przygotować ofertę, aby otrzymać maksymalną liczbę punktów, oraz czym miałaby się, zdaniem zamawiającego, różnić oferta najlepsza od ofert zajmujących kolejne miejsca w rankingu – podkreśla.

Potrzebne wzorce

Wyrok ten pokazuje, że zamawiający muszą na nowo nauczyć się stosowania pozacenowych kryteriów. Na nowo, gdyż dawniej były one dość powszechnie stosowane. Wbrew potocznemu przekonaniu przepisy nigdy nie nakazywały wybierać tego, co najtańsze, i jeszcze 10 lat temu nikogo nie dziwiły dodatkowe kryteria. Dopiero od 2005 r. stopniowo zaczęły zanikać. Wielu uważa, że przyczyniły się do tego kontrole, w których kwestionowano wszystko, co droższe.

Eksperci nie mają wątpliwości, że aby plan Morawieckiego zakończył się sukcesem, zamawiającym trzeba dać dobre wzorce. Inaczej będą stosować najprostsze kryteria, takie jak okres gwarancji czy termin realizacji zamówienia. Albo też, jak pokazuje opisany wyrok, dopuszczać zbytnią swobodę w ocenie ofert.

Urząd Zamówień Publicznych zapowiada, że włączy się w propagowanie dobrych wzorców.

– Dostrzegamy potrzebę zaangażowania się w działania wspierające zamawiających we wdrażaniu innych niż cena kryteriów w praktyce udzielania zamówień. Już teraz na stronie internetowej UZP dostępne są publikacje poświęcone tej tematyce. Na bieżący rok zaplanowano przygotowanie szkolenia internetowego i kolejnych publikacji uwzględniających znowelizowane regulacje – wskazuje Anita Wichniak-Olczak, dyrektor Departamentu Informacji, Edukacji i Analiz UZP.

ORZECZNICTWO

Wyrok KIO z 15 lutego 2016 r., sygn. akt KIO 141/16.