Zdaniem Adama Bodnara działania nakierowane na ochronę bezpieczeństwa obywateli nie mogą w sposób nieograniczony ingerować w inne dobra prawne, w tym zwłaszcza w wolności i prawa człowieka. Dlatego RPO chce, aby TK uznał za niezgodne z konstytucją m.in. te przepisy, które umożliwiają przedłużenie kontroli operacyjnej na następujące po sobie okresy, a ich łączna długość w efekcie może sięgać 18 miesięcy. Zdaniem Bodnara tak określony czas prowadzenia czynności jest nieproporcjonalnie długi. Trudno bowiem przyjąć, że policja i służby specjalne potrzebują aż półtora roku na zebranie materiałów uzasadniających wszczęcie postępowania karnego. RPO uznaje więc, że przepisy te mogą naruszać m.in. konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa. Co gorsza, obywatel nie zostanie, choćby następczo, poinformowany o tym, że był inwigilowany.

We wniosku zakwestionowane zostały także przepisy przyznające służbom prawo do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych i pocztowych w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych”. Zdaniem RPO tak określony katalog jest zbyt szeroki. Na podstawie informacji uzyskanych w tym trybie służby będą mogły z łatwością zbudować profil osobowy nadawcy i odbiorcy: jaki tryb życia prowadzą, do jakich organizacji należą, jakie mają upodobania. I mogą to robić bez związku z jakimkolwiek toczącym się postępowaniem.

Co gorsza, zbieranie takich danych podlega jedynie następczej kontroli sądowej. Sąd, po otrzymaniu od służb półrocznego sprawozdania, będzie mógł – ale nie będzie musiał – skontrolować, czy nie doszło do nadużyć. A gdyby nawet takie stwierdził, to jedyne, co będzie mógł zrobić, to poinformować o tym kontrolowaną służbę. Nie będzie jednak mógł zarządzić zniszczenia zgromadzonych w nieprawidłowy sposób danych. To wszystko sprawia, że zdaniem Bodnara przewidziany w noweli mechanizm kontroli jest niewystarczający.